środa, 11 kwietnia 2012

Bolek i Lolek (jak zawsze) na tropach przygody

W jednym z warszawskich przedszkoli przy wejściu wisi spis zasad obowiązujących w placówce. Obok takich punktów jak „nie bijemy”, „nie gryziemy” i „nie ciągniemy za włoski” wymienione są bajki, których oglądania przedszkole nie aprobuje. Na czarnej liście znajdują się kanały Cartoon Network i Nickelodeon oraz... Bolek i Lolek.

W pierwszej chwili przeżyłam szok! Bolek i Lolek, idole mojego dzieciństwa, na indeksie?! Jak to?! Po namyśle przyznałam jednak, że zasłużyli sobie, szczególnie wredny Bolek, dokuczający w każdym odcinku Lolkowi. Ocena poczynań dwóch braciszków zależy od punktu odniesienia, bo np. taki Koszmarny Karolek to dopiero typ spod ciemnej gwiazdy, przy nim Bolek jest niewinną owieczką, a znowu w porówaniu z żółwiem Franklinem nasi chłopcy z Bielska Białej to łobuzy i obwiesie.

Pamiętam Bolka i Lolka jako niezrównanych piechurów, wciąż przemierzających polskie drogi i dróżki, harcerzy, wędrowców z plecakami. Tu nocowali w namiocie, tam mieli przygodę z dzikiem albo z bobrami. Zimą dokarmiali ptaki, latem jeździli na rowerach. Dbali o tężyznę fizyczną i wciąż się bili. Nie przypominam sobie, żebym widziała ich w szkole albo czytających książki. Moi synkowie oglądają „Bolka i Lolka” z przyjemnością, co mnie bardzo cieszy, bo nic tak nie łączy jak wspólne zainteresowania i sympatie. Jednak nie da się ukryć, że historyjki te nieco trącą myszką: w czasach, gdy strach wypuścić dziecko samo do sklepu, samotna wyprawa dwóch małych chłopców do lasu nadaje się chyba tylko na początek krwawego horroru.

Tymczasem wydawnictwo ZNAK emoticon postanowiło tchnąć nowe życie w kultowych bohaterów polskiej dobranocki i opowiedzieć o nich tak, jakby żyli dzisiaj i byli rówieśnikami moich dzieci. Z opowiadań kilku uznanych autorów (m.in. Joanna Olech, Wojciech Widłak, Michał Rusinek, Anna Onichimowska, Maciej Wojtyszko) powstał zbiór kapitalnych przygód, które rozgrywają się w realiach znanych dzisiejszym małolatom. Historyjki te bawią do łez, choć – jak to często bywa – dorosły śmieje się w innym miejscu niż dziecko. Nie brak tu magii, niezwykłych snów i zaskakujących perypetii, zabawnych sytuacji i odrobiny dreszczyku.

Z wielką przyjemnością przeczytaliśmy kolorowy tom z sympatycznymi buźkami na okładce, polecamy i Wam :-)

Bonowicz, Gortat, Karwan-Jastrzębska, Olech, Onichimowska, Rusinek, Widłak, Wojtyszko, Nowe przygody Bolka i Lolka, ZNAK emiticon 2011.

4 komentarze:

  1. A Miś Uszatek to dopiero był gburowaty i jak niemiło nazywał Prosiaczka Prosiakiem... :)

    Nam też bardzo spodobały się "Nowego przygody Bolka i Lolka" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przy okazji ostatniej wizyty w księgarni wzięłam tę książkę do ręki i już prawie kupiłam, ale zaraz zobaczyłam "Panamę" Janoscha i zmieniłam zdanie :) Też chyba wydana przez Znak. Polecam bardzo, bardzo. Nie pamiętam czy o niej gdzieś pisałaś.
    A do Bolka i Lolka mam sentyment. Oglądałam z wielką ekscytacją. Podobnie zresztą jak Wilka i Zająca. Niestety, jak kiedyś włączyłam tę drugą moim dziewczynom, to stwierdziłam, że bajka jest straszna i szybko wyłączyłam. Jutro sprawdzę, jak będzie z Bolkiem i Lolkiem ;) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. TVS (Silesia) przypomina archiwalne odcinki Bolka i Lolka. Natrafiliśmy kiedyś na jakieś pierwociny, w których narysowany prostą kreską Bolek latał z dubeltówką i próbował ustrzelić zająca, a mieszkanie chłopców opalane było kozą. I drugi, ciut późniejszy, kiedy wredny Bolek zabrał dziewczynce laleczkę, a rycerski Lolek próbował mu ją odbić. Późniejsze odcinki przygód chłopców były już łagodniejsze, choć wciąż wymagające ostrzeżenia "nie róbcie tego w domu" (robienie ciasta w pralce, lot balonem w koszu na bieliznę itp.). Może chłopcy podpadli też w tym przedszkolu za serię o Dzikim Zachodzie, gdzie strzelają z coltów? A książkę chętnie kupię. Młody uwielbia Bolka i Lolka, choć ostatnio zdziwił się, dlaczego serial reklamowany jest w TVS jako "bajki bez przemocy", skoro chłopcy w każdym odcinku się biją...

    OdpowiedzUsuń
  4. :) mamy już w biblioteczce i choć Hubi nie ma jeszcze 2,5 roku czasem coś z tej książki podczytujemy.
    Bolka i Lolka uwielbia do maminego i tatowego (sorry za słowo)wyrzygu - od 2 tygodni maglujemy jeden pełnometrażowy odcinek - Podróże B i L. - na kanwie w 80 dni dookoła świata.
    i mam do Ciebie pytanie - miałam będąc dzieckiem książeczkę z serii 'poczytaj mi mamo' pamiętam tylko, że na okładce był krzywo narysowany kot na płocie i jakiś napis na murze - nie mogę skojarzyć tytułu może TY mi pomożesz - kochałam tę książeczkę.
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń