piątek, 23 stycznia 2015

Powrót Themersonów

Franciszka i Stefan Themersonowie to małżeństwo dwudziestowiecznych artystów-eksperymentatorów. Urodzili się w Polsce i mieszkali tutaj do 1938 r., po wojnie osiedli w Londynie. Mają na koncie wiele wspólnych dokonań filmowych i wydawniczych. Ich książki dla dzieci z lat 30. i 40. przypomina wydawnictwo Widnokrąg.


Stanowili duet niezwykły, awangardowy, ciągle szukający nowych wyzwań artystycznych i nowych środków wyrazu. Zrealizowali siedem filmów, m.in. „Przygodę człowieka poczciwego”, humoreskę irracjonalną, jak sami ją nazwali, z 1937 r., która ocalała jako jedyna z ich pięciu przedwojennych dzieł filmowych. Opowiada o urzędniku, który nagle zaczyna chodzić tyłem i budzi tym powszechną niechęć. Dwa filmy nakręcili w Anglii (w 1943 r. „Calling Mr. Smith”, który miał uświadomić Anglikom, co dzieje się w okupowanej Polsce oraz w 1944 „Oko i ucho”). Razem tworzyli również książki: on pisał, ona je ilustrowała. Wydawali je najpierw w Warszawie, później w Londynie, we własnej oficynie wydawniczej. Pieniądze zarobione na książkach wydawali na produkcję filmów. Byli ze sobą niezwykle zżyci, zmarli jedno po drugim w odstępie trzech miesięcy.

"Był gdzieś haj taki kraj, była gdzieś taka wieś"

Nakładem wydawnictwa Widnokrąg ukazują się reprinty książek Themersonów: „Narodziny liter” z 1931, „Był gdzieś haj taki kraj, była gdzieś taka wieś” z 1947 r., „Poczta”. To bardzo interesujące publikacje, różne od współczesnych książek dla dzieci. Tworzyli je według założenia, że książka ma być przedmiotem sztuki, idealną kompozycją słów i obrazów, mariażem giętkiej polszczyzny i mistrzowskiej typografii. Dlatego swoje książki nazywali „bestlookerami”. Uwagę zwraca oszczędna grafika, która nie przytłacza tekstu, ale doskonale go uzupełnia. O ile w wierszowanej historyjce (właściwie dwóch) „Był gdzieś haj taki kraj...” grafika ilustruje tekst, jak w każdej historyjce dla dzieci, o tyle w „Narodzinach liter” jest niezbędna dla unaocznienia przedstawionych treści – trudno opowiedzieć o piśmie obrazkowym bez obrazków.

"Narodziny liter"
Warto pokazać dzieciom książki Themersonów. To publikacje jedyne w swoim rodzaju.

Stefan i Franciszka Themerson, Był gdzieś haj taki kraj, była gdzieś taka wieś, wydawnictwo Widnokrąg 2013;
Stefan i Franciszka Themerson, Narodziny liter, wydawnictwo Widnokrąg 2014.

czwartek, 22 stycznia 2015

Nazywa się Kazimierz, Miś Kazimierz

Od ponad stu lat klasycznym bohaterem literatury dla dzieci jest miś. Na pewno znacie Kubusia Puchatka, Misia Uszatka i Paddingtona. Paulina Wilk powołała do życia kolejnego misia, który podbija serca dzieci i dorosłych.



Ten miś ma na imię Kazimierz, pewnego dnia uciekł z wielkiego sklepu i spotkał mądrą i wrażliwą Anię. Zaprzyjaźnili się i Ania odkrywa przed Kaziem tajemnice otaczającego świata.

„Przygody Misia Kazimierza” i kolejne dwa tomy to bardzo ciepłe historie o spokojnym rytmie. Jest to doskonała czytanka dla młodszych dzieci, utrzymana w stylu „Misia Uszatka”. Bardzo podobają mi się pełne uroku ilustracje Zosi Dzierżawskiej. Cała szata graficzna z imitującą płótno okleiną grzbietu przypomina tamte wyjątkowe książki, które czytałam w dzieciństwie, takie jak „Pięcioro dzieci i coś”.

Prawdziwa perełka!

Paulina Wilk, Przygody Misia Kazimierza, Wilk&Król Oficyna Wydawnicza 2012

poniedziałek, 19 stycznia 2015

A któż nie miałby fisia na punkcie tego misia!

Czy jest na sali ktoś, kto jeszcze nie zna Paddingtona, młodego niedźwiedzia z najmroczniejszych zakątków Peru, który trafił pod opiekę mieszkających w Londynie państwa Brown?


Jeśli do tej pory nie spotkaliście się z wiecznie umorusanym marmoladą i nieustannie pakującym się w kłopoty misiem, macie okazję nadrobić braki za sprawą wydawnictwa Znak, które z okazji premiery filmu o Paddingtonie wydało trzy zbiory opowiadań w jednym tomie.

Przygody Paddingtona są urocze, zawsze sięgam po nie z dużą przyjemnością i zaśmiewamy się z nich całą rodziną. To jedna z bardzo nielicznych książek, przy których śmieję się, aż ciekną mi łzy. Żadna książka dla dorosłych nie ma nade mną takiej władzy.

Czasami myślę, że chciałabym mieć tyle cierpliwości do swoich dzieci, ile do niedźwiedzia mają państwo Brown. Ale do tego trzeba by mieć wrodzoną angielską flegmę.


Michael Bond, Paddington, ZNAK emotikon 2014

czwartek, 15 stycznia 2015

O prawie dla dzieci

Anna Garbolińska, autorka książki „Ekonomia dla dzieci”, wyróżnionej przez Komitet Praw Dziecka, wydała właśnie drugi tom swoich „Rozmów z użyciem głowy”. Tym razem na tapetę wzięła prawo.


Podobnie jak w pierwszej części autorka objaśnia dzieciom trudne zagadnienia na przykładzie codziennych, życiowych sytuacji. Pretekstem do rozmów o rządzie, prezydencie, prawach człowieka, wyborach, polisach ubezpieczeniowych, związkach zawodowych, strajkach, testamentach, darowiznach i nieruchomościach są liczne pytania, które bohaterka książki, jedenastoletnia Lila, wciąż zadaje swojej mamie. Długa droga na wakacje jest świetną okazją, by spokojnie porozmawiać, a i u celu podróży, w domu cioci i wujka, przytrafia się wiele sposobności ku temu.

Bardzo podoba mi się książkowa mama, która wykorzystuje każdą sytuację, by objaśnić dzieciom świat i panujące w nim zasady. „O prawie rozmowy z użyciem głowy” można czytać kilkulatkowi lub zachęcić go do samodzielnej lektury. Łatwy w odbiorze język i zwyczajne sytuacje, znane każdemu dziecku, sprawią, że będzie to w pełni zrozumiała i pożyteczna lektura.


Anna Garbolińska, O prawie rozmowy z użyciem głowy, Novae Res 2014

Dzięki uprzejmości Autorki mam dla moich Czytelników egzemplarz z autografem! Proszę krótko uzasadnić, dlaczego powinien trafić właśnie do Ciebie :-) Zgłoszenia przyjmuję w komentarzach do 18 stycznia godz. 23.59.

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Zakręcona seria

Świetną propozycją dla starszych przedszkolaków jest seria „Zakręcone opowieści” wydawnictwa Zielona Sowa. 


Należy do niej „O czym szumią muszle” Liliany Bardijewskiej, historia, która zawiera elementy znane czytelnikom i widzom „Małej Syrenki”, ale w przeciwieństwie do baśni Andersena jest bardzo ciepła i pogodna. Podwodną opowieść świetnie zilustrowała Dorota Szoblik.

W tej samej serii ukazał się „Hotel pod Twarożkiem” Agnieszki Stelmaszyk z ilustracjami Marcina Piwowarskiego, opowieść o niezwykłej przygodzie Zuzanki i jej mamy. Bardzo zabawna i naprawdę zakręcona książka, w której mówią nie tylko koty, ale również krowa i sery. Będziecie śmiać się razem z dziećmi.

wtorek, 30 grudnia 2014

Wypieszczona klasyka

Jestem zdania, że jeśli prezentować dzieciom klasykę literatury, to tylko w pięknym wydaniu. Taka jest seria „Cacko z dziurką” Wydawnictwa Bajka.


Zbiory wierszy polskich poetów, których dobrze znamy ze swojego dzieciństwa: Brzechwy, Tuwima i Fredry, są przepięknie zilustrowane przez współczesnych ilustratorów.

Moim ulubionym tomikiem z tej serii jest „Kaczka dziwaczka”, bo uwielbiam wycinanki Ewy Kozyry-Pawlak i bawią mnie ilustratorskie pomysły Pawła Pawlaka. Na końcu każdego zbiorku jest zamieszczona jednostronicowa biografia poety i jego portret. To świetny pomysł przybliżyć dziecku nie tylko twórczość, ale i osobę danego autora.

sobota, 27 grudnia 2014

Książeczki dla maluszków

Idąc w gości do niemowlęcia nie trzeba przynosić grającego plastiku. Najmłodszym dzieciom warto podarować książkę z wierszykami, najlepiej kartonową. Maluszki lubią rymowanki i chcą same trzymać książeczki w rękach, miękkie kartki natychmiast zostałyby podarte (oraz pożarte).



Dla raczkujących czytelników polecam serię „Bajeczki dla maluszka” wydawnictwa Bajka, wiersze Małgorzaty Strzałkowskiej ślicznie zilustrowane przez Beatę Zdębę. Są idealne na rozbudzenie czytelniczej pasji.

„Zgadywanki dla maluszka” (również wydawnictwo Bajka) to propozycje świetnych zabaw z dzieckiem dwuletnim i nieco starszym. Małgorzata Strzałkowska zadaje zagadkę, a Ewa Nawrocka rysunkiem podpowiada odpowiedź. Urocze, kolorowe książeczki spodobają się małym i dużym czytelnikom.

Kiążki, które mają za zadanie zapoznać dziecko ze światem i nauczyć go np. nazw zwierząt czy owoców, powinny zawierać fotografie, nie rysunki. W tym wypadku lepiej pokazać dziecku zdjęcie kaczki, niż to, jak kaczkę wyobraża sobie ilustrator. Tu warto wymienić serię „Świat maluszka” wydawnictwa Aksjomat i „Rosnę i poznaję” Zielonej Sowy.