środa, 30 października 2013

W świecie mikrobów

- Mamo, czy ty wiesz, że po każdym wycieraniu nosa powinniśmy... - Piotruś efektownie zawiesił głos, podnosząc wzrok znad książki – myć ręce?
- Niesamowite! - pokręciłam głową z udanym niedowierzaniem. Zlustrował mnie bacznie.
- Ironia?

Po chwili wspólnej lektury (Piotruś czytał, ja zaglądałam mu przez ramię) znalazłam radę idealną dla mojego starszego synka.

- Zobacz, co tu jest napisane! Że trzeba porządnie wydmuchiwać nos, a nie pociagać nim, bo wtedy zamiast wydmuchać bakterie, zatrzymujemy je w sobie i to kończy się poważnymi infekcjami!

W odpowiedzi Piotruś zamruczał coś pod nosem i, oczywiście, pociągnął nim.

„Te okropne bakterie” Piotra Haraszewskiego to interesująca publikacja dla przedszkolaków, z której dowiedzą się wielu innych pożytecznych rzeczy na temat higieny i troski o zdrowie – m.in. że regularne wypróżnienia są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu, że należy zamykać klapę od sedesu, jak korzystać z bidetu, do czego służą włoski w nosie, a do czego absolutnie nie służy szczotka klozetowa.

- Michał, Michał, patrz! - wykrzyknął Piotruś ze zgrozą podszytą fascynacją – chłopak myje zęby szczotką do sedesu!!!

Bakterie narysowane przez Jakuba Kuźmę są bardzo przekonujące – każdy z nas chciałby trzymać się z daleka od tych paskudów, brrrr. Za to przeganiające ich pałkami białe krwinki w czapkach amerykańskich policjantów budzą respekt i zaufanie. Jednak możemy spać spokojnie, uff :-)

Piotr Haraszewski, Te okropne bakterie, Wydawnictwo Kefas 2009.

Dzięki uprzejmości wydawcy mam dla Was jeden egzemplarz książki. Aby go zdobyć, w komentarzu do tej notki proszę podać Wasze wypróbowane sposoby na zachęcenie dzieci do mycia rąk. Czas zgłaszania odpowiedzi - do godz. 23.59 w niedzielę 3 listopada.


6 komentarzy:

  1. osobiście polecam (ale zaznaczam, ze od firmy ani centa nie przyjęłam) piankę do mycia rąk firmy Bubchen (inne produkty też polecam, np dla niemowlaków). Młoda dostała toto na urodziny od sąsiada, który ma rodzinę w Niemczech - super!!! Jak się skończyła, to najpierw przeszukałam sklepy - były inne produkty tej firmy, ale nie pianka w sprayu, ale się uparłam, bo tak wydajnego mydła w życiu nie widziałam, znalazłam na Allegro i nabyłam hurtem:))))

    OdpowiedzUsuń
  2. u mnie działa albo opowieść właśnie o bakteriach siedzących na rekach albo pokazanie konkretnego brudu (np. tu zobacz jest brudne i tutaj - trzeba umyć). Kiedyś też cheętnie mył (nawet zbyt chetnie bo trwało i trwało a woda leciała) mydłem o dziwnym kształcie - mieliśmy kwiatki a później aniołki :)
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli chodzi o moje młodsze dziecko, to sposób jest prosty. Trzeba pokazać starsze dziecko, jak myje swoje. Pęd do naśladownictwa jest wielki!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mydło o dość silnym zapachu. A potem test w wykonaniu matki - wąchanie dłoni. Dziewczyny uwielbiają, kiedy niczym miś z niebieskiego domu wwąchuję się w ich słonie. Wołają przy tym: "Umyte! Czujesz jak pachną?!"

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem Matka Brutal. Temu z Dzieciątek moich, które akurat nie chce umyć rąk, podstawiam za chwilę konsekwencję (naturalną oczywiście, jako że jestem Matką Oczytaną ;), że nie dostanie wybranego pożywienia, bo na rękach grasują hordy bakterii. Jako, że żadnego z dzieci moich nie można nazwać niejadkiem, to sposób jest szybki i bez pudła.
    Nie mogę toczyć zbyt wielu walk z moimi dziećmi, mam ich na to za dużo. Spędzałabym dni i noce na sporach:).

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka trafi do Matki Brutala i jej gromadki :-) Cypisek, gratuluje i życzę miłej lektury!

    OdpowiedzUsuń