Trwa jeszcze sezon okołobożonarodzeniowy, z domów i mieszkań nie znikły jeszcze świąteczne dekoracje, więc na czasie jest opowiedzenie Wam o książeczce, która rekomenduje Wojtuś. Jeśli tylko zobaczy ją, natychmiast bierze do ręki i przynosi z prośbą, by mu przeczytać.
W domu znamy ją na pamięć chyba wszyscy. Recytujemy kolejne strofy napisane zgrabnym ośmiozgłoskowcem, nie zwracając uwagi na aktualnie otwartą stronę, bowiem Wojtuś przewraca je bardzo szybko. Na dłużej koncentruje się na tych, na których są narysowane zwierzątka: kotek (miau), myszka (pipipi), całe towarzystwo zgromadzone przy żłóbku oraz (już w Nazarecie) gołębie, kury i kozy. Czytający musi nazwać każde zwierzątko oraz wydać stosowny odgłos. Nagromadzenie inwentarza na końcu chroni mnie przed czytaniem ostatniej strofy napisanej, nie wiadomo czemu, terkotliwym dziesięciozgłoskowcem.
Bardzo sympatyczne rysunki, Wojtuś uśmiecha się do nich od ucha do ucha. Sztywne stronice przetrwały już 1500 czytań i wcale nie wyglądają na zużyte.
Bogusław Nosek, ilustracje: Ola Makowska, Boże Narodzenie, Jedność dla dzieci 2015.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla dzieci od 1 roku. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla dzieci od 1 roku. Pokaż wszystkie posty
środa, 20 stycznia 2016
środa, 9 grudnia 2015
Policz koła młody mechaniku
Potrzeba jest matką wynalazków. Tak prawdopododobnie było i z tą książką: dedykowana synowi autora powstała z myślą o nim.
Kiedy bowiem człowiekowi rodzi się dziecko, poszukując różnych przedmiotów dla niego zauważa braki w ofercie rynkowej.
Wydawałoby się, że książek z cyferkami są pełne półki, a jednak takiej jeszcze nie było. Zadaniem dziecka jest policzenie kół niezwykłych pojazdów przedstawionych na rysunkach. I nie ma lekko - zaczyna się niewinnie: 1,2,3...10, a potem hyc! i na jednej stronie jest 100 kół, a na kolejnej - 1000. Dużo liczenia na długie zimowe wieczory.
Bardzo inspirujące rysunki, na ich podstawie można budować własne niesamowite maszyny na kołach.
Matemoto, Dominik Cymer, Wydawnictwo Dwie Siostry 2015
Kiedy bowiem człowiekowi rodzi się dziecko, poszukując różnych przedmiotów dla niego zauważa braki w ofercie rynkowej.
Wydawałoby się, że książek z cyferkami są pełne półki, a jednak takiej jeszcze nie było. Zadaniem dziecka jest policzenie kół niezwykłych pojazdów przedstawionych na rysunkach. I nie ma lekko - zaczyna się niewinnie: 1,2,3...10, a potem hyc! i na jednej stronie jest 100 kół, a na kolejnej - 1000. Dużo liczenia na długie zimowe wieczory.
Bardzo inspirujące rysunki, na ich podstawie można budować własne niesamowite maszyny na kołach.
Matemoto, Dominik Cymer, Wydawnictwo Dwie Siostry 2015
wtorek, 8 grudnia 2015
Rodzinna wyprawa na niedźwiedzia
Rodzinna wyprawa na niedźwiedzia wymaga pokonania wielu przeszkód: trzeba przejść przez szszszszumiącą trawę, przez pluszczącą rzekę, przez ciapciające błoto, przez pełny niepokojących trzasków las, przez wyjącą śnieżycę, a na końcu wejść do ciemnej jaskini, gdzie każdy krok zwielokrotniony przez echo brzmi niesamowicie.
A potem, kiedy już staniemy oko w oko w niedźwiedziem, trzeba zwiewać co sił! Tą samą drogą, tupiąc, trzeszcząc, ciapciając, pluskając - do domu! Pod kołdrę! I nigdy więcej podobnych wypraw.
To klasyka literatury angielskiej z ilustracjami Helen Oxenbury do głośnego czytania. Naśladowanie dźwięków przykuwa uwagę małych dzieci, więc z tej prostej historyjki z powtarzalnym refrenem można zrobić prawdziwy teatrzyk.
Idziemy na niedźwiedzia, Michael Rosen, Wydawnictwo Dwie Siostry 2015
A potem, kiedy już staniemy oko w oko w niedźwiedziem, trzeba zwiewać co sił! Tą samą drogą, tupiąc, trzeszcząc, ciapciając, pluskając - do domu! Pod kołdrę! I nigdy więcej podobnych wypraw.
To klasyka literatury angielskiej z ilustracjami Helen Oxenbury do głośnego czytania. Naśladowanie dźwięków przykuwa uwagę małych dzieci, więc z tej prostej historyjki z powtarzalnym refrenem można zrobić prawdziwy teatrzyk.
Idziemy na niedźwiedzia, Michael Rosen, Wydawnictwo Dwie Siostry 2015
sobota, 5 grudnia 2015
Miesiąc po miesiącu
Świetna obrazkowa książeczka, którą można oglądać wiele razy, za każdym w innym celu.
Można, jak proponuje wydawca, szukać na każdej ilustracji tych samych postaci i muchomora oraz ukrytej sprytnie nazwy miesiąca. Można opowiadać o tym, co się dzieje na obrazkach i jak zmienia się świat przez 12 miesięcy. Można wymyślać wspólnie z dzieckiem zakręcone historie na różne tematy - np. po co panna z koczkiem rzuca z okna klucz kawalerowi w berecie? Autor przenosi nas w różne miejsca: jesteśmy na lodowisku, za chwilę w górach szusujemy na nartach, a na kolejnej stronie topimy Marzannę.
Dziecko będzie korzystać z uroków tej książki na wiele sposobów.
Marcin Strzembosz, Jaki to miesiąc?, Muchomor 2015
Można, jak proponuje wydawca, szukać na każdej ilustracji tych samych postaci i muchomora oraz ukrytej sprytnie nazwy miesiąca. Można opowiadać o tym, co się dzieje na obrazkach i jak zmienia się świat przez 12 miesięcy. Można wymyślać wspólnie z dzieckiem zakręcone historie na różne tematy - np. po co panna z koczkiem rzuca z okna klucz kawalerowi w berecie? Autor przenosi nas w różne miejsca: jesteśmy na lodowisku, za chwilę w górach szusujemy na nartach, a na kolejnej stronie topimy Marzannę.
Dziecko będzie korzystać z uroków tej książki na wiele sposobów.
Marcin Strzembosz, Jaki to miesiąc?, Muchomor 2015
wtorek, 1 grudnia 2015
Kajtuś - przyjaciel malucha
Z Kajtusiem małe dziecko szybko się zaprzyjaźni, bo to, co spotyka Kajtusia, bliskie jest każdemu Piotrusiowi, Michasiowi, Karolince i Marysi.
Seria “Świat w oczach dziecka” koncentruje się na przeżyciach dwulatków i nieco starszych dzieci, które mają trudności z zasypianiem, uczą się myć zęby i korzystać z nocnika, kapryszą przy jedzeniu, w ich rodzinie pojawia się młodsze rodzeństwo. Książeczka jest także źródłem wskazówek dla rodziców, jak postępować w danej sytuacji. Np. w przypadku nauki korzystania z nocnika należy okazywać dziecku wsparcie, zrozumienie i nie komentować wypadków, które na początku zdarzają się nagminnie. Jeśli znacie rodziców (lub dziadków), którzy uważają, że zawstydzanie (“taki duży i nie potrafi!”, “a fe!”) jest najlepszym sposobem motywowania malucha, koniecznie podsuńcie im Kajtusia. Poradnika nie przeczytają prawie na pewno, ale może Kajtuś przemówi im do rozumu.
Seria “Znajdź i policz” zachęca nieco starsze dziecko (trzylatka) do odszukania na kolorowych ilustracjach przedmiotów wskazanych na dole strony, a “Baw się i ucz” (dla dzieci 3-4-letnich) to zbiór zadań polegających na rysowaniu, naklejaniu i prostych ćwiczeniach grafomotorycznych. Jak widać, przyjaźń z Kajtusiem jest długofalowa, może przetrwać do czasów przedszkolnych.
Kajtuś, seria ksiażeczek, wyd. REA
Seria “Świat w oczach dziecka” koncentruje się na przeżyciach dwulatków i nieco starszych dzieci, które mają trudności z zasypianiem, uczą się myć zęby i korzystać z nocnika, kapryszą przy jedzeniu, w ich rodzinie pojawia się młodsze rodzeństwo. Książeczka jest także źródłem wskazówek dla rodziców, jak postępować w danej sytuacji. Np. w przypadku nauki korzystania z nocnika należy okazywać dziecku wsparcie, zrozumienie i nie komentować wypadków, które na początku zdarzają się nagminnie. Jeśli znacie rodziców (lub dziadków), którzy uważają, że zawstydzanie (“taki duży i nie potrafi!”, “a fe!”) jest najlepszym sposobem motywowania malucha, koniecznie podsuńcie im Kajtusia. Poradnika nie przeczytają prawie na pewno, ale może Kajtuś przemówi im do rozumu.
Seria “Znajdź i policz” zachęca nieco starsze dziecko (trzylatka) do odszukania na kolorowych ilustracjach przedmiotów wskazanych na dole strony, a “Baw się i ucz” (dla dzieci 3-4-letnich) to zbiór zadań polegających na rysowaniu, naklejaniu i prostych ćwiczeniach grafomotorycznych. Jak widać, przyjaźń z Kajtusiem jest długofalowa, może przetrwać do czasów przedszkolnych.
Kajtuś, seria ksiażeczek, wyd. REA
piątek, 27 lutego 2015
Nowe wydania starych bajeczek
Klasyka literatury dla dzieci wydawna jest chętnie i najczęściej byle jak. Chwalebnym wyjątkiem jest opisywana tu niedawno seria "Cacko z dziurką" wydawnictwa Bajka. Ale dzisiaj nie o tym.
Nie będę się znęcać nad szpetotą tanich wydań, takich jak produkcje wydawnictwa EM, bo ich zaletą jest cena (ok. 4 zł) i powszechna dostępność (do kupienia w każdym kiosku Ruchu), co jest szalenie ważne wobec kryzysu czytelnictwa i faktu, że ludzie wolą kupić dziecku kawałek plastiku niż książeczkę. Pewnie, że lepiej byłoby kupić piękną ksiażeczkę, ale lepsza tania i brzydka niż nic.
Wyczulona jestem na urodę ilustracji, mogłabym o tym długo i gęsto, ale już zmierzam do tematu właściwego niniejszej notki.
Rozbawiło mnie zestawienie tekstu i ilustracji w "Szkolnych przygodach Pimpusia Sadełko":
Myślę, że Konopnicka pisząc tę bajeczkę u progu XX stulecia wyobrażała sobie owe rozkosze zupełnie inaczej :-)))
Inna rzecz jest z "Tygodniem" Brzechwy:
Nie będę się znęcać nad szpetotą tanich wydań, takich jak produkcje wydawnictwa EM, bo ich zaletą jest cena (ok. 4 zł) i powszechna dostępność (do kupienia w każdym kiosku Ruchu), co jest szalenie ważne wobec kryzysu czytelnictwa i faktu, że ludzie wolą kupić dziecku kawałek plastiku niż książeczkę. Pewnie, że lepiej byłoby kupić piękną ksiażeczkę, ale lepsza tania i brzydka niż nic.
Wyczulona jestem na urodę ilustracji, mogłabym o tym długo i gęsto, ale już zmierzam do tematu właściwego niniejszej notki.
Rozbawiło mnie zestawienie tekstu i ilustracji w "Szkolnych przygodach Pimpusia Sadełko":
Myślę, że Konopnicka pisząc tę bajeczkę u progu XX stulecia wyobrażała sobie owe rozkosze zupełnie inaczej :-)))
Inna rzecz jest z "Tygodniem" Brzechwy:
Mąż przeczytał wierszyk Wojtkowi i zadumał się.
- Miałem tę książeczkę w dzieciństwie, ale tam tydzień drapał się po tyłku...
:-)
sobota, 27 grudnia 2014
Książeczki dla maluszków
Idąc w gości do niemowlęcia nie trzeba przynosić grającego plastiku. Najmłodszym dzieciom warto podarować książkę z wierszykami, najlepiej kartonową. Maluszki lubią rymowanki i chcą same trzymać książeczki w rękach, miękkie kartki natychmiast zostałyby podarte (oraz pożarte).
Dla raczkujących czytelników polecam serię „Bajeczki dla maluszka” wydawnictwa Bajka, wiersze Małgorzaty Strzałkowskiej ślicznie zilustrowane przez Beatę Zdębę. Są idealne na rozbudzenie czytelniczej pasji.
„Zgadywanki dla maluszka” (również wydawnictwo Bajka) to propozycje świetnych zabaw z dzieckiem dwuletnim i nieco starszym. Małgorzata Strzałkowska zadaje zagadkę, a Ewa Nawrocka rysunkiem podpowiada odpowiedź. Urocze, kolorowe książeczki spodobają się małym i dużym czytelnikom.
Kiążki, które mają za zadanie zapoznać dziecko ze światem i nauczyć go np. nazw zwierząt czy owoców, powinny zawierać fotografie, nie rysunki. W tym wypadku lepiej pokazać dziecku zdjęcie kaczki, niż to, jak kaczkę wyobraża sobie ilustrator. Tu warto wymienić serię „Świat maluszka” wydawnictwa Aksjomat i „Rosnę i poznaję” Zielonej Sowy.
sobota, 2 lipca 2011
Pomasuj mnie mamo
Ta książeczka, pożyczona od Weroniki, jest hitem naszych wakacji. Piotruś i Michaś uwielbiają być masowani, łaskotani i głaskani, a przy okazji masażyków przypominają sobie znane wierszyki i poznają całkiem nowe.
W deszczowe popołudnia, gdy chciałoby się wyć z rozpaczy, bo wakacje, cały ogród do dyspozycji, a za oknem leje i wieje bez umiaru, chłopaki zaśmiewają się do rozpuku, gdy rysuję im na plecach wijącą się rzeczkę, maszerujące Pixi i Dixi, albo odkurzacz, który robi szuru szur (ulubiony wierszyk Piotrusia-fana elektryczności i urządzeń AGD). Michaś, złote dziecko, pamięta o mnie i rysuje na moich plecach esy-floresy. To lubię :-)
Wierszyki w zbiorku Marty Bogdanowicz są różne: dłuższe i krótsze, proste do „narysowania” i troszkę bardziej skomplikowane, należące do klasyki i zupełnie nieznane, sympatyczne i niezbyt mądre, ale ich największą wartością jest to, że zachęcają do zabawy z dziećmi, do spędzenia miłych chwil razem. Inspirują też do wymyślania własnych rymowanek na okoliczność zabaw z przytulankami.
W deszczowe popołudnia, gdy chciałoby się wyć z rozpaczy, bo wakacje, cały ogród do dyspozycji, a za oknem leje i wieje bez umiaru, chłopaki zaśmiewają się do rozpuku, gdy rysuję im na plecach wijącą się rzeczkę, maszerujące Pixi i Dixi, albo odkurzacz, który robi szuru szur (ulubiony wierszyk Piotrusia-fana elektryczności i urządzeń AGD). Michaś, złote dziecko, pamięta o mnie i rysuje na moich plecach esy-floresy. To lubię :-)Wierszyki w zbiorku Marty Bogdanowicz są różne: dłuższe i krótsze, proste do „narysowania” i troszkę bardziej skomplikowane, należące do klasyki i zupełnie nieznane, sympatyczne i niezbyt mądre, ale ich największą wartością jest to, że zachęcają do zabawy z dziećmi, do spędzenia miłych chwil razem. Inspirują też do wymyślania własnych rymowanek na okoliczność zabaw z przytulankami.
Nie sposób przecenić wartości kojącego dotyku. Głaskajmy, masujmy i przytulajmy nasze dzieci, a będą szczęśliwe.
Marta Bogdanowicz, Przytulanki. Czyli wierszyki na dziecięce masażyki. Zabawy relacyjno-relaksujące, Wydawnictwo Harmonia 2007.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




