<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246</id><updated>2012-01-30T10:12:31.708+01:00</updated><category term='dla dzieci 7+'/><category term='czytam dzieciom'/><category term='dla dzieci 4+'/><category term='dla dzieci 1+'/><category term='czytam sobie'/><category term='dla dzieci 5+'/><category term='dla dzieci 10+'/><category term='dla dzieci 6+'/><category term='dla dzieci 2+'/><category term='dla dzieci 3+'/><title type='text'>Czytam dzieciom - i sobie też :-)</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>118</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-4257302032038635505</id><published>2012-01-29T21:58:00.002+01:00</published><updated>2012-01-30T10:12:31.713+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dla dzieci 5+'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam dzieciom'/><title type='text'>Królowa rymów polskich</title><content type='html'>&lt;b&gt;Małgorzata Strzałkowska stała się moją idolką, gdy napisała „ABC... Uczę się” - serię książeczek, w każdej zgrabna, rymowana historyjka z przewagą wyrazów na tę samą literę, do tego zestaw dziewięciu części z cyframi, czterech o porach roku, dwie o świętach i kilkanaście innych, których już nie wymienię, bo nasze kolekcjonowanie zakończyło się, nim seria ukazała się do końca – brakło miejsca na półce.   &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0in;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-TpstRAvl9Pc/TyWyxRk6syI/AAAAAAAABA0/ChOxfh4tbB0/s1600/bajkimamy+wrony.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-TpstRAvl9Pc/TyWyxRk6syI/AAAAAAAABA0/ChOxfh4tbB0/s200/bajkimamy+wrony.jpg" width="148" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0in;"&gt;Niedawno Piotruś dostał „Bajki mamy Wrony” z serii „Uczymy się czytać” - część II optymistyczną, bo na wiosnę i lato. Z przyjemnością zaczytałam się w pogodnej historyjce, w której spod ziemi wychynął pierwiosnek i westchnęłam z rozkoszą, czytając o dwóch dziewczynkach na plaży. Założeniem wydawcy było przygotowanie 26 opowiastek na każdy tydzień wiosny i lata, tymczasem Piotruś pochłonął książkę w dwa wieczory, a potem opowiadał przejęty poszczególne historyjki.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0in;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0in;"&gt;I tu trzeba przedstawić kolejny dowód mistrzostwa pani Strzałkowskiej: Historyjki są rekomendowane dla dzieci uczących się czytać, dlatego są napisane przy użyciu tylko 23 liter. W tekstach pojawiają się obrazki, które zastępują słowa z ortograficznymi zagwozdkami. Bardzo sympatyczna całość, zilustrowana przez Jonę Jung, którą znamy i lubimy m.in. z ilustracji w „Świerszczyku”.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0in;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0in;"&gt;Ps. Jeśli chcecie trzymać się kolejności, to sięgnijcie najpierw po „Bajki krasnoludka Bajkodłubka”, czytanki na jesień i zimę. Ja na razie nie sięgam, w aktualnej sytuacji pogodowej nie będę się dobijać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Małgorzata Strzałkowska, Bajki mamy Wrony, seria Uczymy się czytać, Bajka 2010.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-4257302032038635505?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/4257302032038635505/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2012/01/krolowa-rymow-polskich.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/4257302032038635505'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/4257302032038635505'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2012/01/krolowa-rymow-polskich.html' title='Królowa rymów polskich'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-TpstRAvl9Pc/TyWyxRk6syI/AAAAAAAABA0/ChOxfh4tbB0/s72-c/bajkimamy+wrony.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-5817304426621191781</id><published>2012-01-13T23:58:00.004+01:00</published><updated>2012-01-15T14:21:36.682+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>Niedźwiedź o sobie</title><content type='html'>&lt;b&gt;Marka Niedźwieckiego uwielbiam od lat. Listy Przebojów Trójki zaczęłam słuchać regularnie w czasach szkoły średniej, kiedy w domu pojawiło się radio z ukaefem. Stare nie odbierało ukaefu, Tata twierdził, że to pobliska Góra Panieńska zatrzymuje fale radiowe (zatrzymywała też fale telewizji czeskiej, którą znajomi po drugiej strony góry odbierali, a my nie). Nowe pojawiło się, kiedy Tata wyjechał do pracy w Austrii i przywiózł stamtąd cudnego, dwukasetowego „jamnika” z radiem. &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/121000/121006/352x500.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/121000/121006/352x500.jpg" width="127" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Naciskało się „eject” i kieszonka otwierała się powoli, a z wnętrza wydobywał się zapach luksusu. Do dziś mam dreszcze na samo wspomnienie. W erze sprzed „jamnika” moje spotkania z Trójką były okazjonalne, a dochodziło do nich w wakacje i ferie, gdy wyjeżdżaliśmy do kuzynki i kuzyna do Jasła. Mieli fantastycznego kasprzaka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Początki słuchania Trójki, która wtedy oznaczała dla mnie przede wszystkim Listę Przebojów Niedźwieckiego, zbiegły się w moim życiu z okresem egzaltacji właściwej nastoletnim panienkom: pisałam pamiętniki, wiersze, słuchałam nastrojowych piosenek, kochałam się ciągle w kimś innym, pieczołowicie dbając, by obiekt fascynacji przypadkiem się o tym nie dowiedział, a także przyjaźniłam się na śmierć i życie z Danusią i Moniką. Niech mi zostanie wybaczone, to co teraz napiszę, bo zamierzam Wam wyznać, jaką to dedykację dla moich przyjaciółek przeczytał na antenie Marek Niedźwiecki. Otóż brzmiała ona mniej więcej tak: „Niedźwiedziu kochany, zadedykuj ode mnie piosenkę &amp;gt;&amp;gt;Cisza jak ta&amp;lt;&amp;lt; Danusi i Monice, bo ja je kocham jak Irlandię”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piosenka Kobranocki była dla nas niesłychanie ważna, oznaczała... No właśnie do dziś nie bardzo wiem, co ona oznaczała, o co chodziło z tym kochaniem jak Irlandię? Że daleko? Ale zwrot „Kocham cię jak Irlandię” w naszym słowniku wychodził poza ramy zakochania w chłopaku. To było... hm... Zresztą, kto to wie, o co chodzi nastoletnim panienkom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten przydługi wstęp piszę po to, żeby uzmysłowić Państwu, jak ważną personą był dla mnie Marek Niedźwiecki. Uwielbiałam jego głos i jego żarciki (Lajonel Ryczy), przekomarzanki z Helen. Koleżanka, z którą mieszkałam w akademiku, opowiadała, jak pewnego razu słuchała w Trójce zespołu Chicago.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- O, czikago – powiedziała do siostry.&lt;br /&gt;- Nie mówi się czikago, ale szikago – powiedział w tym momencie Niedźwiecki, a ona prawie zawału dostała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiste było dla mnie, że książkę Niedźwieckiego przeczytam. Że akurat zbliżały się święta, to złożyłam stosowne zapotrzebowanie i znalazłam ją pod choinką. Powzdychałam, patrząc na okładkę, bo posiwiał nasz Mareczek bardzo, ale jeszcze bardziej interesujący się zrobił (uwielbiam siwych facetów, każdy siwy włos na głowie Męża witam radosnym pomrukiem). Otworzyłam, dzieci zawołały, więc odłożyłam...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po chwili wracam, a Piotruś ją przegląda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- O, pan Marek Niedźwiecki! - zauważa radośnie – mogę obejrzeć? Tu ładne zdjęcia są.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poszedł do siebie. Za chwilę słyszę ryk i kwik, przybiega do mnie zachłystując się śmiechem. I czyta: „Wtedy nie znosiłem tych swetrów, tak jak kotletów mielonych z przedszkolnej stołówki. Chowałem je do kieszeni w spodniach i rozpaćkane zanosiłem do domu.”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Oddaj to natychmiast, zdjęcia miałeś oglądać! - wyrywam mu demoralizującą lekturę. Jak tak można było, Panie Marku?! Od razu wizualizuję sobie, jak mama trafia na tę miesną breję przed praniem, od razu obsadzam siebie na jej miejscu, błeeeee. Ja się bulwersuję, a Piotrek, zataczając się ze śmiechu, wykrzykuje:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Rozpaćkane, rozpaćkane, rozpaćkane!...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nieubłaganie nadszedł czas na konkrety, czyli już bez kręcenia i zabawiania Państwa historyjkami muszę powiedzieć, czy książka mi się podobała, czy nie. Otóż, z całym szacunkiem dla Pana Marka, nie. Jest przeraźliwie smętna – nawet nie nudna, nie smutna, ale smętna. Ma bardzo ładne, ciepłe fragmenty, jak te o rodzicach, a szczególnie ojcu, rzeźniku z miękkim sercem, o słuchaniu radia w Szadku, ale zostało mi po niej wrażenie smętności. &lt;br /&gt;Ma też tragicznie niedopracowane kawałki, czy leciał z nimi redaktor? Nawet dwóch, sądząc ze stopki, tymczasem weźmy rozdział zatytułowany „W Zduńskiej Woli. Cała klasa głosuje, a ja mówię na co”. Najpierw powyższy tytuł, później „kartka z pamiętnika”, na której stoi: „16 grudnia 1971. Cała klasa głosuje na „Listę Studia Rytm”, a ja rozdaję wszystkim kartki pocztowe i mówię, na co mają głosować”, a na następnej stronie: „Wymienialiśmy się płytami i wypełnialiśmy kartki do głosowania na „Listę przebojów Studia Rytm”. Dodam, że to ja instruowałem koleżanki i kolegów, na który utwór mają oddać głos.” Litości, naprawdę nie trzeba mi powtarzać jednej informacji trzy razy w tym samym rozdziale!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Marek Niedźwiecki, którego znam z anteny, to pasjonat muzyki, dowcipny i błyskotliwy. Marek Niedźwiecki z książki to smutny, samotny facet, którego ktoś namówił na opowiedzenie o&amp;nbsp; samotności, a on się zmusił i nie bardzo to wyszło. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale i tak kocham Pana, Panie Marku :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Marek Niedźwiecki, Nie wierzę w życie pozaradiowe, Agora 2011&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-5817304426621191781?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/5817304426621191781/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2012/01/niedzwiedz-o-sobie.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/5817304426621191781'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/5817304426621191781'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2012/01/niedzwiedz-o-sobie.html' title='Niedźwiedź o sobie'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-8162666388087010425</id><published>2011-12-07T13:56:00.002+01:00</published><updated>2011-12-07T15:22:57.420+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>Wymarzone prezenty książkowe</title><content type='html'>Kochani,&lt;br /&gt;czy Mikołaj przyniósł Wam jakieś książki? a może Aniołek przyniesie pod choinkę? O czym marzycie, do czego wyciągają się Wam ręce, gdy wchodzicie do księgarni, co macie odłożone w przechowalni w Merlinie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Porozmawiajmy o książkach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lc-upload-new.s3-external-3.amazonaws.com/books/116000/116346/352x500.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://lc-upload-new.s3-external-3.amazonaws.com/books/116000/116346/352x500.jpg" width="140" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Dostałam od Mikołaja nowego Hołownię w duecie z Prokopem. Mąż, który czyta tylko literaturę fachową, wczoraj podprowadził mi tomiszcze i zatonął w lekturze! Co więcej, po skończeniu rozdziału chciał ze mną o tym rozmawiać! Pienia anielskie się nade mną rozległy, bo to zdarzyło się&amp;nbsp; pierwszy raz! Zawsze marzyłam o pasjonujących dyskusjach z mężem o literaturze, ale nigdy nie czytaliśmy tych samych pozycji. Może dlatego, że w czytywanych przez niego siedmiusetstronicowych księgach pt. "Red Hat Enterprise Linux 5. Administration" było za dużo akcji i nie mogłam tego ogarnąć ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że tak mu zostanie :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-8162666388087010425?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/8162666388087010425/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/12/wymarzone-ksiazkowe-prezenty.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/8162666388087010425'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/8162666388087010425'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/12/wymarzone-ksiazkowe-prezenty.html' title='Wymarzone prezenty książkowe'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-6427342090217434880</id><published>2011-11-27T13:51:00.004+01:00</published><updated>2011-11-27T23:03:20.116+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam dzieciom'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dla dzieci 4+'/><title type='text'>Znacie? To przeczytajcie</title><content type='html'>&lt;b&gt;Kubusia Puchatka znają dzieci na całym świecie. Wiele z nich, a wśród nich i moje, poznały misia o bardzo małym rozumku za pośrednictwem Walta Disneya. Szczęśliwie zaczęliśmy nie od niedzielnych wieczorynek ze współczesną animacją, ale od kanonicznej ekranizacji, w której tytułową piosenkę śpiewa Anna (jeszcze bez Marii) Jopek. W czołówce występuje tam pokój Krzysia i miałam okazję wyjaśnić chłopcom, kim był Krzyś i jaką rolę w całej sprawie odegrał Alan Aleksander Milne. &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-IdocVnrRIaE/TtIyOz-XuTI/AAAAAAAAA3c/qTT9iQMSpwU/s1600/kubus800.jpg" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/-IdocVnrRIaE/TtIyOz-XuTI/AAAAAAAAA3c/qTT9iQMSpwU/s200/kubus800.jpg" width="137" /&gt;&lt;/a&gt;I tak ziarno zostało rzucone. Czytaliśmy kolorowe disneyowskie książeczki o przygodach Puchatka i jego przyjaciół („Puchatek hoduje dynię”, „Tygrys wygrywa”), ale wciąż krążyliśmy wokół klasyki. Wśród bajek do wyświetlania na rzutniku ania, które przywiozłam z rodzinnego domu, znalazły się się przygody Kubusia Puchatka i choć były znane chłopcom z filmu, słuchali i patrzyli z uwagą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedawno przywiozłam od rodziców moje własne pożółkłe, rozpadające się egzemplarze „Kubusia Puchatka” (1980) i „Chatki Puchatka” (1983) w przekładzie Ireny Tuwim, siostry Juliana. Urocze i cudne, zabawne i ujmujące, myślałam z uśmiechem, delikatnie przerzucając sfatygowane kartki, ale historyjki dobrze znane, przecież nie będą chcieli tego słuchać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jakże się myliłam! W niedzielę przed Wszystkimi Świętymi planowaliśmy wyjazd do rodziny, ale Piotruś nagle poczuł się źle i pojechał do Rygi, więc z wizytą udał się Mąż z Michasiem, a ja zostałam opiekować się słabującym. Kiedy poczuł się lepiej, było późne, pochmurne popołudnie, kaloryfery grzały, miętowa herbata parowała, lampka przy łóżku tworzyła miły klimat, do szczęścia brakowało tylko książki. Wzięłam do ręki „Kubusia” i już po chwili Piotruś pękał ze śmiechu. Konkretnie zaczął pękać w rozdziale III, gdy doszliśmy do dziadka Prosiaczka, który – wedle relacji potomka – nosił imiona Wstęp Bronisław, gdyż przy posesji znajdował się kawałek deski z napisem „WSTĘP BRON”. Kolejnym miejscem, w którym Piotruś pokładał się w pościeli, był rozdział IV, w którym dowiadujemy się, jaki napis umieszczony był na drzwiach domu Sowy, wyposażonego zarówno w kołatkę jak i dzwonek: „PRO SZE ZWONIDŹ JEŹLIKTO HCE PO RADY. PROSZE PÓKADŹ JEŹLIKTO NECHCEPO PORADY.” A już w rozdziale VI czekała kolejna gratka: napis, który sowa wykaligrafowała na baryłeczce dla Kłapouchego: „Z PĄWIĄSZOWANIEM URORURODZIURODZIN”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piotruś czytał te fragmenty wielekroć, za każdym razem pokładając się ze śmiechu, zaznaczył je i wracał często, obowiązkowo czytając wszystkim, którzy nawinęli mu się pod rękę, ze szczególnym uwzględnieniem ojca i matki. Co więcej, przed chwilą zauważyłam, że wyłuskał podobne perełki również w „Chatce Puchatka”, bo i tam powklejane są karteczki (wiadomość, którą Krzyś zostawił na drzwiach brzmiała: „WY SZEDŁEMK ZA JENTYK”). Jak widać, biorą go żarciki lingwistyczne. Moja krew! Jestem zauroczona subtelnym humorem tej książki i myślę, że wiele rzeczy umknęło mi, gdy czytałam ją jako dziecko. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdarza się, że książki czytane ponownie po latach bezpowrotnie tracą urok. Nie dotyczy to „Kubusia Puchatka”, który jest ponadczasowy i – jeśli można przyrównać książkę dla dzieci do trunku – jak wino. Sięgnijcie koniecznie, nie pożałujecie. &lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;A.A. Milne, Kubuś Puchatek, tłum. Irena Tuwim, Nasza Księgarnia 1980.&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-6427342090217434880?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/6427342090217434880/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/11/znacie-to-przeczytajcie.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/6427342090217434880'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/6427342090217434880'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/11/znacie-to-przeczytajcie.html' title='Znacie? To przeczytajcie'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-IdocVnrRIaE/TtIyOz-XuTI/AAAAAAAAA3c/qTT9iQMSpwU/s72-c/kubus800.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-6355346878074321677</id><published>2011-11-24T13:33:00.007+01:00</published><updated>2011-11-24T15:10:45.299+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>Moje nowe życie książkowe</title><content type='html'>&lt;b&gt;Tydzień temu zapisałam się do biblioteki. Dlaczego dopiero teraz? Złożyło się na to kilka czynników.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaraz po studiach przestałam bywać w bibliotekach i czytelniach, bo miałam przesyt, ostatnie dni pisania pracy magisterskiej dały mi w kość. Nie znaczy to, że przestałam czytać – do dziś pamiętam euforyczne uczucie po obronie, że wreszcie mogę czytać książki tylko dla przyjemności! W pracy zajmowałam się serwisem o książkach, więc nowości miałam pod ręką. Kiedy zajmowałam się recenzjami, już z pozycji wolnego strzelca, też nie narzekałam na brak świeżynek. Poza tym dzieci małe, do biblioteki daleko, terminów trzeba by się trzymać... Od czasu do czasu coś kupiłam, upychając dyskretnie na półkach, żeby nie drażnić Męża, który uznaje książki tylko w wersji elektronicznej, bo nie ważą, nie kurzą się i zajmują parę MB. Ale ostatnio źródełko wyschło, miejsce na półkach się skończyło, a w ramach gwoździa do trumny wystąpił kurier, który przyszedł z paczką z Merlina akurat gdy Mąż był w domu. Jego spojrzenia długo nie zapomnę...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tej sytuacji zapisałam się do najbliższej biblioteki, skromnej filii na skromnym osiedlu. Weszłam... i zachwyciłam się. Uwielbiam biblioteki i naprawdę nie wiem, jakim cudem wytrzymałam tyle lat bez tego klimatu. W podstawówce razem z koleżanką Renią spędzałyśmy przerwy w szkolnej bibliotece. Wchodziło się w inny świat, hałaśliwy korytarz zostawał za drzwiami. W bibliotece rządziła Pani Leokadia zwana Lidzią. W kątku z tyłu stał stoliczek, przy nim dwa wysiedziane fotele, na stoliczku zawsze szklanki z kawą i małe radio nastawione na Trójkę. Często przesiadywał tam nasz Wychowawca i Pani od chemii, wszyscy troje palili jak smoki, więc zapach starych książek mieszał się z zapachem kawy i papierosów. Dziś nie do pomyślenia. Papierosy! W szkole! W bibliotece! Pożar! BHP! Palenie zabija! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pani Lidzia miała do nas stosunek ambiwalentny. Chyba nas lubiła, choć trochę denerwowałyśmy ją nieustannym kręceniem się jej pod nogami. Wpadałyśmy do biblioteki nim przebrzmiał dzwonek na przerwę i opuszczałyśmy ją z ociąganiem gdy już wybrzmiał ten wzywający na lekcję. Przychodziłyśmy po lekcjach i kiedy Pani Lidzia miała nas już dość, machała niecierpliwie rękami mawiając „idźcie wy już do mamy na pierogi”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozwalała nam, dumnym i bladym z tego powodu, wypożyczać książki innym uczniom. Z namaszczeniem wyjmowałyśmy kartę czytelnika, wkładałyśmy do jej kieszonki kartę katalogową wyjętą z książki, wprowadzałyśmy do katalogu nowe pozycje i wąchałyśmy, wąchałyśmy, wąchałyśmy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnego razu cała szkoła brała udział w konkursie czytelniczym, która klasa przeczyta więcej książek. Ponieważ miałyśmy nieosiągalny dla szaraczków dostęp do bibliotecznych półek, wpisywałyśmy sobie do kart niby wypożyczone pozycje, które de facto nawet nie opuszczały progów biblioteki. Po kilku dniach odnotowywałyśmy zwrot i tym sposobem liczba przeczytanych książek rosła migiem. Pani Lidzia przejrzała nasze oszustwo. Ale się na nas złościła!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W książce, którą dostałam od niej na zakończenie szkoły, było napisane: „za pomaganie i przeszkadzanie....” &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Biblioteka, do której się zapisałam, ma cudowny, biblioteczny klimat. Archetypiczna Pani Bibliotekarka cierpliwie tłumaczyła mi, w jaki sposób mogę korzystać z elektronicznego katalogu, pouczała o prawach i obowiązkach czytelniczych, z zaangażowaniem sprawdzała, w której filii dostanę Hołownię. Dopytałam, czy dzieci mają własne karty, przecież muszę zaprowadzić tam chłopców. U nich w pokoju też półek na książki już brakuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy pierwszej wizycie pożyczyłam „Dzidzię” Sylwii Chutnik i „Chaszcze” Jana Grzegorczyka. Przeczytałam, oddam i pożyczę następne. Wilk będzie syty literatury i owca małżeńskiej harmonii cała. Układ idealny :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-6355346878074321677?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/6355346878074321677/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/11/moje-nowe-zycie-ksiazkowe.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/6355346878074321677'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/6355346878074321677'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/11/moje-nowe-zycie-ksiazkowe.html' title='Moje nowe życie książkowe'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-3311265565104939344</id><published>2011-11-02T18:29:00.003+01:00</published><updated>2011-11-16T12:04:34.929+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dla dzieci 3+'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam dzieciom'/><title type='text'>Gdziekolwiek jestem – jest i Miś</title><content type='html'>&lt;b&gt;K&lt;/b&gt;&lt;b&gt;siążki w pokoju moich dzieci zajmują osiem półek. Na najniższej zawsze były książki do samodzielnego czytania, mamlania i obgryzania, czyli głównie z grubego kartonu. Jakiś czas temu kartonowe zniknęły, na ich miejscu pojawiły się te ze zwykłymi kartkami. Zawartość podręcznej póki wymieniam co jakiś czas, a podczas takich książkowych przeprowadzek zawsze znajdzie się jakiś skarb.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://czasdzieci.pl/pliki/ksiazka/ksiazki/ksiazka_343_6b0dc.jpg" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://czasdzieci.pl/pliki/ksiazka/ksiazki/ksiazka_343_6b0dc.jpg" width="158" /&gt;&lt;/a&gt;Tym razem trafiłam na zbiór wierszy „Puchatek no i ja” autora „Kubusia Puchatka”, z kubusiowymi ilustracjami Ernesta H. Shephada, w brawurowym przekładzie Michała Rusinka. Ktokolwiek zetknął się z wierszami Słynnego Sekretarza*, tego nie trzeba przekonywać do jakości jego rymów. Rusinek pisze żartobliwie, z przymrużeniem oka, a z językiem wyprawia takie sztuczki, że buty spadają i czapki z głów. Bezwarunkowo zasługuje na tytuł Pierwszego Figlarza Polszczyzny, oczywiście gdyby taki przyznawano.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakie znacie rymy do mysz? Kysz, ryż, czyż? A co powiecie na „ogromnyż”? Mnie by do głowy nie przyszło, a Rusinkowi i owszem. Słowne łamańce, ogromne poczucie humoru, wirtuozeria&amp;nbsp; i finezja – taki jest zbiór wdzięcznych wierszy w jego przekładzie. Godny to następca genialnego Barańczaka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wierszyki A.A. Milne to miłe i wpadające w ucho opowieści o kolejce ze sznurkowym hamulcem, o wyścigu dwóch kropel deszczu spływających po szybie, o złym lordzie Zbi-Gniewie, o śniadaniu króla, o Krzysiu i o Puchatku, naturalnie. Czytam je dzieciom już kolejny raz, w zachwycie, że są tak dobrze napisane i że jest w nich puchatkowy klimat, bezcenny dla małych, a może nawet szczególnie dla dużych wielbicieli Misia o Bardzo Małym Rozumku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;UPDATE 16 listopada: &lt;/b&gt;Karolina uświadomiła mi wczoraj, że ten zbiór to nowe wydanie w nowym tłumaczeniu "Wierszy dla Krzysia".&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;A.A. Milne, Puchatek no i ja, kolekcja wierszy, Egmont 2006.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Michał Rusinek jest sekretarzem Wisławy Szymborskiej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-3311265565104939344?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/3311265565104939344/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/11/gdziekolwiek-jestem-jest-i-mis.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/3311265565104939344'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/3311265565104939344'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/11/gdziekolwiek-jestem-jest-i-mis.html' title='Gdziekolwiek jestem – jest i Miś'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-8941559753008185999</id><published>2011-10-19T14:44:00.002+02:00</published><updated>2011-10-19T14:50:55.652+02:00</updated><title type='text'>Rozwiązanie KONKURSU</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: left;"&gt;Kochani,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;dziękuję za udział w konkursie, jak zawsze z przyjemnością przeczytałam Wasze opowieści i anegdoty. Nagrody, książeczki "Chcę mieć pieska" i "Piesek na spacerze", otrzymują:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-jO8_BL1obas/Tp7EDermImI/AAAAAAAAAys/5WK6CLQelCk/s1600/chce_miec_pieska100.jpg" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-jO8_BL1obas/Tp7EDermImI/AAAAAAAAAys/5WK6CLQelCk/s1600/chce_miec_pieska100.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Li1gkpCqu1s/Tp7EDzsS7dI/AAAAAAAAAy0/OJ_UsJuSYH8/s1600/piesek_na_spacerze100.jpg" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-Li1gkpCqu1s/Tp7EDzsS7dI/AAAAAAAAAy0/OJ_UsJuSYH8/s1600/piesek_na_spacerze100.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;1. anetaptas@wp.pl&amp;nbsp; &lt;br /&gt;2. Aneta wojtana13@interia.pl&amp;nbsp; &lt;br /&gt;3. Ania K. annamonikakowalik@wp.pl &lt;br /&gt;4. Basia Bareppa@poczta.onet.pl&amp;nbsp; &lt;br /&gt;5. dedi74@o2.pl&amp;nbsp; &lt;br /&gt;6. Kaja&amp;nbsp; &lt;br /&gt;7. Lou netty@poczta.fm&lt;br /&gt;8. Marta mikra11@gazeta.pl&lt;br /&gt;9. Ola aramiss@interia.pl&lt;br /&gt;10. riverd ewozniak6@wp.pl&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Serdecznie gratuluję! :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z nagrodzonymi skontaktuję się mailowo.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-8941559753008185999?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/8941559753008185999/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/10/rozwiazanie-konkursu.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/8941559753008185999'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/8941559753008185999'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/10/rozwiazanie-konkursu.html' title='Rozwiązanie KONKURSU'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-jO8_BL1obas/Tp7EDermImI/AAAAAAAAAys/5WK6CLQelCk/s72-c/chce_miec_pieska100.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-8045770597261386306</id><published>2011-10-18T23:06:00.014+02:00</published><updated>2011-10-19T22:24:44.474+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dla dzieci 5+'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam dzieciom'/><title type='text'>Koszmarnie śmieszna historia</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;b&gt;Jeszcze niedawno moje dziateczki zasypiały kołysane strofami klasyków, wdzięcznymi opowieściami o przygodach misia o bardzo małym rozumku, bądź dydaktycznymi historyjkami z życia pewnego żółwia. Aż nadszedł czytelniczy armagedon, wiek klęski i upadku godziwej literatury, której znajomością można się pochwalić w zacnym gronie. Nadeszła era Koszmarnego Karolka.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://merlin.pl/Koszmarny-Karolek-czyta-ksiazke_Francesca-Simon,images_big,17,978-83-240-1735-5.jpg" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://merlin.pl/Koszmarny-Karolek-czyta-ksiazke_Francesca-Simon,images_big,17,978-83-240-1735-5.jpg" width="126" /&gt;&lt;/a&gt;Pierwszy raz z Karolkiem zetknęłam się w 2002 r., gdy Znak wydawał pierwsze części niekończącej się sagi o przygodach chłopca, którego nikt nie chciałby mieć pod swoim dachem. Do dziś mam te dwie książeczki i budzą we mnie mieszane uczucia: nie lubię ich, czuję się idiotycznie, czytając dzieciom o wybrykach Karolka, bo nie chcę, żeby go naśladowały, zdarza się, że omijam niektóre epitety. A chłopcy pękają ze śmiechu! Hasło „Stare skarpety”, które Karolek wpisał do rodzinnego komputera sprawiło, że przez kilka minut tarzali się po dywanie. „Koszmarny Karolek czyta książkę” wprawiło ich w podobny stan. Przeczytaliśmy książeczkę w południe, a potem przez resztę dnia Piotruś co kilka minut otwierał ją na s. 58 i parskając śmiechem czytał: „Myszka udaje się do klo. Mrożące krew w żyłach perypetie myszki i jej nocniczka” - po czym wili się obaj z Michasiem i kwiczeli jak prosiaczki. Czegoś takiego dawno nie widziałam!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugą świeżynką z karolkowej stajni są „Wyśrubowane wykreślanki”. I tu kolejne zaskoczenie: Piotruś, który szybko się nudzi i porzuca łamigłówki najdalej w połowie, twardo wykreślał przykre przezwiska, aż doszedł do ostatniego. Założę się, że kiedy jutro podsunę mu wykreślankę ze wstrętnymi wyrazami, będzie tak samo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://merlin.pl/Koszmarny-Karolek-Wysrubowane-wykreslanki_Francesca-Simon,images_big,23,978-83-240-1737-9.jpg" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://merlin.pl/Koszmarny-Karolek-Wysrubowane-wykreslanki_Francesca-Simon,images_big,23,978-83-240-1737-9.jpg" width="165" /&gt;&lt;/a&gt;Najgorsze jest to, że, jakby to powiedzieć... Mnie też się podobało. Szczerze bawiły mnie absurdalne tytuły: „Chłopczyk chory na świnkę. Dwóch chłopczyków chorych na dwie świnki” i z przyjemnością dałam się wciągnąć koszmarnej książeczce o czytelniczych zmaganiach Karolka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wyluzowałam. Nie będę już tępić u dzieci uwielbiania dla Karolka. Też zdarza mi się czytać książki, którymi nie można się pochwalić w zacnym gronie. Ba, mam na czytelniczym sumieniu takie pozycje, do których nie przyznam się nawet na torturach. I nie chroni mnie wymówka, że czytałam, by wiedzieć, czym społeczeństwo zaśmieca sobie umysły – nie, ja to chłonęłam z płonącymi policzkami, strona po stronie, tom po tomie!... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po lekturze historyjki o Karolku i książkach zobaczyłam bohatera w zupełnie innym świetle: to bardzo sprytny, inteligentny i asertywny chłopiec, któremu obce są konwenanse, jest uparty i twardo dąży do celu. Czuję, że Karolek jeszcze nam wszystkim pokaże.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Franceska Simon, ilustracje Tony Ross, Koszmarny Karolek czyta książkę, Znak Emotikon 2011; &lt;br /&gt;Koszmarny Karolek. Wyśrubowane wykreślanki, Znak Emotikon 2011.&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-8045770597261386306?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/8045770597261386306/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/10/era-koszmarnych-ksiazeczek.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/8045770597261386306'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/8045770597261386306'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/10/era-koszmarnych-ksiazeczek.html' title='Koszmarnie śmieszna historia'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-4676166897425996575</id><published>2011-10-12T18:47:00.008+02:00</published><updated>2011-10-14T00:36:07.369+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dla dzieci 2+'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam dzieciom'/><title type='text'>Dla maluchów, które lubią zwierzęta</title><content type='html'>&lt;b&gt;TVN Uwaga! prowadzi akcję &lt;a href="http://www.facebook.com/ZwierzakiMajaUczucia?ref=ts#%21/Zwierzeta.sa.jak.ludzie"&gt;„Zwierzęta są jak ludzie. Czują.”&lt;/a&gt; W ramach akcji ukazały się dwie książeczki z kolorowankami, łamigłówkami i grą typu memo adresowane do małych wielbicieli zwierząt: „Chcę mieć pieska” i „Piesek na spacerze”.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-wyN2qTmdT5I/TpXED6yIRiI/AAAAAAAAAxQ/sXlOpSmFmMI/s1600/chce_miec_pieska.jpg" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/-wyN2qTmdT5I/TpXED6yIRiI/AAAAAAAAAxQ/sXlOpSmFmMI/s200/chce_miec_pieska.jpg" width="198" /&gt;&lt;/a&gt;Proste obrazkowe historyjki przekazują dzieciom podstawowe informacje na temat opieki nad czworonogiem i zakresu odpowiedzialności za pupila. Przypomnienia „Na spacerze sprzątamy po piesku” albo „Nie zabieram y&amp;nbsp; pieska&amp;nbsp; na plac zabaw”&amp;nbsp; powinny zostać opublikowane w formie plakatów, którymi należałoby okleić polskie ulice i parki, ku pamięci zarówno małoletnim jak i dorosłym właścicielom psów. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;UWAGA KONKURS!&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-d6wHtWXjhTc/TpXEEcytuGI/AAAAAAAAAxY/u0JHHceAiEg/s1600/piesek_na_spacerze.jpg" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;Dzięki uprzejmości telewizji TVN mam dla Was kilka egzemplarzy obydwu tytułów. Aby je zdobyć, trzeba w komentarzu do tej notki wpisać anegdotkę związaną z dzieckiem i zwierzęciem. Może to być historia z Waszego dzieciństwa albo opowiastka o wydarzeniu z życia potomstwa. &lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-d6wHtWXjhTc/TpXEEcytuGI/AAAAAAAAAxY/u0JHHceAiEg/s1600/piesek_na_spacerze.jpg" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/-d6wHtWXjhTc/TpXEEcytuGI/AAAAAAAAAxY/u0JHHceAiEg/s200/piesek_na_spacerze.jpg" width="198" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;b&gt;Kwestie formalne:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Konkurs trwa przez tydzień, czekam do północy 18 października 2011.&lt;br /&gt;2. Ogłoszenie wyników 19 października.&lt;br /&gt;3. Spośród zamieszczonych komentarzy wybieram dziesięć, których autorzy zostaną nagrodzeni książeczkami.&lt;br /&gt;4. Proszę pamiętać o podpisaniu się imieniem lub nickiem i pozostawieniu adresu mailowego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czekam niecierpliwie na Wasze opowieści, bo bardzo lubię je czytać :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Chcę mieć pieska, Piesek na spacerze, Wydawnictwo G+J 2011&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-4676166897425996575?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/4676166897425996575/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/10/dla-maluchow-ktore-lubia-zwierzeta.html#comment-form' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/4676166897425996575'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/4676166897425996575'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/10/dla-maluchow-ktore-lubia-zwierzeta.html' title='Dla maluchów, które lubią zwierzęta'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-wyN2qTmdT5I/TpXED6yIRiI/AAAAAAAAAxQ/sXlOpSmFmMI/s72-c/chce_miec_pieska.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-1090021649123374402</id><published>2011-10-10T14:04:00.015+02:00</published><updated>2011-10-10T14:38:56.731+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>Moja Mama jest chińską matką</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Z ciekawością sięgam po książki, o których dużo się mówi i pisze, bowiem przeważnie znajduję w nich zupełnie coś innego, niż się spodziewałam. Tak było w przypadku &lt;a href="http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/06/o-tym-jak-chciaam-zostac-polska-ayelet.html"&gt;„Złej Matki”&lt;/a&gt;, która okazała się lekturą trudną i bardzo bolesną. Z „Bojową pieśnią tygrysicy” było odwrotnie: nastawiłam się na hardcore, a przypomniałam sobie konkretną - choć nie uniwersalną - metodę wychowawczą. &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.proszynski.pl/images/media/products//bojowa.piesn.tygrysicy_okl.m.jpg" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://www.proszynski.pl/images/media/products//bojowa.piesn.tygrysicy_okl.m.jpg" width="127" /&gt;&lt;/a&gt;Niedawno byłam z chłopakami na basenie. Siedziałam na parapecie lekko pochylona do przodu, bo ilekroć się wyprostowałam, waliłam potylicą w żelastwo na oknie. Jednym okiem patrzyłam na moich chłopców podczas lekcji pływania, a drugim w książkę. Zagadnęła mnie siedząca obok mnie mama Jasia. Właśnie wróciła do Krakowa po dwunastu latach spędzonych pod panowaniem Jej Królewskiej Mości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Niezła masakra – kiwnęła głową w stronę książki – pisze, że podarła laurkę, którą dostała od córki. Potem w wywiadach łagodziła trochę swoje stanowisko, ale książka jest ostra.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warunki do konwersacji na basenie podczas lekcji pływania są średnie, zatem nie dopytywałam się, czy mama Jasia czytała książkę po polsku czy po angielsku, czy tylko czytała o książce, bo i mnie incydent z podarciem laurki obił się o uszy. Tymczasem w „Bojowej pieśni...” nie ma nic o darciu – Amy Chua, niezadowolona z bohomazów na kolanie, które dostała od córek na urodziny, oddała je dziewczynkom z cierpkim komentarzem: wszak ona stara się i wydaje fortunę, by wyprawić dzieciom niezapomniane urodziny, więc czy sama nie zasługuje przynajmniej na piękne laurki?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powiedz mi, czytelniczko-matko, która nie jesteś już archetypicznie pokorną i cichą strażniczką domowego ogniska, nie miałabyś podobnych odczuć? Nie czułabyś się zawiedziona i rozczarowana? Pewnie przełknęłabyś tę gorzką pigułkę i podziękowała z krzywym uśmiechem. Bo jak to, upominać się? Prosić? Domagać się spontanicznych wyrazów sympatii? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tam, spontanicznych. Każda matka wie, że gdyby chciała liczyć na spontaniczną pomoc bliskich w pracach domowych, to jeździłaby na szmacie samiutka jak palec. Spontanicznie to dzieci mogą zrobić bałagan. Czego ich nie nauczymy, tego nie będziemy miały, ot co. Rzecz w tym, że tzw. zachodnia matka wytłumaczy dzieci sama przed sobą i zrobi za nie, a chińska matka nie odpuści.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja Mama jest taką chińską matką. Oczywiście z upływem lat jej panowanie nade mną słabnie, ale miewa tendencje, by zaplanować mi dzień albo chociaż obiad. W przeszłości była nieugięta, zawsze wiedziała lepiej, co jest dla mnie dobre i wymagała, wymagała i wymagała. Kiedy postanowiła, że będę miała piękne pismo, w związku z czym muszę codziennie ćwiczyć kaligrafię, nie pytała, co ja na to, nie zważała na mój bunt, tylko kładła przede mną zeszycik i książkę, z której miałam przepisywać wierszyki i zaznaczała odkąd dokąd. Mogłam marudzić, narzekać i trwać w uporze, ale czas leciał, a zadanie trzeba było skończyć przed emisją Strusia Pędziwiatra. To była niezła motywacja. Dziś wspominam to z nostalgią, a pismo mam piękne i bardzo żałuję, że wykorzystuję ja tak naprawdę tylko dwa razy do roku, pisząc kartki na Wielkanoc i Boże Narodzenie. Mama nie rozczulała się nad nami: miałyśmy obowiązki domowe nazywane dyżurami. Obszar dyżurowania zmieniał się co tydzień: kuchnia i łazienka lub pokoje. Żadna z nas nie lubiła dyżurów w kuchni, bo mycie garów zdawało nigdy się nie kończyć, zlew zapełniał się błyskawicznie; odkurzanie zabierało zdecydowanie mniej czasu. I znów: mogłyśmy narzekać, złościć się, tupać, ociągać – ale robota miała być zrobiona i koniec, nie było dyskusji. Pamiętam, jak kiedyś bardzo długo stałam przy zlewie, dolewając od czasu do czasu ciepłej wody i trzonkiem drewnianej łyżki włożonej do termosu stukałam w dno, bo podobały mi się wrażenia wizualne. Cóż, za którymś razem stuknęłam za mocno i elektryzujące kręgi rozsypały się z brzękiem szkła. Kiedy próbowałam wykręcać się od różnych obowiązków bolesnym okresem, Mama tylko się złościła i powtarzała, że w ciąży czuła się dużo gorzej, a musiała chodzić do pracy i mam natychmiast przestać się nad sobą rozczulać, koniec kropka. Pewnego razu postawiłam się i bezczelnie zaległam na tapczanie, zwijając się w kłębek i pojękując z cicha. Co chwilę przychodziła do pokoju, patrzyła na mnie z dezaprobatą i powtarzała, że to coś niebywałego, przecież tak nie można! Kiedy zdawałam do liceum i następnego dnia miałam egzaminy, Mama kazała mi plewić jarzyny. Oburzałam się, że przecież mam naukę, muszę&amp;nbsp; powtórzyć materiał – a Mama na to, że już się nauczyłam, teraz potrzebuję przewietrzyć umysł, a nic tak dobrze nie robi umysłowi jak praca na świeżym powietrzu. I nie było zmiłuj! Poszłam w grządki wściekła i oburzona, a następnego dnia zdałam śpiewająco.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy byłam w pierwszej klasie liceum, pokazałam Mamie wypracowanie z polskiego, które miało być oparte na motywach twórczości Kochanowskiego. Polonistka oceniła je na nędzne 3+, co było dla mnie największą obelgą, wszak na polaku w podstawówce jaśniałam światłem Gwiazdy Polarnej, a co napisałam wypracowanie, to było wybitne i zachwycało panią od polskiego, której brakowało skali, żeby mnie właściwie ocenić (najwyższą oceną była wówczas pospolita piątka, dobra dla kujonów, ale nie dla geniuszy). A tutaj, za moje wysublimowane wywody, trója z wulgarnym plusem. Niedopuszczalne! Wróciłam ze szkoły obrażona, wstąpiłam do Mamy na pocztę (pracowała wtedy na centrali telefonicznej, a w roku 1990 była to jedna instytucja pod nazwą „Polska Poczta, Telegraf i Telefon”) i nadęta wręczyłam jej dowód jawnej niesprawiedliwości, która mnie dotknęła. Mama zaczęła czytać i zamiast zagrzmieć oburzeniem na bezczelność pani od polskiego, wypaliła:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- A co to za herezje popisałaś?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obraziłam się śmiertelnie, odwróciłam na pięcie, wpadłam do domu, przykazałam siostrze, żeby na wypadek telefonu Mamy powiedziała, że mnie nie ma. Mama dzwoniła kilka razy, siostra kłamała jak z nut; dopiero po kilku godzinach łaskawie podeszłam do słuchawki, a skruszona i nieco wystraszona Mama przeprosiła mnie, koleżanki w pracy nakrzyczały na nią, że wypracowanie jest bardzo ładnie napisane i pani się czepia. Ach, jak ta chwila triumfu smakowała!...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo podoba mi się postawa Amy Chua i jak widzicie, jest mi całkiem bliska. Rozumiem jej aktualne serdeczne relacje z córkami, bo sama nie mam cienia żalu do mojej Mamy za te wszystkie opisane wyżej przypadki. Co więcej - gdy po latach przeczytałam tamto nieszczęsne wypracowanie, faktycznie okazało się dyrdymałami nie do przełknięcia, westchnieniami egzaltowanej panienki, podczas gdy miała to być konkretna i rzeczowa rozprawka. Cenię Mamę za jej żelazną konsekwencję i chciałabym być podobna. Bo Mama nie rozczulała się nad nami, ale jednocześnie była bardzo czuła, dużo nas przytulała, czytała nam i śpiewała przed snem, kładła się z nami wieczorem i pozwalała, byśmy ją oplatały jak węgorze. A laurek nie krytykowała, tylko zawsze chowała na pamiątkę – w czym przewyższała Ciocię Celinkę, która laurkę obejrzała, podziękowała i wyrzucała. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- I dlatego Celinka ma w domu porządek, a ja mam tyle papierów – mruczała Mama, tonąc w makulaturze, co było grubymi nićmi szyte, bo laurek nie dostaje od nas już od dawna, a sterty papierów rosną systematycznie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i patrzcie, jaka dygresja mi się zrobiła. Wracając do książki: jest świetna, dowcipnie napisana, wciągająca. Owszem, skóra mi lekko ścierpła, gdy przeczytałam, że trzyletnią Lulu matka chciała przymusić do gry na fortepianie. Obrazek dziewczynki wystawionej na mróz, żeby skruszała, na co ona tylko wyraźnie zhardziała, jest mi bardzo bliski. Mój Michaś jest taki sam, jak się uprze, to nie ma mocnych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To mądra i życiowa książka o tym, że trzeba wymagać od dzieci, ale trzeba też wiedzieć, kiedy odpuścić. Bo największym skarbem i radością tygrysicy są jej dzieci, które kocha nad wszystko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Amy Chua, Bojowa pieśń tygrysicy, Prószyński i S-ka 2011&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-1090021649123374402?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/1090021649123374402/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/10/moja-mama-jest-chinska-matka.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/1090021649123374402'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/1090021649123374402'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/10/moja-mama-jest-chinska-matka.html' title='Moja Mama jest chińską matką'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-7820715172514392081</id><published>2011-10-07T22:16:00.004+02:00</published><updated>2011-10-08T19:55:22.381+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam dzieciom'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dla dzieci 4+'/><title type='text'>Baśń o całkiem innej królewnie</title><content type='html'>&lt;b&gt;Na okładce jest narysowana różowa królewna, książeczka ma różowy grzbiet i różową wstążeczkę-zakładkę. Czyli coś dla moich synków. Szczególnie dla starszego, który nie chce przyjąć do wiadomości, że jak coś jest różowe, to facet musi się trzymać z daleka. No i dobrze, bo gdyby było inaczej, to nigdy nie przeczytałabym o Aurelce.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-zhhVBSAyXRY/To9d4UmHsmI/AAAAAAAAAw4/oWTMP2UagB0/s1600/Malenkie-Krolestwo-krolewny-Aurelki.jpg" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/-zhhVBSAyXRY/To9d4UmHsmI/AAAAAAAAAw4/oWTMP2UagB0/s200/Malenkie-Krolestwo-krolewny-Aurelki.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;I miałabym czego żałować, bo to naprawdę świetna opowieść: dowcipna, z kapitalnie poprowadzoną akcją i mnogością zaskakujących zwrotów, mądra i pomysłowa. I wzruszająca, bo na ostatnich stronach normalnie się popłakałam, ku zdumieniu własnemu i dzieci. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie był to pierwszy raz, gdy pani Roksana Jędrzejewska-Wróbel doprowadziła mnie do takiego stanu, kiedyś opowiem Wam o moich wrażeniach z lektury „Kamienicy”, którą kupiłam – teoretycznie – dla dzieci, ale wciągnęła mnie niepostrzeżenie podczas rozpakowywania paczki z wydawnictwa i po godzince z hakiem, gdy odkładałam ją ocierając oczy, już wiedziałam, że jeszcze za wcześnie, by czytać ją chłopakom. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aurelka jest świetna. Myślę, że znakomicie nadaje się jako odtrutka na księżniczko-wróżko-Barbiszony, szczególnie dla znękanych rodziców. Nie mam córki, więc nie mam też pojęcia, jak to jest obcować z różem na co dzień, ale wyobrażam sobie, że można poczuć przesyt. A i dziewczynki warto zapoznać z tą całkiem inną królewną, bo jest prawdziwsza niż plastikowe lale: złości się, wstydzi, popełnia błędy. Większość bohaterów tej opowieści też jest inna niż to się zwykle przyjęło: królewicz wcale nie jest dzielny, smok nie jest groźny, czarownica jest dobra, a wilk nikogo nie zjada. Pani Roksana rozprawia się z kilkoma baśniowymi stereotypami i czyni to z takim wdziękiem, że nie można się nie uśmiechnąć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo polecam: dziewczynkom i chłopcom, mamom i tatusiom, babciom i dziadkom. Ależ okropnie wygląda to nagromadzenie końcówek na -om!&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Roksana Jędrzejewska-Wróbel, Maleńkie królestwo królewny Aurelki, Wydawnictwo Bajka 2009.&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-7820715172514392081?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/7820715172514392081/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/10/bya-sobie-krolewna-inna-niz-wszystkie.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/7820715172514392081'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/7820715172514392081'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/10/bya-sobie-krolewna-inna-niz-wszystkie.html' title='Baśń o całkiem innej królewnie'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-zhhVBSAyXRY/To9d4UmHsmI/AAAAAAAAAw4/oWTMP2UagB0/s72-c/Malenkie-Krolestwo-krolewny-Aurelki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-3068240543817800089</id><published>2011-10-04T23:32:00.011+02:00</published><updated>2011-10-05T12:49:15.322+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>A czy Ty zarządzasz swoim dzieckiem?</title><content type='html'>&lt;b&gt;Tę książkę czytałam jak kiepskie science-fiction. Naprawdę są rodziny, w których matka zwołuje domowników na kolację wysyłając e-maile? Naprawdę rodzice przychodzą z absolwentami wyższych uczelni na rozmowy kwalifikacyjne? Naprawdę dwulatki biorą korepetycje z czytania, pisania i arytmetyki?!&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/--zmizgUQXPw/Tot7MVcfW3I/AAAAAAAAAwM/fF9YIBDY6Wc/s1600/Pod-presja.jpg" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/--zmizgUQXPw/Tot7MVcfW3I/AAAAAAAAAwM/fF9YIBDY6Wc/s200/Pod-presja.jpg" width="131" /&gt;&lt;/a&gt;Carl Honoré w książce „Pod presją. Dajmy dzieciom święty spokój!” opisuje współczesny świat maksymalnie skoncentrowany na dziecku, co nie robi dobrze ani dzieciom, ani rodzicom, ani społeczeństwu. Pierwszym dlatego, że są przeciążone tysiącem obowiązków i zajęć, drugim dlatego, że tracą oddech w gonitwie z jednych zajęć na drugie i nie potrafią dzieciom niczego odmówić, a społeczeństwu, ponieważ nawet w krajach słynących z uwielbienia dla maluchów, jak Włochy, główny nacisk kładzie się na to, że dziecko jest ogromną i ciężką do udźwignięcia inwestycją. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Honoré śmiało żegluje przez kraje, kontynenty i epoki, ukazując różne rodzaje podejścia do dzieci: od traktowania jak tanią siłę roboczą (Dziecko Pracujące), poprzez stopniowe dostrzeganie ich potrzeb i dawanie swobody (Dziecko Wolnego Chowu), aż po współczesne szaleństwo zapewniania dzieciom wszystkiego przy równoczesnym wyciskaniu z nich ile się da (Dziecko Zarządzane). Dotyczy to w równym stopniu USA, Anglii, Chin i Japonii. Doszło do tego, że przedszkola w Stanach rezygnują z zajęć plastycznych, muzycznych i teatralnych a także z przerw, bo nie mogą nadążyć z materiałem! Już trzylatki uczą się tam pisać i liczyć do dwustu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są tu anegdoty, które bardzo mnie irytowały. Kiedy czytam coś w stylu „byliśmy już zmęczeni&amp;nbsp; kinderbalami z animatorkami w oceanarium i postanowiliśmy piąte urodziny naszego syna wyprawić we własnym domu”, to mam ochotę postukać się palcem w czoło. Ale znowu koszmar odrabiania lekcji jest mi bardzo bliski i stoję ramię w ramię z rodzicami protestującymi przeciwko pracom domowym już w latach 90. XIX wieku, kiedy głównym argumentem przeciwko było to, że zadania odbierają dzieci kościołowi i rodzicom, zakłócają życie rodzinne i ograniczają czas zabawy. Szalenie spodobała mi się wypowiedź amerykańskiego bohatera wojennego (chyba wojny secesyjnej), który potępił odrabianie lekcji jako „źródło wyczerpania nerwowego i niepokoju, wysoce szkodliwych dla duszy i ciała” - koniecznie muszę to pokazać wychowawczyni Piotrusia! ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Honoré wymienia choroby cywilizacyjne naszych dzieci, do których należy krótkowzroczność i trudności w skupieniu uwagi, na którą cierpią dzieci od niemowlęctwa oglądające programy typu Baby Einstein. Obala mity efektu Mozarta i zabawek edukacyjnych, przestrzega, że sport wcześnie uprawiany powoduje u małych dzieci paskudne kontuzje. Przekonuje, że człowiek, który nie bawił się w dzieciństwie, nie ma wyobraźni, ikry, kreatywności, jest bierny, wymaga prowadzenia go za rękę (to te dzieci, które na rozmowy kwalifikacyjne przychodzą z rodzicami). Chwali edukację domową i stosowanie w życiu rodzinnym konkretnych zasad, podkreśla wagę stawiania granic i mówienia NIE. Opisuje szkoły i przedszkola, które odchodzą od wyścigu szczurów na rzecz swobodnej zabawy i kreatywnego myślenia – są to robiące furorę włoskie przedszkola Reggio, prowadzone w duchu pedagogiki waldorfskiej i szkoły w Finlandii, gdzie dzieci zaczynają formalną edukację mając ukończone 7 lat (halo, Pani Minister Hall, czy Pani to słyszy?). Wyniki badań, na których opiera się autor, świadczą o bezsensie wczesnego wprzęgania dziecka w kierat nauki, bo w przypadku 7-8 latków nie ma wielkiej różnicy w wynikach między dziećmi z przedszkoli nastawionych na zabawę, a tymi, które przyszły do szkoły znając dwa języki obce i tabliczkę mnożenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Carl Honoré pokazuje spektakularne przykłady rodzin, które musiały zmienić sposób myślenia, bo stały na skraju przepaści. Gdy wszystko kręci się wokół dzieci, małżonkowie nie mają czasu dla siebie nawzajem, co prowadzi do nieuchronnej katastrofy. Apeluje o to, by nie zabierać dzieciom dzieciństwa, nie chować ich pod kloszem, pozwalać na wyprawy w gronie przyjaciół, zezwalać na samodzielny powrót ze szkoły – rzecz coraz rzadsza w naszych czasach, gdy wozimy, podwozimy i nadzorujemy prawie każdy moment życia potomków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Polsce nie ma jeszcze, ogólnie rzecz biorąc, takiego ciśnienia, ale powoli się rozkręcamy. Coraz więcej dzieci nosi do szkoły komórki, by rodzice mieli z nimi kontakt, organizowane są kursy angielskiego dla niemowląt i ledwo co mówiących po polsku dwulatków. Machina zajęć dodatkowych i korepetycji rusza, gdy dziecko zaczyna naukę w szkole, ale przecież znacie na pewno wiele dzieci, które już w przedszkolu chodzą na wszystkie zajęcia fakultatywne. Koleżanka proponowała mi ostatnio, bym zapisała Piotrusia na Uniwersytet Dzieci, ale jak sobie pomyślałam, że w sobotę, jedyną w tygodniu sobotę mam go jeszcze gdzieś wozić, to odpowiedziałam zdecydowanie NIE. Jestem matką leniwą i wygodnicką, w sobotni poranek śpię do oporu, a dzieci mają się zająć sobą w swoim pokoju. Musimy kiedyś odparować po tygodniu w cuglach, z pobudkami o 6.15.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy zastanawiacie się, czy marnujecie życie dziecku, bo nie chodzi po lekcjach na balet, basen, hiszpański i karate, przeczytajcie tę książkę - upewnicie się, że nie marnujecie. Kiedy zastanawiacie się, czy oprócz baletu, basenu, hiszpańskiego i karate Wasze dziecko nie powinno przypadkiem uczyć się jeszcze gry na skrzypcach, też ją przeczytajcie. I dajcie sobie siana, a dziecku święty spokój :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Carl Honoré, Pod presją. Dajmy dzieciom święty spokój, Drzewo Babel 2011&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-3068240543817800089?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/3068240543817800089/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/10/czy-ty-zarzadzasz-swoim-dzieckiem.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/3068240543817800089'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/3068240543817800089'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/10/czy-ty-zarzadzasz-swoim-dzieckiem.html' title='A czy Ty zarządzasz swoim dzieckiem?'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/--zmizgUQXPw/Tot7MVcfW3I/AAAAAAAAAwM/fF9YIBDY6Wc/s72-c/Pod-presja.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-4652676037079386819</id><published>2011-09-30T21:14:00.000+02:00</published><updated>2011-09-30T21:14:08.295+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>Mann, drugs and rock and roll</title><content type='html'>&lt;b&gt;Od razu się przyznam, że tytuł recenzji jest parafrazą trochę na wyrost, bo akurat o dragach Wojciech Mann pisze niewiele. Ale dużo pisze o rock and rollu i to tak, że zapiera dech.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-xgUlE8jm7ow/ToYU6a63gII/AAAAAAAAAwI/e5oMK4yc1tc/s1600/RockMann.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/-xgUlE8jm7ow/ToYU6a63gII/AAAAAAAAAwI/e5oMK4yc1tc/s200/RockMann.jpg" width="153" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Wojciech Mann, pasjonat i znawca dobrej muzyki, jest człowiekiem uroczym, dowcipnym, elokwentnym, sympatycznym i subtelnie autoironicznym. I jego książka jest taka sama: ciepła, wciągająca, napisana z dystansem do siebie samego i zniewalającym poczuciem humoru. Opowiada o mniej&amp;nbsp; nieznanych fragmentach biografii redaktora Manna, który w czasach siermiężnego PRL-u miał duży udział w sprowadzeniu do Polski samych Rolling Stonesów. Prowadzi czytelnika na zaplecza wielkich koncertów, opisuje prywatkę z udziałem Animalsów, opowiada, jak śpiewał ze Steviem Wonderem „I just called to say I love you” przed wielotysięczną widownią na Stadionie Dziesięciolecia i z nostalgią wspomina swoją pierwszą wycieczkę do Londynu, gdzie trafił na rockandrollowy koncert na Wembley z udziałem m.in. Chucka Berry'ego. Odsłania przed czytelnikami także wstydliwe epizody swojego życia, takie jak historia zdjęcia z klarnetem z czasów kariery w zespole Gawęda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytało się świetnie, a podczas lektury cały czas pobrzmiewał mi w uszach mruczący głos redaktora Manna, który bardzo lubię. Dla mnie bomba.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wojciech Mann, RockMann, czyli jak nie zostałem saksofonistą, Znak 2010.&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-4652676037079386819?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/4652676037079386819/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/09/mann-drugs-and-rock-and-roll.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/4652676037079386819'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/4652676037079386819'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/09/mann-drugs-and-rock-and-roll.html' title='Mann, drugs and rock and roll'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-xgUlE8jm7ow/ToYU6a63gII/AAAAAAAAAwI/e5oMK4yc1tc/s72-c/RockMann.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-7782965870856265502</id><published>2011-09-14T08:59:00.002+02:00</published><updated>2011-09-14T09:11:10.108+02:00</updated><title type='text'>Ja, tata! - rozwiązanie konkursu</title><content type='html'>Spóźniona o jeden dzień podaję wyniki konkursu, w którym do zdobycia była książka "Ja, tata!" Colina Coopera. Polecam serdecznie wszystkim świeżo upieczonym rodzicom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://merlin.pl/Ja-Tata-Praktyczny-poradnik-dla-mlodych-ojcow_Colin-Cooper,images_big,23,978-83-932247-1-5.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://merlin.pl/Ja-Tata-Praktyczny-poradnik-dla-mlodych-ojcow_Colin-Cooper,images_big,23,978-83-932247-1-5.jpg" width="137" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Dziękuję bardzo za Wasze wypowiedzi, wszystkie były piękne i wzruszające.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nagrody otrzymują:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;ivonka7&lt;/b&gt; i &lt;b&gt;Milena&lt;/b&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziewczyny, serdecznie Wam gratuluję. Milena, przekaż swojemu Tacie moje wyrazy uznania za kłosa! :-) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;Za ufundowanie nagród dziękujemy &lt;b&gt;&lt;a href="http://www.wydawnictwo-pestka.pl/"&gt;Wydawnictwu Pestka&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;, która wydaje &lt;b style="font-weight: normal;"&gt;dobre książki &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;o rodzicielstwie, wychowywaniu dzieci i i opiece nad nimi. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-7782965870856265502?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/7782965870856265502/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/09/ja-tata-rozwiazanie-konkursu.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/7782965870856265502'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/7782965870856265502'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/09/ja-tata-rozwiazanie-konkursu.html' title='Ja, tata! - rozwiązanie konkursu'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-1437526088406913734</id><published>2011-09-06T23:23:00.001+02:00</published><updated>2011-09-06T23:23:47.286+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>Same konkrety</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://merlin.pl/Ja-Tata-Praktyczny-poradnik-dla-mlodych-ojcow_Colin-Cooper,images_big,23,978-83-932247-1-5.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Poradnik adresowany do mężczyzn musi być praktyczny. Faceci działają w trybie zadaniowym: muszą wiedzieć, czego się od nich oczekuje i jak się do tego zabrać. W przypadku obsługi noworodka nie mogą liczyć na podpowiedź ze strony partnerki, bo często jest ona jeszcze bardziej zagubiona i zmęczona. Co prawda instynkt macierzyński nieco ułatwia nam życie, ale nie zawsze wiemy, czego tak naprawdę oczekujemy od ojca naszego dziecka. A właśnie o tym pisze Colin Cooper w książce „Ja, tata!”.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://merlin.pl/Ja-Tata-Praktyczny-poradnik-dla-mlodych-ojcow_Colin-Cooper,images_big,23,978-83-932247-1-5.jpg" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://merlin.pl/Ja-Tata-Praktyczny-poradnik-dla-mlodych-ojcow_Colin-Cooper,images_big,23,978-83-932247-1-5.jpg" width="137" /&gt;&lt;/a&gt;Cooper formułuje jasno oczekiwania matek wobec partnera, tak jasno, że przecierałam oczy ze zdumienia: skąd facet o tym wie?! Niewykluczone, że trafił na mądrą kobietę, która zamiast dąsać się i robić miny męczennicy, po prostu mu o tym powiedziała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lektura tego poradnika dobrze zrobi obojgu rodzicom: rzeczowe informacje na temat pielęgnacji, kąpieli, przewijania, ubierania i usypiania przydadzą się tak samo mamie jak i tacie - zakładanie body czy pierwsza kąpiel to na początku wyzwania na miarę pierwszej tarty w życiu, więc obrazkowa instrukcja jest jak znalazł. Wspólne źródło informacji o technicznych aspektach opieki nad maluchem przyda się bardzo, bo usłyszycie jeszcze wiele dobrych i całkowicie sprzecznych rad na ten temat. Kolejne rozdziały (karmienie, ukojenie płaczącego dziecka, wieczorne rytuały, spacery, troska o bezpieczeństwo, krótki przegląd chorób dziecięcych) również oferują szereg praktycznych zaleceń w formie przejrzystych spisów i ramek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Colin Cooper pisze o tak niecodziennych sprawach, jak depresja poporodowa u mężczyzn. To zjawisko dotyka świeżo upieczonych ojców rzadziej niż matki, ale też jest mniej znane, bo mężczyźni niechętnie proszą o pomoc. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Osobiście najbardziej podobały mi się rady, jak zostać mężczyzną idealnym: wstawać w nocy do płaczącego dziecka, zmieniać pieluchy, sprzątać łazienkę, gotować i sprzątać zaraz po posiłku. Z książki panowie dowiedzą się także, czego nie należy mówić matce swojego dziecka oraz na czym polega budowanie związku z potomkiem. Bezcenne!&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Colin Cooper, Ja, tata! Praktyczny poradnik dla młodych ojców, Wydawnictwo Pestka 2011&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;UWAGA KONKURS&lt;/b&gt;&lt;b&gt;!&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wydawnictwo Pestka ufundowało dwa egzemplarze książki „Ja, tata!” dla czytelników mojego bloga. Proszę o wypowiedzi na temat: „Za co cenię mojego tatę”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Kwestie formalne:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Konkurs trwa przez tydzień, czekam do północy 12 września 2011.&lt;br /&gt;2. Ogłoszenie wyników 13 września.&lt;br /&gt;3. Spośród zamieszczonych komentarzy wybieram dwa, których autorzy zostaną nagrodzeni książkami.&lt;br /&gt;4. Proszę pamiętać o podpisaniu się imieniem lub nickiem i pozostawieniu adresu mailowego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czekam na Wasze wpisy :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-1437526088406913734?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/1437526088406913734/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/09/same-konkrety.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/1437526088406913734'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/1437526088406913734'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/09/same-konkrety.html' title='Same konkrety'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-7607710677874510058</id><published>2011-08-19T17:59:00.002+02:00</published><updated>2011-08-19T18:03:45.155+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dla dzieci 6+'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam dzieciom'/><title type='text'>Bluszczyk - dużo czytania</title><content type='html'>&lt;b&gt;Jakieś dwa lata temu dość regularnie czytałam miesięcznik „Bluszcz”, pismo literackie adresowane do kobiet. Na końcu każdego numeru znajdował się kącik dla dzieci - „Bluszczyk”, który czytałam rzadko, ale zawsze z przyjemnością oglądałam przygody Gapiszona autorstwa Bohdana Butenki, z nieodłącznym, takim jak przed laty podpisem: „Butenko pixit”.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/--ZAs1Neb4fQ/Tk6IHCHoEgI/AAAAAAAAAtE/R155T1tpAQI/s1600/bluszczyk.jpg" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/--ZAs1Neb4fQ/Tk6IHCHoEgI/AAAAAAAAAtE/R155T1tpAQI/s1600/bluszczyk.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;Zanim zaczęłam uczyć się łaciny, wydawało mi się to jakimś tajemnym szyfrem, zrozumiałym tylko dla wtajemniczonych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Minęło trochę czasu. Kiedyś patrzę na półkę z prasą w Empiku i widzę: „Bluszczyk”! Osobny byt! A w nim to, co powinno być w dobrym piśmie dla dzieci sześcioletnich i starszych: opowiadania w odcinkach, krzyżówki, rebusy, komiks, legenda, konkursy, recenzje książek... Pomysły na wypełnienie stron pisma nie są nowe – to najlepsze pomysły z pisemek dla dzieci, które pamiętam z dzieciństwa: „Misia”, „Świerszczyka” i „Płomyczka”. Z tych trzech przetrwał na rynku tylko „Świerszczyk”, tym bardziej obecność „Bluszczyka” jest bardzo pożądana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z miesięcznikiem współpracują uznani twórcy literatury dziecięcej i utalentowani graficy: Grzegorz Kasdepke, Małgorzata Strękowska-Zaręba, Ewa Poklewska-Koziełło. Sama przyjemność czytania i oglądania. Polecam.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-7607710677874510058?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/7607710677874510058/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/08/bluszczyk-duzo-czytania.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/7607710677874510058'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/7607710677874510058'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/08/bluszczyk-duzo-czytania.html' title='Bluszczyk - dużo czytania'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/--ZAs1Neb4fQ/Tk6IHCHoEgI/AAAAAAAAAtE/R155T1tpAQI/s72-c/bluszczyk.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-5322671745796073979</id><published>2011-07-02T00:05:00.000+02:00</published><updated>2011-07-02T00:20:31.576+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dla dzieci 1+'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam dzieciom'/><title type='text'>Pomasuj mnie mamo</title><content type='html'>&lt;b&gt;Ta książeczka, pożyczona od Weroniki, jest hitem naszych wakacji. Piotruś i Michaś uwielbiają być masowani, łaskotani i głaskani, a przy okazji masażyków przypominają sobie znane wierszyki i poznają całkiem nowe.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-LXe3AWsZUMg/Tg5C9uXAiFI/AAAAAAAAAsI/h1c5yhQQTjk/s1600/Przytulanki-Czyli-wierszyki-na-dzieciece-masazyki-Zabawy-relacyjno-relaksujace_Marta%252Cimages_big%252C25%252C978-83-7134-149-6.jpg" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="155" src="http://3.bp.blogspot.com/-LXe3AWsZUMg/Tg5C9uXAiFI/AAAAAAAAAsI/h1c5yhQQTjk/s200/Przytulanki-Czyli-wierszyki-na-dzieciece-masazyki-Zabawy-relacyjno-relaksujace_Marta%252Cimages_big%252C25%252C978-83-7134-149-6.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;W deszczowe popołudnia, gdy chciałoby się wyć z rozpaczy, bo wakacje, cały ogród do dyspozycji, a za oknem leje i wieje bez umiaru, chłopaki zaśmiewają się do rozpuku, gdy rysuję im na plecach wijącą się rzeczkę, maszerujące Pixi i Dixi, albo odkurzacz, który robi szuru szur (ulubiony wierszyk Piotrusia-fana elektryczności i urządzeń AGD). Michaś, złote dziecko, pamięta o mnie i rysuje na moich plecach esy-floresy. To lubię :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wierszyki w zbiorku Marty Bogdanowicz są różne: dłuższe i krótsze, proste do „narysowania” i troszkę bardziej skomplikowane, należące do klasyki i zupełnie nieznane, sympatyczne i niezbyt mądre, ale ich największą wartością jest to, że zachęcają do zabawy z dziećmi, do spędzenia miłych chwil razem. Inspirują też do wymyślania własnych rymowanek na okoliczność zabaw z przytulankami.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Nie sposób przecenić wartości kojącego dotyku. Głaskajmy, masujmy i przytulajmy nasze dzieci, a będą szczęśliwe.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;b&gt;Marta Bogdanowicz, Przytulanki. Czyli wierszyki na dziecięce masażyki. Zabawy relacyjno-relaksujące, Wydawnictwo Harmonia 2007.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-5322671745796073979?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/5322671745796073979/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/07/pomasuj-mnie-mamo.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/5322671745796073979'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/5322671745796073979'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/07/pomasuj-mnie-mamo.html' title='Pomasuj mnie mamo'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-LXe3AWsZUMg/Tg5C9uXAiFI/AAAAAAAAAsI/h1c5yhQQTjk/s72-c/Przytulanki-Czyli-wierszyki-na-dzieciece-masazyki-Zabawy-relacyjno-relaksujace_Marta%252Cimages_big%252C25%252C978-83-7134-149-6.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-8523285825966352115</id><published>2011-07-01T22:49:00.000+02:00</published><updated>2011-07-01T22:49:03.316+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>Anioł nie zstąpił</title><content type='html'>&lt;b&gt;&lt;span id="k_intext_1"&gt;Czułam, że nie powinnam czytać tej książki. Tytuł i  okładka, na której małe dziecko kuli się za firanką, zapowiadały rzeczy  straszne. Lepiej było jej nie ruszać, niechby dalej kurzyła się na  półce.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span id="k_intext_1"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://merlin.pl/Koniec-swiata-w-obrazkach_Robert-Goolrick,images_product,17,978-83-10-11780-9.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://merlin.pl/Koniec-swiata-w-obrazkach_Robert-Goolrick,images_product,17,978-83-10-11780-9.jpg" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://merlin.pl/Koniec-swiata-w-obrazkach_Robert-Goolrick,images_product,17,978-83-10-11780-9.jpg" width="135" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;b&gt;&lt;span id="k_intext_1"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span id="k_intext_1"&gt;Bo to książka z tych, których lepiej nie czytać, lepiej nie  wiedzieć. A z z drugiej strony – o tym trzeba czytać, trzeba wiedzieć,  trzeba krzyczeć.&lt;/span&gt;&lt;span id="k_intext_1"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span id="k_intext_1"&gt;Pochłonęłam ją w jedno popołudnie i wieczór, a  potem długo nie mogłam zasnąć, zaciskając pięści w bezsilnej złości, na  zmianę wstrząsana falami obrzydzenia i strachu.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;&lt;span id="k_intext_1"&gt;&lt;a href="http://kultura.onet.pl/literatura/receznje-literackie/aniol-nie-zstapil,1,4412666,artykul.html"&gt;Moja recenzja w Onet.pl&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-8523285825966352115?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/8523285825966352115/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/07/anio-nie-zstapi.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/8523285825966352115'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/8523285825966352115'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/07/anio-nie-zstapi.html' title='Anioł nie zstąpił'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-1825470962230208254</id><published>2011-06-16T09:12:00.008+02:00</published><updated>2011-06-17T10:21:13.921+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>O tym, jak chciałam zostać polską Ayelet Waldman, ale mi przeszło</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-xNGzAB7BwH8/TfmrzUFjExI/AAAAAAAAAsE/DkfaIzDPdE4/s1600/zla_matka_300dpi_rgb_.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;„Zła matka” Ayelet Waldman wywołała w Stanach sporo zamieszania. Autorka pisze o swoim doświadczeniu macierzyństwa, które nie jest celem i treścią jej życia, co dla społeczeństwa ślepo wpatrzonego w ideał Dobrej Matki okazało się nie do pomyślenia.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-xNGzAB7BwH8/TfmrzUFjExI/AAAAAAAAAsE/DkfaIzDPdE4/s1600/zla_matka_300dpi_rgb_.jpg" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/-xNGzAB7BwH8/TfmrzUFjExI/AAAAAAAAAsE/DkfaIzDPdE4/s200/zla_matka_300dpi_rgb_.jpg" width="140" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;b&gt;[Uwaga, recenzja zawiera spoilery]&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od pierwszych kartek książki, ba! nawet od notki na ostatniej stronie okładki, utożsamiałam się mocno z autorką i wyglądałam jak te pieski z ruchomymi głowami, umieszczane onegdaj przy tylnej szybie samochodu, potakując co drugie zdanie (kiedy te pieski były modne? Ja twierdzę, że dopiero co, a Mąż mówi, że w głębokim PRL). Tak! To o mnie! Tak! Ja też nudzę się w piaskownicy! Tak! Mnie też nudzi dzień z małym dzieckiem! Tak! Szczęki mnie bolały od tłumionego ziewania przy setnym „a kuku!” Objawienie! Ach!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rosło we mnie przemożne pragnienie napisania polskiej wersji „Złej matki”. Kiedy Waldman pisze o amerykańskich forach dla matek od razu pomyślałam o karmieniu piersią na gazeta.pl, gdzie jest chyba najwięcej modelowych Dobrych Matek w polskim Internecie: specjalizują się we wstrząsających opowieściach o tym, jak walczyły o laktację, lejąc łzy i brocząc krwią z pogryzionych sutków. Kiedy wspominała o grupie, którą założyła ze znajomymi w Internecie jako przeciwwagę dla tych, które nazywa „Wydziałem ścigania Złych Matek”, od razu pomyślałam o &lt;a href="http://forum.gazeta.pl/forum/f,34708,Klub_Matek_Wyrodnych.html"&gt;Klubie Matek Wyrodnych&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://niegrzecznemamuski.blogspot.com/"&gt;Niegrzecznych Mamuśkach&lt;/a&gt;. Kiedy czytałam o wychowaniu, które odebrała, o jej feminizującej matce, w duszy już pisałam rozdział o życiowych mądrościach Tatusia, który w czasie mojego buntu „nie wyjdę za mąż bo i po co”, cierpliwie klarował mi, że kobieta bez mężczyzny niczego nie osiągnie, a kiedy podałam mu przykład Skłodowskiej-Curie, to wzruszył ramionami i stwierdził, że „bez chłopa nic by nie zdziałała”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Waldman bardzo ciepło pisze o swoim mężu Michaelu, o wspaniałym dopasowaniu, idealnym zgraniu, wzorcowym podziale obowiązków. To ideał, praktycznie nieosiągalny, ale miło poczytać, że komuś się udaje. Kwestia stosunków z teściową jest ponadczasowa i uniwersalna pod każdą szerokością geograficzną, przejście od rywalizacji do świadomości, że wcześniej czy później stanę na jej miejscu – świetnie ujęte. Nawiązując do dorastających dzieci i faktu, że kiedyś rozpoczną życie seksualne, Ayelet dzieli się swoimi doświadczeniami i tu nawet nie śmiałabym szukać analogii, bo czternastoletnia Ayelet straciła cnotę z 22-letnim izraelskim żołnierzem, a ja w tym wieku miałam na koncie pierwszy pocałunek na koloniach letnich, za który (bo nocą i w pokoju chłopaków) wychowawczyni groziła mi poprawczakiem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale im dalej w las, tym mroczniej. Ujmę to tak: po przeczytaniu zapowiedzi wydawcy i po obejrzeniu materiałów, które wydawca &lt;a href="http://www.facebook.com/#%21/ZlaMatka"&gt;udostępnia na profilu książki&lt;/a&gt;, nastawiłam się na lekturę lekką i przyjemną, z gatunku tych „o macierzyństwie trudnym, ale z humorem i dystansem”. Matczyne wykroczenia? Pewnie słodycze przed obiadem, niekonsekwencje, znane mi dobrze pragnienie ucieczki od dzieci na wyspę bezludną. Drobne katastrofy? Może histeria w sklepie z powodu odmowy batonika, a rzadkie momenty chwały – wiadomo, te wszystkie rozkoszne chwile, gdy dziecko śpi, albo gdy matka przepełniona radością czuje, jak się nad nią otwierają niebiosa, po czym minutę później dostaje szału, bo np. przytulające się dzieciaczki dały sobie po razie i teraz wyją jak potępieńcy, a na świeżo założone białe koszulki lecą im smarki i krew. Żartobliwe wystąpienia Ayelet &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=_3OYAtTEfLk&amp;amp;feature=related"&gt;tutaj&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=HH2FeTcM6yI&amp;amp;feature=related"&gt;tutaj&lt;/a&gt; utwierdziły mnie, że taka właśnie jest ta książka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zupełnie nie byłam gotowa na wstrząsającą opowieść o aborcji. Zszokowały mnie okoliczności: kiedy dowiedziała się, że istnieje ryzyko wad genetycznych u dziecka, była w czwartym miesiącu ciąży, wiedziała, że to chłopczyk, miała na lodówce jego zdjęcie z USG, czuła, jak kopie, nazywali go Rakietką. Czytałam i do ostatniej strony tego rozdziału wierzyłam, że jednak będzie happy end, że dziecko urodzi się i będzie zdrowe, ale Ayelet i Michael postanowili inaczej. Dla dobra rodziny, by nie obarczać swoich starszych dzieci koniecznością opieki nad ewentualnie upośledzonym bratem, zdecydowali się na aborcję. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym momencie poczułam straszliwe znużenie i smutek. Przestały mnie bawić żarciki z idealnych mamusiek, które z oddaniem przesypują piaseczek i z zaangażowaniem stawiają kolejne babki i przeciwstawianie im tych, które chcą mieć swoje życie i w zasadzie do tego sprowadzają się ich drobne grzeszki. To jest prawdziwa trauma, z którą wiele kobiet zmaga się na różne sposoby, a Ayelet radzi sobie opowiadając światu: „pierwszy raz tak dokładnie opisuję, co się stało z Rakietką, co zrobiłam i jak się z tym czułam”, pisze. Jako czytelnik empatyczny czuję się skopana, bo Ayelet przeniosła także na mnie część swej tragicznej historii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejne rozdziały trafnie opisują różne aspekty życia matki: jak zmienia się z każdym kolejnym dzieckiem, jak rodzice zawsze pragną mieć genialne dzieci i z wielkim trudem godzą się na przeciętność, a w przypadku jakichkolwiek zaburzeń wypierają ile sił, jak kobieta pragnie kolejnego dziecka, bo ciągle jej mało widoku słodkich małych stópek; interesujące jest podjęcie kwestii patriotyzmu, co ciężko byłoby oddać w polskiej wersji, bo u nas to ciągle temat trochę wstydliwy, trochę niemodny. Szczere wyznanie na temat choroby dwubiegunowej, na którą cierpi Waldman robi wrażenie, szczególnie w kontekście obsesji, czy nie przekazała jej dzieciom. Rozdział na temat orientacji seksualnych jej dzieci, w którym deklaruje pełne zrozumienie w każdej sytuacji, jest trochę na wyrost, no ale dobra, niech będzie, wszak to książka o współczesnej Ameryce. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak jak trafna nie byłaby ta część książki, kładzie się niej cieniem sprawa Rakietki. Do ostatniej strony nie opuszczał mnie smutek. Był jak mgła, która przesłoniła pozytywne przesłanie książki, to słynne: „(…) uważam, że warto być matką (…), która mniej czasu poświęca na martwienie się tym, co może się wydarzyć albo co już się stało, a więcej na cieszenie się chwilą (…), która nie obawia się potknięć i zaniedbań (…), która nie przejmuje się tak bardzo, czy jest dobra czy zła, ale wie, że jest taka i taka”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można powiedzieć, że polską wersją „Złej matki” jest &lt;a href="http://macierzynstwo-bez-lukru.blogspot.com/2011/02/macierzynstwo-bez-lukru-o-projekcie.html"&gt;&lt;b&gt;antologia „Macierzyństwo bez lukru”&lt;/b&gt;&lt;/a&gt; - opowieści matek-blogerek o tym, jak wygląda macierzyństwo bez retuszu, zebrane aby pomóc ciężko choremu Mikołajkowi. Wielogłos, który mówi o tym samym o czym pisze Ayelet: jak znaleźć równowagę między własnym życiem a dziećmi, jak nie zatracić się w kupkach i zupkach, jak kochać dzieci i jednocześnie nie poświęcać dla nich wszystkiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polecam lekturę obydwu pozycji, sami oceńcie, która jest Wam bliższa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ayelet Waldman, Zła matka, Znak 2011&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-1825470962230208254?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/1825470962230208254/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/06/o-tym-jak-chciaam-zostac-polska-ayelet.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/1825470962230208254'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/1825470962230208254'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/06/o-tym-jak-chciaam-zostac-polska-ayelet.html' title='O tym, jak chciałam zostać polską Ayelet Waldman, ale mi przeszło'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-xNGzAB7BwH8/TfmrzUFjExI/AAAAAAAAAsE/DkfaIzDPdE4/s72-c/zla_matka_300dpi_rgb_.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-5014205731945127936</id><published>2011-06-15T23:27:00.001+02:00</published><updated>2011-06-15T23:28:58.561+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>O Bogu Abrahama, Hołowni i moim</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://merlin.pl/Bog-Zycie-i-tworczosc_Szymon-Holownia,images_big,11,978-83-240-1481-1.jpg" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;b&gt;W tytule nie ma pomyłki, tym razem nie będzie o blogu, lecz o Bogu. Przeczytałam bowiem (w końcu dotarłam do ostatniej strony) najnowszą książkę Szymona Hołowni „Bóg. Życie i twórczość”.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://merlin.pl/Bog-Zycie-i-tworczosc_Szymon-Holownia,images_big,11,978-83-240-1481-1.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://merlin.pl/Bog-Zycie-i-tworczosc_Szymon-Holownia,images_big,11,978-83-240-1481-1.jpg" width="141" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Czaiłam się na Hołownię już od jakiegoś czasu, ale jakoś rozmijaliśmy się. Intrygował mnie on sam: celebryta-katolik. Widziałam w księgarniach jego poprzednie książki, ale miałam wątpliwości, czy to aby lektura dla mnie. W Boga wierzę, w życiu Kościoła uczestniczę, z kryzysem wiary się nie zmagam... Podobały mi się jego felietony, ale nie polowałam na każdy kolejny. Kupiłam książkę z rezerwą: co mi Hołownia powie o Bogu, phi. I powiadam Wam – wiele mi powiedział!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytałam tę książkę w dwóch rzutach: do połowy byłam bardzo zdystansowana i prychałam co rusz na porównania typu: „wiara nie jest rodzajem pendrive'a, który zleciał z niebios”. Nie jestem targetem Hołowni, orzekłam w końcu z wyższością gdzieś na stronie 115 i odłożyłam na stos „kiedyś się wezmę”. Ale kiedy &lt;a href="http://cypisek.blog.pl/"&gt;cypisek&lt;/a&gt; poprosiła mnie o recenzję, uznałam, że uczciwie będzie najpierw książkę skończyć. I nagle – objawienie! Hołownia przemówił do mnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie potrafię wytłumaczyć tego nagłego olśnienia w połowie książki, ale odkładałam ją w poczuciu, że teraz widzę lepiej i więcej, choć tak naprawdę autor nie kreuje obrazu Boga, lecz odziera nasze powszednie wyobrażenia o Nim z kolejnych warstw, mitów, dziecinnych projekcji, aż zostaje Istota – niezbadana, niezgłębiona, niepojęta. Wyobrażasz sobie, że Bóg jest światłem? On nie jest światłem. Nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, Kim i Czym jest, nie jesteśmy w stanie go pojąć – pisze Hołownia. I przecież to nie jest nic nowego, przecież tylu mędrców, Ojców Kościoła o tym pisało, większość z nas zna przypadek św. Augustyna, który spotkał na plaży dziecko próbujące przelać morze do wykopanego dołka – a jednak zapominamy o tym i, odwracając porządek rzeczy, uparcie próbujemy zbudować sobie obraz Boga na nasze podobieństwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hołownia stawia na celowniku wszystkie nasze automatyczne polskokatolickie działania w zakresie wiary i religii (Chrzest, Pierwsza Komunia, Bierzmowanie – wszystko po sznurku, bezrefleksyjnie, bo wszyscy, bo tradycja), nasze targowanie się z Bogiem, próby wymuszania życiowych korzyści, przegadane modlitwy. Bezlitośnie rozprawia się z nimi i obnaża ich miałkość. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Analizując dzieje świata opisane w Biblii pokazuje, jak Bóg działał w życiu naszych ojców. Zachęca do zaufania Mu. Pięknie pisze o swojej mocnej i pewnej wierze. A przy tym zachwyca oczytaniem, imponuje wiedzą biblijną, urzeka (mnie osobiście) cytowaniem łacińskich maksym, bawi poczuciem humoru. Do każdego rozdziału dodaje bogatą i opisaną bibliografię, zachęcając do poszerzenia wiedzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już dawno żadna książka nie dała mi tyle do myślenia. Tę odkładałam wiele razy, żeby pomedytować nad przeczytanym właśnie rozdziałem, paragrafem, zdaniem. Porównałabym ją do ożywczego powiewu mocnego wiatru. Myślę, że najlepsze co z niej wyciągnęłam, to inspirację do zwerbalizowania świadectwa wiary. Czuję się trochę jak na tych różnym mityngach, gdzie człowiek niby wcale nie chce, ale się okazuje, że jednak otwiera się przed obcymi ludźmi i dzieli historią swojego życia. Bardzo trudno mówi się o wierze, to temat chyba bardziej wstydliwy niż seks. Hołownia tak pięknie pisze o swojej modlitwie do Ducha Świętego: że ilekroć Go wzywa, zawsze wtedy wieje wiatr. I zatchnęło mnie z wrażenia, bo mam podobne dowody na skuteczność modlitwy: ilekroć na różnych życiowych zakrętach z ufnością i zawierzeniem powtarzam „Jezu, ufam Tobie”, za każdym razem czuję, NAPRAWDĘ CZUJĘ jak Ktoś (wierzę, że to Jezus) zdejmuje mi z ramion ogromny ciężar. I natychmiast przestaję się martwić, bo wiem, że teraz On ma na uwadze mój kłopot i na pewno poprowadzi mnie właściwą drogą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że warto sięgnąć po tę książkę – nawet jak się wierzy w Boga, uczestniczy w życiu Kościoła i nie ma się kryzysu wiary. Może właśnie szczególnie wtedy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Szymon Hołownia, Bóg. Życie i twórczość, Znak 2010&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-5014205731945127936?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/5014205731945127936/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/06/o-bogu-abrahama-hoowni-i-moim.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/5014205731945127936'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/5014205731945127936'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/06/o-bogu-abrahama-hoowni-i-moim.html' title='O Bogu Abrahama, Hołowni i moim'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-6294754558684649368</id><published>2011-06-13T00:23:00.003+02:00</published><updated>2011-06-13T14:37:51.814+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dla dzieci 3+'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam dzieciom'/><title type='text'>Krowa z klasą</title><content type='html'>&lt;b&gt;Mama Mu to najbardziej niezwykła krowa, jaką można sobie wyobrazić.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-S5QH12UHWAQ/TfU8QxSZlXI/AAAAAAAAArs/GMMxOU2_FyQ/s1600/Mama-Mu-na-sankach.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/-S5QH12UHWAQ/TfU8QxSZlXI/AAAAAAAAArs/GMMxOU2_FyQ/s200/Mama-Mu-na-sankach.jpg" width="151" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Jest absolutnym przeciwieństwem archetypicznej krowy: nieruchawej, ociężałej samicy bydła domowego, która jest bohaterką wielu nieprzyjemnych powiedzeń: sugestywne porównanie „odejść jak krowa od gówna” podkreśla obojętność na pozostawiony bałagan i pamiętam, że w dzieciństwie często skierowane było do mnie, inwokacja „ty (stara) krowo” ma charakter dotkliwej obelgi, a „święta krowa” to epitet mocno kąśliwy. W miarę neutralne dla samego zwierzęcia jest przysłowie „krowa, która dużo ryczy, mało mleka daje”, ale też nie jest to raczej komplement.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyraźnie widać, że przechlapane jest być krową. No, chyba że się jest Mamą Mu!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mama Mu, w oryginale Mamma Mu, pochodzi ze Szwecji, ojczyzny dobrych kryminałów i jeszcze lepszych książek dla dzieci. Ma fantazję i jest mistrzynią w przełamywaniu barier, bowiem wkracza na terytoria zwykle niedostępne krowom: buduje domek na drzewie, jeździ na rowerze, a zimą na sankach. Nie ma żadnych kompleksów, interpretuje rzeczywistośc na swoją korzyść (to nie ona jest za ciężka, tylko śnieg zbyt miękki), a jej rozmowy z zasadniczym Panem Wroną są cudne i kształcące, bowiem pokazują jak w subtelny sposób można dopiąć swego, o ile tylko konsekwetnie dąży się do celu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Świetnie się bawiliśmy z Michasiem, gdy rano leżąc jeszcze w łóżku czytaliśmy o zimowej przygodzie Mamy Mu, z zaciekawieniem oglądając piękne ilustracje. Polecamy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Jujja Wieslander i Tomas Wieslander, ilustracje Sven Nordqvist, Mama Mu na sankach, Zakamarki 2007&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-6294754558684649368?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/6294754558684649368/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/06/krowa-z-klasa.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/6294754558684649368'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/6294754558684649368'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/06/krowa-z-klasa.html' title='Krowa z klasą'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-S5QH12UHWAQ/TfU8QxSZlXI/AAAAAAAAArs/GMMxOU2_FyQ/s72-c/Mama-Mu-na-sankach.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-6118515646733114811</id><published>2011-06-05T23:19:00.007+02:00</published><updated>2011-06-05T23:38:15.548+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam dzieciom'/><title type='text'>Jak dobrze być dzieckiem!</title><content type='html'>&lt;b&gt;Szczególnie w Krakowie i szczególnie w miniony weekend. 1. Targi Książki dla Dzieci były imprezą z polotem, rozmachem i bez pudła trafiającą w potrzeby dzieci i rodziców. Piotruś i Michaś mieli zajęcie na długie godziny, a ja, jeśli tylko znalazłam wolne krzesełko, odpływałam z zachwytu. &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-wyvQUh1rvN0/Tevyg0JFM0I/AAAAAAAAArQ/Lo7W8hAKni8/s1600/targi.jpg" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-wyvQUh1rvN0/Tevyg0JFM0I/AAAAAAAAArQ/Lo7W8hAKni8/s1600/targi.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;Obawiałam się znanej z jesiennych targów książki ciasnoty, duchoty i masakry. Tymczasem było przestronnie, a stoiska wyposażone były w miękkie poduchy, stoliki, krzesełka oraz dużą ilość zabawek i najróżniejszych materiałów plastycznych. Dzieci mogły wyżywać się twórczo budując z klocków, lepiąc z plasteliny, rysując, wycinając, wyklejając... Na stoisku &lt;a href="http://www.qlturka.pl/"&gt;Qlturki&lt;/a&gt; animatorki z Ośrodka Twórczej Edukacji Kangur robiły z dziećmi zwierzątka z rolek po papierze toaletowym, na stoisku Pracowni K można było złożyć z kartonu duży domek, samochód oraz małe domki. Gazeta Wyborcza pokazała, co można zrobić ze starej gazety, a Polskie Gry Planszowe zorganizowały planszową wersję Bitwy pod Grunwaldem w rozmiarze maxi: na podłodze rozłożona była wielka plansza, dzieci rzucały klockami jak pufy i przestawiały pionki o gabarytach dwulatka. Sala kinowa pod patronatem Agrafki wyposażona była w duże, miękkie poduchy, na których Piotruś i Michaś odpoczywali w czasie projekcji. Sama patrzyłam na nie pożądliwym wzrokiem :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już dawno nie byłam na tak fajnej, twórczej imprezie dla dzieci. Ostatnie doświadczenia (Zator i piknik u Piotrusia w przedszkolu, które albo kosztowały majątek, albo/oraz polegały głównie na staniu w kolejkach do różnych atrakcji) wywołały u mnie nowy atak niechęci do aktywnego rodzicielstwa, tymczasem z targów wyszłam oczarowana. Byliśmy w sobotę i w niedzielę, bo zostałam zaproszona przez Qlturkę do czytania dzieciom na jej stoisku. Czytanie było bardzo sympatyczne, dzieci słuchały jak zaczarowane, a moi chłopcy nie rozbiegali się we wszystkich możliwych kierunkach, grzecznie pozostając w obrębie stoiska nr 90. W sobotę Michał polegiwał przy mnie na poduszkach, a Piotruś realizował wizje artystyczne przy stoliku, z kolei w niedzielę Piotruś leżał na poduchach, a Michaś w skupieniu smarował klejem całą rolkę po papierze toaletowym w środku i na zewnątrz. Na moje czytanie przyszła &lt;a href="http://triplets.blog.pl/"&gt;Karina z kompletem dziatek&lt;/a&gt;, wymieniłyśmy kilka spójnych zdań, co było sporym osiągnięciem w targowej rzeczywistości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozwoliłam chłopakom wybrać sobie książki, a że kupowanie zostawiłam na koniec atrakcji, to z braku sił nie przyłożyłam się zbytnio do wyboru. W sobotę Michał upatrzył sobie „Dinozaury” Buchmanna&amp;nbsp; z przebrzydkim gadem na okładce i za nic nie chciał zmienić koncepcji. Piotruś zażyczył sobie nowy tom „Pana Kuleczki”. W niedzielę znowu przechodziliśmy koło stoiska Media Rodziny i chłopcy wybrali „Zuzię w szpitalu” (Piotruś) i „Kicia Kocia zostaje policjantką” (Michaś). Piotruś lubi książki o szpitalach, bo porównuje swoje doświadczenia z przeżyciami bohaterów literackich, a „Kicia Kocia” okazała się zupełnie przyzwoitą polską! serią dla najmłodszych. Podkreślam jej polskość, bo bardzo wiele książek opowiadających o rzeczywistości przedszkolaków i młodszych dzieci jest tłumaczona, jakby filozofią było napisanie takiej książki po polsku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nastawiałam się przede wszystkim na atrakcje dla chłopaków i nie zawiodłam się. Mam nadzieję, że wystawcy są zadowoleni z imprezy tak samo jak ja i Targi Książki dla Dzieci na stałe wejdą do&amp;nbsp; targowego repertuaru Krakowa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-6118515646733114811?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/6118515646733114811/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/06/jak-dobrze-byc-dzieckiem.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/6118515646733114811'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/6118515646733114811'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/06/jak-dobrze-byc-dzieckiem.html' title='Jak dobrze być dzieckiem!'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-wyvQUh1rvN0/Tevyg0JFM0I/AAAAAAAAArQ/Lo7W8hAKni8/s72-c/targi.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-5960114163665753537</id><published>2011-05-29T00:21:00.006+02:00</published><updated>2011-06-05T23:29:25.112+02:00</updated><title type='text'>1. Targi Książki dla Dzieci</title><content type='html'>Zapraszam na krakowskie Targi Książki dla Dzieci, gdzie na stoisku Qlturki w sobotę i niedzielę 4 i 5 czerwca od 11.15 do 12.00 będę czytać dzieciom. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więcej na stronie &lt;a href="http://www.dzielesieksiazkami.pl/?p=150"&gt;dzielesieksiazkami.pl&lt;/a&gt;. Do zobaczenia!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.qlturka.pl/projects/qlturka/resources/cms/galleries/9fb13ec054cb3afd79b7f9c0b671256a.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://www.qlturka.pl/projects/qlturka/resources/cms/galleries/9fb13ec054cb3afd79b7f9c0b671256a.jpg" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-5960114163665753537?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/5960114163665753537/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/05/i-targi-ksiazki-dla-dzieci.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/5960114163665753537'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/5960114163665753537'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/05/i-targi-ksiazki-dla-dzieci.html' title='1. Targi Książki dla Dzieci'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-7869684372755035673</id><published>2011-04-08T16:23:00.004+02:00</published><updated>2011-04-10T14:18:57.001+02:00</updated><title type='text'>Wspomnienia o Babciach i Dziadkach - rozwiązanie konkursu</title><content type='html'>Kochani,&lt;br /&gt;bardzo dziękuję Wam za udział w konkursie i piękne historie, którymi się podzieliliście. Czas na wyniki konkursu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-ZiD73EzbwjQ/TZ8aAifkw5I/AAAAAAAAAos/8Y7O6jOrPpw/s1600/poradnik_dla_babci_i_dziadka_okladka.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/-ZiD73EzbwjQ/TZ8aAifkw5I/AAAAAAAAAos/8Y7O6jOrPpw/s200/poradnik_dla_babci_i_dziadka_okladka.jpg" width="140" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Egzemplarze książki &lt;a href="http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/03/jak-byc-fajna-babcia-jak-byc-fajnym.html#comments"&gt;"Poradnik dla babci i dziadka"&lt;/a&gt; Wydawnictwa Pestka otrzymują:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ania &lt;/b&gt;za wspomnienie o kuchni Buniusi&lt;br /&gt;i &lt;b&gt;Weronika &lt;/b&gt;za wspomnienie o Dziadku Jasiu.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Serdecznie gratuluję!&lt;b&gt; &lt;/b&gt;:-)&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-7869684372755035673?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/7869684372755035673/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/04/wspomnienia-o-babciach-i-dziadkach.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/7869684372755035673'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/7869684372755035673'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/04/wspomnienia-o-babciach-i-dziadkach.html' title='Wspomnienia o Babciach i Dziadkach - rozwiązanie konkursu'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-ZiD73EzbwjQ/TZ8aAifkw5I/AAAAAAAAAos/8Y7O6jOrPpw/s72-c/poradnik_dla_babci_i_dziadka_okladka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-2287878799008877223</id><published>2011-04-08T01:03:00.005+02:00</published><updated>2011-04-08T01:09:33.417+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam dzieciom'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dla dzieci 4+'/><title type='text'>O mamie, która zamieniła się w smoka</title><content type='html'>&lt;b&gt;Rany, to przecież o mnie!! jęknęłam ze zgrozą podszytą fascynacją. Mama Filipa zamieniła się w smoka, ryczy, zionie ogniem i niszczy to, co stanie jej na drodze. Mam na sumieniu wiele podobnych wyczynów, a ostatnio nawet skóra na twarzy zrobiła mi się jakaś chropawa. Ratunku, jestem smoczycą!&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-3ReX7im5hVU/TZ5CP8WsUuI/AAAAAAAAAok/-VllINXHAfE/s1600/Filip-i-mama-ktora-zapomniala_Pija-Lindenbaum%252Cimages_big%252C1%252C978-83-60963-83-8.jpg" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/-3ReX7im5hVU/TZ5CP8WsUuI/AAAAAAAAAok/-VllINXHAfE/s200/Filip-i-mama-ktora-zapomniala_Pija-Lindenbaum%252Cimages_big%252C1%252C978-83-60963-83-8.jpg" width="165" /&gt;&lt;/a&gt;Książka pochodzi ze Skandynawii, mekki doskonałej literatury dla dzieci i jest taka fajna, że bardzo żałuję, iż to nie ja ją napisałam. A tematyka taka mi bliska, taka życiowa!... Poranne okrzyki „Pospiesz się! Nie wylej mleka!”, paniczne „Spóźnimy się!!”, desperackie „Zwariuję!!” - kto tego nie zna? Mama Filipa, zawsze w biegu, w permanentnym niedoczasie, z kawą w jednej ręce, suszarką do włosów w drugiej, telefonem w trzeciej i szczoteczką do zębów w czwartej, każdego ranka wywrzaskiwała komendy. A Filip zakładał wtedy głowę smoka, bo w środku było trochę ciszej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnego ranka Filip obudził się i zobaczył, że jego mama zamieniła się w smoka. Chłopiec przyjął to z pełnym spokojem, a kiedy okazało się, że mama zapomniała, co powinna robić, przejął stery. Najpierw czuł się panem sytuacji i wykorzystywał ją z lubością (kakao we wszystkich wariantach! dwie porcje lodów!), ale szybko okazało się, że nie jest łatwo mieć mamę smoka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest w tej książce jedno piękne zdanie, które bardzo zapadło mi w pamięć: oto mama-smok zjadła robala wygrzewającego się na ścianie budynku, a potem wpadła w szał i rozdeptała swój telefon komórkowy. Filip, który postanowił zaprowadzić ją do szpitala, wziął ją za rękę: „Ręka jest trochę szorstka. Ale to przecież nadal jest ręka jego mamy”. Jest też scenka, gdy dozorca w zoo, który uważa mamę-smoka za krokodyla, proponuje Filipowi, żeby zostawił ją w ogrodzie. Filip jest oburzony, krzyczy: „Puszczaj! To moja mama!”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomyślałam wtedy o bezwarunkowej miłości, jaką obdarzają nas dzieci nawet wtedy, gdy na to nie zasługujemy. Dzieci kochają swoich rodziców zawsze, nawet wtedy, gdy są przez nich krzywdzone.&amp;nbsp; Są wobec nas lojalne także wtedy, gdy się za nas wstydzą. Przejmujące!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka bardzo podobała się moim dzieciom, śmiały się, doskonale się bawiły, a kiedy po kolejnym czytaniu zapytałam:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- A co zrobicie, jak ja się zamienię w smoka?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;usłyszałam dwie skrajne odpowiedzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- To ja się zamienię w lycerza i cię przekloję – odparł ze stoickim spokojem Michał (3,5), a Piotruś (5,5) wykrzywił usta w podkówkę, zarzucił mi ręce na szyję i łamiącym się głosem poprosił:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Bądź miłym, chudziutkim smoczkiem, dobrze?&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Pija Lindenbaum, Filip i mama, która zapomniała, Zakamarki 2010&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-2287878799008877223?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/2287878799008877223/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/04/o-mamie-ktora-zamienia-sie-w-smoka.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/2287878799008877223'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/2287878799008877223'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/04/o-mamie-ktora-zamienia-sie-w-smoka.html' title='O mamie, która zamieniła się w smoka'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-3ReX7im5hVU/TZ5CP8WsUuI/AAAAAAAAAok/-VllINXHAfE/s72-c/Filip-i-mama-ktora-zapomniala_Pija-Lindenbaum%252Cimages_big%252C1%252C978-83-60963-83-8.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-1766691957027359110</id><published>2011-04-01T11:18:00.005+02:00</published><updated>2011-04-01T22:24:33.132+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>W co się bawić, w co się bawić??</title><content type='html'>&lt;b&gt;To pytanie zadawałam sobie przez cały marzec 2011, a z każdego kolejnego dnia brzmiało ono coraz bardziej dramatycznie. Michał ustanowił swój rekord nieobecności w przedszkolu i dni, kiedy go nie było w domu, mogłabym policzyć na palcach jednej ręki i jeszcze by mi zostało. Przesilenie wiosennie jak co roku dało mi się we znaki, co w połączeniu z osłabieniem organizmu po antybiotyku uczyniło ze mnie flaka fizycznego i psychicznego, i miałam problem z wymyśleniem co ugotować na obiad, a co dopiero atrakcyjnych zabaw dla dziecka!&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-QazssqJJwWw/TZWXzK_SGbI/AAAAAAAAAoM/N2MpQP0WFmI/s1600/365-zabaw-dla-bystrych-brzdacow_Sheila-Ellison%252Cimages_big%252C25%252C978-83-7414-913-6.jpg" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/-QazssqJJwWw/TZWXzK_SGbI/AAAAAAAAAoM/N2MpQP0WFmI/s200/365-zabaw-dla-bystrych-brzdacow_Sheila-Ellison%252Cimages_big%252C25%252C978-83-7414-913-6.jpg" width="168" /&gt;&lt;/a&gt;W takiej podbramkowej sytuacji do moich rąk trafiła książka „365 zabaw dla bystrych brzdąców”. Odetchnęłam z ulgą. Uwielbiam podobne książki z pomysłami, bo po pierwsze – przypominają mi o wielu zabawach, o których zapomniałam, a po drugie – zawsze znajdę w nich taką zabawę, której nie znam, a która okazuje się hitem. Dzięki tej książce przypomniałam sobie o pieczątkach z ziemniaków. Oczywiście zrobiły furorę i przez całe przedpołudnie przybijaliśmy koślawe gwiazdki i kanciaste serduszka, zanim wpadłam na pomysł wycinania zdecydowanie łatwiejszych figur geometrycznych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podoba mi się rozsądek autorki: rozdział „Sztuki piękne” zaczyna się od przeglądu środków czyszczących, przydatnych przy usuwaniu śladów dziecięcej ekspresji twórczej. Nie wiedziałam, że kredki ze ścian i cegieł można łatwo usunąć za pomocą WD-40! Większość pomysłów jest łatwa do realizacji nawet dla osób nieszczególnie uzdolnionych manualnie, np. gitara z gumek recepturek, opakowania po chusteczkach higienicznych i tutki po ręcznikach papierowych. Niektóre, jak zabawa w naśladowanie, nie wymagają żadnych rekwizytów, a dają wiele radości i śmiechu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo często najważniejszym elementem udanej zabawy jest udział rodzica. Znam to z włąsnego doświadczenia: najlepsze zabawki szybko się nudzą, kiedy zostawiam dzieci z nimi same, a najprostsze zabawy są źródłem niekończącej się radości, jeśli tylko bawię się z nimi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drodzy Rodzicie, kupcie książkę Sheilii Ellison zamiast kolejnego kawałka plastiku i bawcie się dobrze razem z dziećmi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Sheila Ellison, 365 zabaw dla bystrych brzdąców, W.A.B. 2011&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-1766691957027359110?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/1766691957027359110/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/04/w-co-sie-bawic-w-co-sie-bawic.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/1766691957027359110'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/1766691957027359110'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/04/w-co-sie-bawic-w-co-sie-bawic.html' title='W co się bawić, w co się bawić??'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-QazssqJJwWw/TZWXzK_SGbI/AAAAAAAAAoM/N2MpQP0WFmI/s72-c/365-zabaw-dla-bystrych-brzdacow_Sheila-Ellison%252Cimages_big%252C25%252C978-83-7414-913-6.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-6458635629462183111</id><published>2011-03-20T16:43:00.010+01:00</published><updated>2011-04-01T22:24:52.267+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam dzieciom'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dla dzieci 4+'/><title type='text'>Waterloo w nosie, czyli skąd się bierze przeziębienie?</title><content type='html'>&lt;b&gt;Kiedyś chciałam kupić tę książkę w Empiku. Dziewczyna w informacji bezskutecznie szukała jej w komputerze, a w końcu powiedziała: „Może sprawdzi pani jeszcze na półce, medycynę mamy tutaj, po lewej”.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-ktOa-mbAf7M/TYYgcn79x7I/AAAAAAAAAms/NBk--cK6jUk/s1600/ladowanie.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="https://lh6.googleusercontent.com/-ktOa-mbAf7M/TYYgcn79x7I/AAAAAAAAAms/NBk--cK6jUk/s200/ladowanie.jpg" width="189" /&gt;&lt;/a&gt;„Lądowanie rinowirusów. Przeziębienie” to pierwsza część serii „Na sygnale” duetu Wojciech Feleszko - Ignacy Czwartos, rewelacyjnie pomyślana i świetnie narysowana opowieść o ataku wirusów na ludzki organizm. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oto za sprawą niewinnego kichnięcia zakatarzonego Jasia z jego nosa wystrzela ledwie widoczna kropelka kataru, w której siedzi przyczajona cała armia paskudnych rinowirusów, gotowych do ataku na kolejny nos. Kiedy wirusy zaatakowały Kajtka, w jego nosie rozegrała się prawdziwa bitwa – niczym pod Troją, pod Waterloo, pod Stalingradem! - zacięta batalia między dzielnymi oddziałami obronnymi pod wodzą Limfocyta a paskudnymi, dzikimi i brutalnymi hordami najeźdźców. Wirusy mnożą się na potęgę, robią totalną demolkę, rozbijają bezbronne komórki, są obleśne i bezlitosne. Kiedy wydaje się, że już nic nie pomoże i limfocyty zostaną pokonane, do akcji wkracza doktor Florenty Orzeszko, uroczy pediatra o staroświeckim imieniu i niecodziennych upodobaniach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znajomość z serią „Na sygnale” zaczęliśmy od debiutującej na Targach Książki drugiej części cyklu: &lt;a href="http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/11/krew-sie-leje-gronkowiec-szaleje.html"&gt;„Nóż w placu. Skaleczenie”&lt;/a&gt;. Pierwsza część ma te same zalety, co opisana wcześniej druga: akcja dzieje się rówocześnie w dwóch światach, w w makroświecie jest Kajtek i lekarz, w mikroświecie Granulocyt, Limfocyt i wystylizowany na pirata Rinowirus. Książka jest atrakcyjna dla całej rodziny i wzbudza skojarzenia z francuskim cyklem „Było sobie życie”. Jest też kapitalnie zilustrowana. Ma jedną wadę, która wyraźnie nasiliła się w drugiej części: ilustrator niesiony potęgą swej wyobraźni niezbyt uważnie przeczytał tekst i czytamy o Limfocycie, który okłada wirusy kijem, a na obrazku widzimy go uzbrojonego a to w spray przeciw wirusom, a to w odkurzacz. Michaś zauważył to i dopytywał się zdumiony, czy ta rura od odkurzacza to jest kij, ale nie wpłynęło to negatywnie na odbiór całości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Skaleczenie” przeczytaliśmy ze trzysta razy, „Przeziębienie” cieszy się nie mniejszym wzięciem. Teraz czekamy na trzecią część, hardcorową opowieść o rotawirusach! Będzie się działo!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wojciech Feleszko, Lądowanie rinowirusów. Przeziębienie, ilustracje Ignacy Czwartos, Wydawnictwo Hokus-Pokus 2009.&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-6458635629462183111?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/6458635629462183111/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/03/waterloo-w-nosie-czyli-skad-sie-bierze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/6458635629462183111'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/6458635629462183111'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/03/waterloo-w-nosie-czyli-skad-sie-bierze.html' title='Waterloo w nosie, czyli skąd się bierze przeziębienie?'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh6.googleusercontent.com/-ktOa-mbAf7M/TYYgcn79x7I/AAAAAAAAAms/NBk--cK6jUk/s72-c/ladowanie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-1339108325425170225</id><published>2011-03-16T23:24:00.012+01:00</published><updated>2011-04-01T22:25:14.044+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>Jak być fajną babcią, jak być fajnym dziadkiem?</title><content type='html'>&lt;b&gt;Młodzi rodzice, którzy zapragną skonfrontować swoje teorie z poradnikiem wychowania, będą w kropce, bo zaleceń, teorii i poglądów jest masa, a przy tym zwykle przeczą one sobie nawzajem. Widmo konsekwencji wyboru niewłaściwej teorii wychowawczej spędza świeżo upieczonym rodzicom sen z powiek, a jeśli dołożyć do tego rozliczne obsesje na temat bliższej i dalszej przyszłości, to doprawdy – nie jest łatwo być rodzicami! &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-Fx0piBY68XY/TYE4RU3CzJI/AAAAAAAAAmA/_nreuJgFt18/s1600/poradnik_dla_babci_i_dziadka_okladka.jpg" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="https://lh5.googleusercontent.com/-Fx0piBY68XY/TYE4RU3CzJI/AAAAAAAAAmA/_nreuJgFt18/s200/poradnik_dla_babci_i_dziadka_okladka.jpg" width="140" /&gt;&lt;/a&gt;A bycie babcią czy dziadkiem? To zupełnie coś innego! Obowiązkiem dziadków jest przede wszystkim kochać wnuki, rozpieszczać je, bawić się z nimi i spijać śmietankę z obcowania z maluchami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ten sposób babciowanie i dziadkowanie przedstawia „Poradnik dla babci i dziadka” gdyńskiego wydawnictwa Pestka. Bardzo wdzięczna to książka, miła dla oka, wydana starannie i przejrzyście: ważne rzeczy zostały ujęte w ramkach, wypunktowane, wyodrębnione. Jest świetnym kompendium wiedzy na temat opieki, pielęgnacji i zabawy z dziećmi w różnym wieku. Obejmuje szeroki zakres tematyczny: od przewijania niemowlaka i przygotowania domu na przyjęcie raczkującego wnuka, po wspólne pieczenie ciastek i redagowanie gazety rodzinnej. Czytelnik znajdzie tu mnóstwo niebanalnych pomysłów na spędzenie czasu z dziećmi i młoda mama albo tata, którzy kupią tę książkę dla swoich rodziców, koniecznie powinni też ją przeczytać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Poradnik dla babci i dziadka” bez żenady można podarować rodzicom czy teściom. Delikatnie sugeruje to, czego oczekują młodzi rodzice, ale nie zawsze mają śmiałość o tym powiedzieć ekspansywnej mamusi: są wdzięczni za pomoc, ale nie chcą nadmiernej ingerencji w życie ich i nowonarodzonego dziecka, nie chcą, by babcia, choćby w najlepszej wierze, przejmowała ich obowiązki wychowawcze i wprowadzała swoje porządki. O tym pisze się coraz częściej w prasie dla rodziców, ale mało kto zdobędzie się na podsunięcie teściowej artykułu „Jak być dobrą babcią i teściową w jednym”. W przypadku tej książki nie ma ryzyka, że teściowa poczuje się dotknięta: to porządnie napisany i unikatowy na rynku księgarskim poradnik, zawierający m.in. krótkie opisy doświadczeń babć i dziadków, ich wskazówki i przestrogi, omówienie obecnych zasad pielęgnacji i żywienia malucha, przypomnienie klasycznych zabaw i wierszyków dla maluszków, są nawet przepisy na różne przysmaki – a pomiędzy tym wszystkim delikatne uwagi o roli babci i dyskretne napomnienia, że absolutnie nie należy wkraczać w kompetencje rodziców. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wydawnictwo Pestka zapewnia, że jego książki są pełne dobrej energii. Sądząc z debiutanckiego „Poradnika babci i dziadka” - to prawda. Ta niewielka książeczka jest napisana z miłością do dzieci, w duchu wzajemnego szacunku rodziców i dziadków. Świetna rzecz, szczerze polecam!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Elizabeth LaBan, Poradnik dla babci i dziadka, Wydawnictwo Pestka 2011&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;UWAGA! KONKURS! &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wydawnictwo Pestka ufundowało dwa egzemplarze "Poradnika dla babci i dziadka" dla moich czytelników. Żeby zdobyć książkę, należy w komentarzu do tej notki opisać najmilsze wspomnienie z dzieciństwa związane z babcią lub dziadkiem. &lt;br /&gt;&lt;/b&gt;Kwestie formalne:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Konkurs trwa przez tydzień, czekam do północy 7 kwietnia 2011.&lt;br /&gt;2. Ogłoszenie wyników 8 kwietnia.&lt;br /&gt;3. Spośród zamieszczonych komentarzy wybieram dwa, których autorzy zostaną nagrodzeni książkami.&lt;br /&gt;4. Proszę pamiętać o pozostawieniu adresu mailowego, jeśli nie ma go w Waszym profilu lub bierzecie udział w konkursie jako niezalogowani.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życzę miłego wspominania i czekam na Wasze opowieści :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-1339108325425170225?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/1339108325425170225/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/03/jak-byc-fajna-babcia-jak-byc-fajnym.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/1339108325425170225'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/1339108325425170225'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/03/jak-byc-fajna-babcia-jak-byc-fajnym.html' title='Jak być fajną babcią, jak być fajnym dziadkiem?'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh5.googleusercontent.com/-Fx0piBY68XY/TYE4RU3CzJI/AAAAAAAAAmA/_nreuJgFt18/s72-c/poradnik_dla_babci_i_dziadka_okladka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-2917585229745031064</id><published>2011-03-08T11:10:00.004+01:00</published><updated>2011-03-08T14:25:53.062+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam dzieciom'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dla dzieci 4+'/><title type='text'>Kości, żyły i jelita</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;b&gt;Dzieci od początku interesują się swoim ciałem. Niemowlaki z zachwytem bawią się swoimi stopami i pakują je do buzi, z wyraźną fascynacją badają rejony zazwyczaj ukryte w pieluszce, przedszkolakiz błyskiem w oku chłoną wiedzę o różnicach w budowie damskich i męskich narządów płciowych.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-OgB2GQumiL0/TXYAVuXjJYI/AAAAAAAAAlk/J9HBzPv5x8U/s1600/anatomia.jpg" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="https://lh4.googleusercontent.com/-OgB2GQumiL0/TXYAVuXjJYI/AAAAAAAAAlk/J9HBzPv5x8U/s200/anatomia.jpg" width="191" /&gt;&lt;/a&gt;Piotruś od jakiegoś czasu jest pod urokiem jelit – twierdzi, że ma je wszędzie. A gdy któregoś wieczoru przed zaśnięciem mruczał coś o kościach, olśniło mnie, że przecież mamy wdzięczną pozycję książkową na ten wiek, mianowicie „Anatomię dla dzieci”, którą chłopcy dostali w prezencie już jakiś czas temu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka jest strzałem w dziesiątkę. Krótkie, proste opisy poszczególnych układów, a do każdego tekstu trzydziestoelementowe puzzle. Po kilku seansach Michaś już doskonale wie, gdzie są jelita i rozróżnia grube od cienkich. Książka podaje wiele ciekawostek, które są interesujące także dla dorosłego – np. to, że z wiekiem wzrasta ilość kubków smakowych, albo że dziecko rodzi się z większą ilością kości, niż będzie mieć, kiedy dorośnie. Jest duża, kolorowa, przykuwa uwagę dzieci. Sprawdziła się idealnie w ten przedwiosenny czas, gdy katary i kaszle uwięziły nas w domu.&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Anatomia dla Dzieci. Puzzle 30 Elementów, Buchmann 2009.&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-2917585229745031064?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/2917585229745031064/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/03/kosci-zyy-i-jelita.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/2917585229745031064'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/2917585229745031064'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/03/kosci-zyy-i-jelita.html' title='Kości, żyły i jelita'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh4.googleusercontent.com/-OgB2GQumiL0/TXYAVuXjJYI/AAAAAAAAAlk/J9HBzPv5x8U/s72-c/anatomia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-3781217650494280070</id><published>2011-01-22T11:15:00.004+01:00</published><updated>2011-04-16T13:48:33.849+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dla dzieci 7+'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam dzieciom'/><title type='text'>Książka, która otwiera oczy</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://czytelnia.onet.pl/_i/ksiazki/b/biedaprzewodnik.gif" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://czytelnia.onet.pl/_i/ksiazki/b/biedaprzewodnik.gif" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="a1"&gt;&lt;span id="onet_intext"&gt;Na początek dwa mocne fakty. Po  pierwsze, w Polsce różnica w zarobkach między ludźmi najbiedniejszymi a  bogatymi jest prawie czternastokrotna, co oznacza, że zieje między nimi  największa przepaść ze wszystkich krajów UE. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="a1"&gt;&lt;span id="onet_intext"&gt;Po drugie, co piąty obywatel  naszego kraju jest biedny, co oznacza, że nie wystarcza mu na podstawowe  rzeczy: jedzenie, ubranie, mieszkanie.&lt;/span&gt;&lt;span id="onet_intext"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="a1"&gt;&lt;span id="onet_intext"&gt;&lt;a href="http://czytelnia.onet.pl/0,89109,0,51525,0,0,0,bieda_przewodnik_dla_dzieci_recenzja,recenzje.html"&gt;Moja recenzja w Onet.pl&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="a1"&gt;&lt;span id="onet_intext"&gt;&lt;b&gt;Hanna Gill-Piątek, Henryka Krzywonos, Anna Pluta, Bieda. Przewodnik dla dzieci, Wydawnictwo Krytyki Politycznej 2010 &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-3781217650494280070?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/3781217650494280070/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/01/ksiazka-ktora-otwiera-oczy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/3781217650494280070'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/3781217650494280070'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/01/ksiazka-ktora-otwiera-oczy.html' title='Książka, która otwiera oczy'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-2904986417696735108</id><published>2011-01-04T11:22:00.007+01:00</published><updated>2011-01-04T14:19:07.134+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>Hania Bania nadal rządzi</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://czytelnia.onet.pl/_i/ksiazki/h/hania_tornado12.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://czytelnia.onet.pl/_i/ksiazki/h/hania_tornado12.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="a1"&gt;&lt;span id="onet_intext"&gt;Błyskotliwa i piekielna Hania Bania powraca w trzecim tomie przygód, zatytułowanym „Hania Bania. Tornado seksualne”. Ten, kto miał w ręku dwa pierwsze &lt;a href="http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/04/od-mleka-z-kozuchami-po-zmije.html"&gt;(„Hania Bania” i „Hania Bania. Królowa samby”)&lt;/a&gt;, zachłannie sięgnie po kolejny, który na półce w księgarni zaświecił mi prosto w oczy fosforyzującym różowym grzbietem...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="a1"&gt;&lt;span id="onet_intext"&gt;&lt;a href="http://czytelnia.onet.pl/0,89075,0,50295,0,0,0,hania_bania_recenzja,recenzje.html"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Moja recenzja w Onet.pl&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="a1"&gt;&lt;span id="onet_intext"&gt;Błogosławieństwem własnego bloga jest to, że zawsze można do opublikowanej&amp;nbsp; recenzji jeszcze coś dopisać, co niniejszym czynię :) "Tornado seksualne" skończyłam w Nowy Rok, a nie przestaję myśleć o Hani. Bawiła mnie do łez, tarzałam się ze śmiechu, co lepsze kawałki próbowałam czytać Mężowi, ale nie byłam w stanie, bo kwiczałam jak prosiątko. Ale z drugiej strony to najbardziej melancholijny tom przygód Hani. Jej bliscy się starzeją, wielka kuchnia w domu dziadków maleje, zdycha ukochany pies. Hania dorasta i w końcu przestaje być naiwnym cielątkiem, skoncentrowanym tylko na sobie. Marzec 1968 r. jest w powieści Bakuły datą graniczną: od tamtej pory Hania nie będzie już kochać Ludowej Ojczyzny, która odebrała jej największy skarb. Zza pleców śmiesznego przywódcy&lt;b&gt; &lt;/b&gt;wychynął łeb potwora.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="a1"&gt;&lt;span id="onet_intext"&gt;&lt;br /&gt;Hania Bania jest świetna. To moja ulubiona bohaterka książkowa ostatniego roku.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hanna Bakuła, &lt;span class="a2b"&gt;Hania Bania. Tornado seksualne, Muza 2010&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-2904986417696735108?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/2904986417696735108/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/01/hania-bania-nadal-rzadzi.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/2904986417696735108'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/2904986417696735108'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2011/01/hania-bania-nadal-rzadzi.html' title='Hania Bania nadal rządzi'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-8790980635695575806</id><published>2010-11-29T22:38:00.003+01:00</published><updated>2010-11-29T22:40:38.160+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>Już nigdy nie będzie takiego lata</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://czytelnia.onet.pl/_i/ksiazki/c/chwalamojgoojca.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://czytelnia.onet.pl/_i/ksiazki/c/chwalamojgoojca.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="a1"&gt;Marcel Pagnol, francuski pisarz, dramaturg i reżyser  filmowy jest autorem licznych sztuk teatralnych, esejów, a także  powieści wspomnieniowych. Pierwsze dwie części ukazały się we Francji w 1957 r., a nakładem  krakowskiego wydawnictwa Esprit trafiają do rąk polskiego czytelnika  początkiem zimy 2010. &lt;/span&gt;&lt;span class="a1"&gt;I oto za sprawą literatury tenże wyziębnięty czytelnik  przenosi się w gorące rejony Marsylii, do wioski La Treille, gdzie na  początku XX stulecia...&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="a1"&gt;&lt;a href="http://czytelnia.onet.pl/0,88927,0,50124,recenzje.html"&gt;Moja recenzja w Onet.pl &lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="a4b"&gt;Marcel Pagnol&lt;/span&gt;, &lt;span class="a8b"&gt;Chwała mojego ojca. Zamek mojej matki&lt;/span&gt;, Esprit 2010&lt;/b&gt;&lt;span class="a1"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-8790980635695575806?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/8790980635695575806/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/11/juz-nigdy-nie-bedzie-takiego-lata.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/8790980635695575806'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/8790980635695575806'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/11/juz-nigdy-nie-bedzie-takiego-lata.html' title='Już nigdy nie będzie takiego lata'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-8301377932062780753</id><published>2010-11-18T20:00:00.000+01:00</published><updated>2010-11-18T20:00:17.947+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam dzieciom'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dla dzieci 4+'/><title type='text'>Nieporadniki na każdą okazję</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TOV3d5OeyuI/AAAAAAAAAes/l_BPi6X4-EM/s1600/rekawiczka.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TOV3d5OeyuI/AAAAAAAAAes/l_BPi6X4-EM/s200/rekawiczka.jpg" width="158" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="a1"&gt;Niech pierwszy rzuci kamieniem, kto choć raz nie  wepchnął się w czyjeś życie z dobrą radą. Uwielbiamy doradzać bliźnim,  przekonywać ich do naszych sposobów wywabiania plam z czerwonego wina,  zachęcać do naszych metod na schudnięcie, nakłaniać do naszych technik  przewracania naleśników. Żyjemy w czasach opanowanych przez poradniki...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://czytelnia.onet.pl/0,88803,0,41728,0,0,0,mlotek_podreczny_nieporadnik_recenzja,recenzje.html"&gt;&lt;span class="a1"&gt;Moja recenzja w Onet.pl&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="a1"&gt;&lt;b&gt;Wojciech Widłak i Paweł Pawlak, Rękawiczka pięciopalczasta. Podręczny Niepradnik, Czerwony Konik 2010&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-8301377932062780753?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/8301377932062780753/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/11/nieporadniki-na-kazda-okazje.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/8301377932062780753'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/8301377932062780753'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/11/nieporadniki-na-kazda-okazje.html' title='Nieporadniki na każdą okazję'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TOV3d5OeyuI/AAAAAAAAAes/l_BPi6X4-EM/s72-c/rekawiczka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-2779730229708363737</id><published>2010-11-11T20:46:00.001+01:00</published><updated>2010-11-11T20:46:31.004+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>Kobiety, które wyszły z domu</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TNxHqVVR6BI/AAAAAAAAAek/1_NzKcW8zvw/s1600/KobietybezMezczyzn.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TNxHqVVR6BI/AAAAAAAAAek/1_NzKcW8zvw/s200/KobietybezMezczyzn.jpg" width="128" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="a1"&gt;Oto przede mną leży książka irańskiej pisarki, wydana  pierwszy raz w 1990 r. , a napisana dwadzieścia lat wcześniej,  zatytułowana „Kobiety bez mężczyzn”, która stała się wielkim sukcesem  wydawniczym: cały nakład rozszedł się w dwa tygodnie. Tuż po tym  triumfie nastały ciemne dni: rząd Iranu wstrzymał dodruk powieści, która  trafiła na czarną listę, a jej autorka Shahrnush Parsipur do więzienia...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="a1"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://czytelnia.onet.pl/0,88804,0,51222,0,0,0,kobiety_bez_mezczyzn_recenzja,recenzje.html"&gt;Moja recenzja w Onet.pl&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Shahrnush Parsipur, &lt;span class="a2b"&gt;Kobiety bez mężczyzn, Claroscuro 2010&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-2779730229708363737?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/2779730229708363737/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/11/kobiety-ktore-wyszy-z-domu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/2779730229708363737'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/2779730229708363737'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/11/kobiety-ktore-wyszy-z-domu.html' title='Kobiety, które wyszły z domu'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TNxHqVVR6BI/AAAAAAAAAek/1_NzKcW8zvw/s72-c/KobietybezMezczyzn.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-2074922963628027052</id><published>2010-11-09T10:11:00.001+01:00</published><updated>2010-11-09T10:11:46.399+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dla dzieci 3+'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam dzieciom'/><title type='text'>Mrówka na wydaniu</title><content type='html'>&lt;b&gt;Krakowska oficyna Czerwony Konik słynie z wydawania książek nietuzinkowych. To tutaj, pod egidą Aleksandry Krzanowskiej, ukazała się seria Nieporadników Wojciecha Widłaka i Pawła Pawlaka, wielki hit literatury dla dzieci i rodziców. Pierwszy z serii „Młotek” został ogłoszony Najpiękniejszą Książką Roku 2009 polskiej sekcji IBBY, co jest wielkim ukłonem w stronę ilustratora Pawła Pawlaka, a dwa kolejne („Grzebień” i „Rękawiczka pięciopalczasta”) nie ustępują nagrodzonemu pod żadnym względem.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TNkQKdoYefI/AAAAAAAAAeg/tbMIiGesn3Q/s1600/mrowka.jpg" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TNkQKdoYefI/AAAAAAAAAeg/tbMIiGesn3Q/s200/mrowka.jpg" width="180" /&gt;&lt;/a&gt;Wyróżnienie w konkursie IBBY 2009 otrzymała także Aleksandra Woldańska, młoda graficzka, która zilustrowała opowieść o mrówce przeprowadzającej casting na męża. I o tej książce chcę Wam opowiedzieć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Historia napisana przez Przemysława Wechterowicza jest zabawna, a przy tym ma niebagatelne walory poznawcze: kandydaci do ręki panny mrówki uosabiają przedstawicieli różnych zawodów na bazie popularnych skojarzeń, mamy zatem m.in. rekina finansjery, prezydenckiego goryla, mrówkę-żołnierza, wilka morskiego a także słonia-właściciela sklepu z porcelaną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Narysowana z rozmachem i w dużym formacie opowieść cieszy się jednakowym zainteresowaniem trzylatka (głównie rysunki), pięciolatka (rysunki i treść) oraz ich mamy, która bardzo docenia poczucie humoru autorów i piękne, staranne wydanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Przemysław Wechterowicz, Aleksandra Woldańska, Mrówka wychodzi za mąż, Czerwony Konik 2009&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-2074922963628027052?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/2074922963628027052/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/11/mrowka-na-wydaniu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/2074922963628027052'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/2074922963628027052'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/11/mrowka-na-wydaniu.html' title='Mrówka na wydaniu'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TNkQKdoYefI/AAAAAAAAAeg/tbMIiGesn3Q/s72-c/mrowka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-796240068323819242</id><published>2010-11-08T23:19:00.004+01:00</published><updated>2010-11-08T23:21:10.364+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam dzieciom'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dla dzieci 4+'/><title type='text'>Krew się leje, gronkowiec szaleje</title><content type='html'>&lt;b&gt;Jedną z pierwszych pozycji na mojej targowej liście zakupów był „Nóż w placu. Skaleczenie” z serii „Na sygnale” Wojciecha Feleszki, z rysunkami Ignacego Czwartosa. Tryskająca na okładce fontanna krwi z przeciętego palca, a w niej zastęp stroskanych budowniczych były bardzo obiecujące. I rzeczywiście, strzeliłam w dziesiątkę.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TNh2ocpJqBI/AAAAAAAAAec/gbX5MoyHlW8/s1600/skaleczenie.jpg" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TNh2ocpJqBI/AAAAAAAAAec/gbX5MoyHlW8/s200/skaleczenie.jpg" width="199" /&gt;&lt;/a&gt;Kupiłam tę książkę z myślą o moim pięcioletnim synku, który omdlewa na widok krwi. Pomyślałam, że albo pomoże nam oswoić demony, albo oddamy lekturę jakiemuś twardzielowi (lub twardzielce).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy Piotruś usłyszał, że to o skaleczeniu, natychmiast wpadł w panikę i uciekł z krzykiem. Na kanapę obok mnie wpakował się Michaś. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Czytaj o skaleczeniu! - zarządził. Nie trzeba było mi dwa razy powtarzać!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po chwili zza rogu wyłonił się Piotruś i drobnymi kroczkami, tak niby od niechcenia, przytuptał do nas, usiadł koło mnie z drugiej strony i już po chwili historia Julki i jej rany ciętej wciągnęła nas wszystkich bez reszty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od pierwszego czytania minęło trzy dni. Przeczytaliśmy ją już sześć razy i będą następne, bo moje dzieci uwielbiają wałkować w kółko książki, które przypadną im do gustu. Potrafią nazwać bakterie na rysunkach („paciolkowce!” wykrzykuje trzyletni Michaś, „gronkowce!” uzupełnia Piotruś), a operacja tamowania krwi zachwyca ich i zapiera dech w piersiach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomysł jest świetny. Akcja toczy się równolegle w dwóch światach: w naszym, w którym Julka z mamą jadą do doktora Orzeszki zaszyć ranę oraz w świecie ludzkiego organizmu, który broni się przed krwotokiem i atakiem bakterii. Uosobione płytki krwi, pracowicie wznoszące tamę, to widok który bawi i uczy. Brawurowe rysunki Ignacego Czwartosa są kapitalne, nic dziwnego, że grafik otrzymał wyróżnienie w konkursie „Książka Roku” 2009 za ilustracje do pierwszej części przygód rodziny Nosków i sympatycznego lekarza. Całość przywodzi na myśl francuski cykl „Było sobie życie” Alberta Barillé, serię genialnych filmów popularnonaukowych dla całej rodziny. Na lekturze książki Wojciecha Feleszki również skorzystają wszyscy czytelnicy niezależnie od wieku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muszę jednak wytknąć wydawcy kilka niedociągnięć na styku słowo-obraz. W tekście jest mowa o przybitej do drzewa kartce z napisem „Kocham Julkę z II b”, na obrazku napis jest wyryty w korze. Autor pisze o buteleczce „przypominającej pękaty balonik”, na rysunku bohater trzyma w ręku probówkę. W tekście jest mowa o jakimś nowym bohaterze, dzieci wypatrują go na rysunku i dopytują się, gdzie on jest, a on jest narysowany dopiero trzy strony dalej. To drobiazgi, ale dla mnie irytujące.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka ze wszech miar jest godna polecenia. Jest frapująca, zajmująca, atrakcyjna w warstwie słownej i graficznej. Zwróćcie na nią uwagę!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wojciech Feleszko, Nóż w palcu. Skaleczenie, Wydawnictwo Hokus-Pokus 2010&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-796240068323819242?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/796240068323819242/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/11/krew-sie-leje-gronkowiec-szaleje.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/796240068323819242'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/796240068323819242'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/11/krew-sie-leje-gronkowiec-szaleje.html' title='Krew się leje, gronkowiec szaleje'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TNh2ocpJqBI/AAAAAAAAAec/gbX5MoyHlW8/s72-c/skaleczenie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-5963671692446937084</id><published>2010-11-05T22:59:00.005+01:00</published><updated>2010-11-05T23:12:11.906+01:00</updated><title type='text'>14.Targi Książki w Krakowie</title><content type='html'>Byłam dziś na targach. Uwielbiam tę imprezę, mam piękne wspomnienia z nią związane – wieki temu byłam współgospodynią targowego stoiska Czytelni.onet.pl, serwisu, który Onet robił razem z Polityką. To były czasy, mówię Wam!... Przystojni chłopcy z Polityki, mnóstwo świetnych książek, fajne konkursy dla czytelników... Dziś weszłam do hali targowej z błogością na twarzy i listą tytułów w notesiku. Gorącą atmosfera na moment ścięła mnie z nóg, ale szybko wróciłam do równowagi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spotkałam się z Alą i &lt;a href="http://maskonur.blox.pl/html"&gt;Monią&lt;/a&gt;, pogawędziłyśmy mile przy kawie, w ciasnocie i tłumie przedarłyśmy się do upatrzonych stoisk, odfajkowałam większość pozycji z listy i popędziłam z powrotem. Po czym okazało się, że wydałam 200 złotych, nie kupiłam ANI JEDNEJ książki dla siebie, a łup za tę kasę jest doprawdy mizerny ilościowo. Nie wiem dlaczego wydawało mi się, że za tyle pieniędzy to zaszaleję jak nigdy ;))) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TNR-JuCjAtI/AAAAAAAAAeU/s5_hUOosQWo/s1600/ksiazki.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="260" src="http://4.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TNR-JuCjAtI/AAAAAAAAAeU/s5_hUOosQWo/s400/ksiazki.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale pod względem zawartości – bomba! Piotruś Pan z 1978 r., ten sam, którego słuchałam w dzieciństwie – już co prawa nie z czarnych płyt, ale z kaset magnetofonowych odtwarzanych na magnetofonie Grundig. „Dziecko dla początkujących” Talki na prezent dla świeżo upieczonych rodziców, pasjonujące „Skaleczenie” (dużo krwi i zagadnienia techniczne!), genialny „Detektyw Pozytywka” (Piotrusia mniej zaintrygowała tajemnica zniknięcia skarpetek Zuzi, a bardziej sprawa czajnika bezprzewodowego na obrazku: gdzie on ma kabel i gdzie jest podłączony?), intrygujący „Billy i tajemniczy kot”, kapitalna „Rękawiczka” i świetne i ponadczasowe „Zagadki smoka Obiboka”. Piotrusia Pana przesłuchaliśmy dziś już dwa razy, „Skaleczenie” i „Billy'ego”  przeczytaliśmy dwa razy, „Rękawiczkę” raz, jedno opowiadania o Pozytywce i dwa razy zagraliśmy w zagadki. Piotruś wymiata, ale i Michał dobry jest!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Recenzje wkrótce, stay tuned! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A po książki dla siebie to pójdę do Empiku :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-5963671692446937084?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/5963671692446937084/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/11/14targi-ksiazki-w-krakowie.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/5963671692446937084'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/5963671692446937084'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/11/14targi-ksiazki-w-krakowie.html' title='14.Targi Książki w Krakowie'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TNR-JuCjAtI/AAAAAAAAAeU/s5_hUOosQWo/s72-c/ksiazki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-4390909090436980384</id><published>2010-11-03T15:03:00.001+01:00</published><updated>2010-11-11T20:47:12.452+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>Kup pan godzinkę</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TNFrnPI3FoI/AAAAAAAAAeQ/otMrmqzwf9I/s1600/handlarze.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TNFrnPI3FoI/AAAAAAAAAeQ/otMrmqzwf9I/s200/handlarze.jpg" width="124" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Tomasz Jachimek, wzorem najlepszych satyryków, przy okazji zabawnej opowieści o zwariowanej rodzince i konsekwencjach wynalazku wuja Franka, wytyka nam rozmaite wady i przywary. Błyskotliwie portretuje naszą codzienność i przedstawicieli różnych grup społecznych, a czyni to z rozmachem godnym Mistrza Poniedzielskiego...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://czytelnia.onet.pl/0,88763,0,50089,recenzje.html"&gt;Moja recenzja w Onet.pl &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Tomasz Jachimek, Handlarze czasem, Świat Książki 2010&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-4390909090436980384?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/4390909090436980384/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/11/kup-pan-godzinke.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/4390909090436980384'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/4390909090436980384'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/11/kup-pan-godzinke.html' title='Kup pan godzinkę'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TNFrnPI3FoI/AAAAAAAAAeQ/otMrmqzwf9I/s72-c/handlarze.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-348411465852940679</id><published>2010-11-02T23:04:00.005+01:00</published><updated>2010-11-11T20:47:30.120+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>Wojowniczki w czadorach</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TNCKeXs-I7I/AAAAAAAAAeM/EBoAlqAQO-8/s1600/wybralam_wolnosc12.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TNCKeXs-I7I/AAAAAAAAAeM/EBoAlqAQO-8/s1600/wybralam_wolnosc12.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="a1"&gt;Ok. roku 1900 w afgańskiej wiosce młoda kobieta o  imieniu Hossai, matka dwóch małych chłopców, została zastrzelona przez  męża, szanowanego obywatela Nangina Chana, ponieważ padło na nią  podejrzenie o zdradę. „Nie czekał nawet końca jej nieporadnych prób  wyjaśnienia. Przyłożył karabin do ramienia i wystrzelił"... &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://czytelnia.onet.pl/0,88611,0,48208,0,0,0,wybralam_wolnosc_recenzja,recenzje.html"&gt;Moja recenzja w Onet.pl&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Erika Fischer, &lt;span class="a1"&gt;Mariam Notten, &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="a2b"&gt;Wybrałam wolność, Wydawnictwo Czarne 2010&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-348411465852940679?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/348411465852940679/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/11/wojowniczki-w-czadorach.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/348411465852940679'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/348411465852940679'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/11/wojowniczki-w-czadorach.html' title='Wojowniczki w czadorach'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TNCKeXs-I7I/AAAAAAAAAeM/EBoAlqAQO-8/s72-c/wybralam_wolnosc12.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-433832680393186469</id><published>2010-09-21T22:19:00.012+02:00</published><updated>2011-04-17T00:32:04.777+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>Matko, zaufaj sobie!</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Nie ma drugiego tak dziwacznego gatunku na Ziemi jak &lt;span style="font-style: italic;"&gt;homo sapiens&lt;/span&gt;. Żaden inny nie utrudnia sobie życia do tego stopnia co my. Mieliśmy intuicję, potężny głos natury, który mówił jak postępować z dziećmi, a zastąpiliśmy go wiedzą z podręczników. Matki miały instynkt, który wymieniły na dyktaturę dra Spocka, i mądrość serca, którą zagłuszyły ordungiem karmień co trzy godziny, odbijania i odkładania.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TJkTxtbi74I/AAAAAAAAAdc/yB9FXkbazO4/s1600/wkregu.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5519464563048902530" src="http://4.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TJkTxtbi74I/AAAAAAAAAdc/yB9FXkbazO4/s200/wkregu.jpg" style="cursor: pointer; float: left; height: 200px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 134px;" /&gt;&lt;/a&gt;Od jakiegoś czasu wracamy do natury. Szalejemy na punkcie zdrowej żywności, ekologii, życia w zgodzie z przyrodą. Przypominamy sobie o intuicji. Palimy podręczniki, które każą tresować niemowlę. Ale - paradoksalnie - żebyśmy mogli uwierzyć w to, co jest w nas, znowu potrzebujemy podręcznika, który nas do tego przekona.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jean Liedloff na ponad stu osiemdziesięciu stronach książki „W głębi kontinuum” przypomina o tym, że noworodek potrzebuje przede wszystkim nas: bliskości, czułości, miłości, obecności. Nie pokoiku i pięknej pościeli w łóżeczku, w którym będzie spał sam, ale naszego zapachu, bicia serca, możliwości przytulania się i ssania, kiedy przyjdzie mu ochota. Nie potrzebuje wygrywającej Mozarta karuzeli nad łóżeczkiem w pustym pokoju, ale chce siedzieć na twoim biodrze i obserwować, co robisz. Tylko tyle i aż tyle!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie będąc świadoma teorii kontinuum, postępowałam zgodnie z jej zaleceniami przy drugim dziecku. Zrobiłam to dla własnej wygody: całymi dniami byłam sama z dwulatkiem i noworodkiem, więc musiałam być wyspana, zatem młodszy synek spał z nami, karmiłam go przez sen i nigdy nie umiałam odpowiedzieć na pytanie, ile razy w nocy jadł. Nosiłam go w chuście dopóki byłam w stanie go unieść, spał przytulony do mnie, a ja sprzątałam, odkurzałam, myłam naczynia. Teraz jest pogodnym i pewnym siebie trzylatkiem. Pierwszego synka wychowywałam według całkowicie chybionych zasad w stylu „dziecko ma spać w swoim łóżeczku” i spędzałam noce na fotelu, karmiąc go bez końca. Że też mi się tak chciało!...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teoria kontinuum, odwiecznej mądrości, która jest w nas samych, niesłychanie do mnie przemawia. To, ile miłości dziecko dostaje od rodziców na początku życia, ma ogromny wpływ na to, kim się stajenie, a miłość dla noworodka to przede wszystkim obecność, stałe, bezwarunkowe bycie z nim. Tylko tyle i aż tyle!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Jean Liedlof, W głębi kontinuum, Wydawnictwo Mamania 2010&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-433832680393186469?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/433832680393186469/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/09/matko-zaufaj-sobie.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/433832680393186469'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/433832680393186469'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/09/matko-zaufaj-sobie.html' title='Matko, zaufaj sobie!'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TJkTxtbi74I/AAAAAAAAAdc/yB9FXkbazO4/s72-c/wkregu.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-4649696184583313015</id><published>2010-08-31T18:58:00.003+02:00</published><updated>2010-08-31T19:01:16.396+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>Sherlock Holmes w służbie cara</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Rosjanie są genialnymi literatami. Być może obowiązuje ta sama zasada, co w przypadku Skandynawów: im zimniej, tym lepiej pracują szare komórki. Uwielbiam Dostojewskiego, Bułhakowa, Akunina, Marininę, jestem wielką admiratorką Kira Bułyczowa i jego genialnych opowiadań z Wielkiego Guslaru „Ludzie jak ludzie”, a dziś chcę Wam opowiedziec o kryminalno-fantastycznej powieści Andrieja Bielanina.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TH01Fqdx0YI/AAAAAAAAAdE/--gHIaPz768/s1600/tajnywywiad.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 122px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TH01Fqdx0YI/AAAAAAAAAdE/--gHIaPz768/s200/tajnywywiad.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5511619890386162050" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Bohaterem „Tajnego wywiadu cara Grocha” jest moskiewski milicjant Nikita Iwaszow, który przedziwnym zbiegiem okoliczności trafił do baśniowej krainy. Zamieszkał na kwaterze u Baby Jagi i został zatrudniony przez cara na stanowisku stróża prawa i porządku publicznego. Przyszło mu prowadzić śledztwo w sprawie kradzieży złota ze skarbca, które okazało się spiskiem sił nieczystych przeciwko praworządnej władzy. Grubsza sprawa, w sam raz dla ambitnego milicjanta!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powieść jest świetna. Lekka, dowcipna, operująca absurdem i groteską. Bielanin czerpie garściami z rosyjskiej tradycji baśniowej: jest tu i Kościej Nieśmiertelny, i Baba Jaga, i prosty chłop o nadludzkiej sile, są siły nieczyste, zaklęcia, a nawet loty na miotle. Postać Baby Jagi to majstersztyk, skrzyżowanie czarownicy z Miss Marple i Watsonem, bo wiedźma (jak najtroskliwsza mateczka) nie odstępuje na krok bystrego, lecz bezradnego w świecie czarów Nikity. Milicjant jest jak z czytanki: uczciwy, zadbany, odwołujący się do wiedzy i rozumu. On i Baba Jaga stanowią duet, jakiego w powieściach kryminalnych jeszcze nie było.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krótko mówiąc: doskonała rozrywka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Andriej Bielanin, Tajny wywiad cara Grocha, Fabryka Słów 2010&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-4649696184583313015?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/4649696184583313015/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/08/sherlock-holmes-w-suzbie-cara.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/4649696184583313015'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/4649696184583313015'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/08/sherlock-holmes-w-suzbie-cara.html' title='Sherlock Holmes w służbie cara'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TH01Fqdx0YI/AAAAAAAAAdE/--gHIaPz768/s72-c/tajnywywiad.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-1339562765166785153</id><published>2010-08-27T11:38:00.002+02:00</published><updated>2010-08-27T11:45:44.961+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dla dzieci 3+'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam dzieciom'/><title type='text'>Wujcio wariatuńcio z ptakiem na ramieniu</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Małą, cieniutką książeczkę upolowaną w ciucholandzie polubili moi mali piraci i ja. „The trouble with Uncle” Babette Cole, świetnej angielskiej pisarki, opowiada o dość kłopotliwym wujaszku pewnej dziewczynki. Wujcio miał skrzekliwą papugę, jednookiego kota o ponurym wejrzeniu i nie był uprzejmym starszym panem, którego Hiacynta Bucket chciałaby spotkać w yacht clubie. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/THeJOPjYB7I/AAAAAAAAAc8/IkQN4yTTLgY/s1600/trouble.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 200px; height: 199px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/THeJOPjYB7I/AAAAAAAAAc8/IkQN4yTTLgY/s200/trouble.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5510023546897172402" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Wujek był, powiedzmy to od razu, prawdziwym piratem, z trupią czaszką na kapeluszu i kuflem grogu w dłoni, a ponieważ członkowie miejscowego yacht clubu nie byli do niego przychylnie nastawieni (być może dlatego, że wpływając do portu swoim prawdziwym, pirackim okrętem siał zniszczenie? Kto tam wie o co chodzi tym nadętym arystokratom!), założył własny klub.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Któregoś dnia, a może wieczora zakrapianego grogiem, pewien marynarz sprzedał mu prawdziwą mapę skarbów i wujek, rzecz jasna, postanowił go odszukać. I dopiero się zaczęło!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kapitalna, dowcipna, świetnie zilustrowana przez autorkę książeczka dostarczyła nam dużo zabawy. „The trouble with Uncle” należy do serii „The trouble with Dad/Mum/Gran/Granda”, zatem konsekwentnie dostaje się tu wszystkim członkom pokręconej rodzinki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Polsce ukazały się inne książki tej pisarki, m.in. jej najpopularniejsza, edukująca seksualnie „Mama zniosła jajko” oraz „Milutek”. Jestem ich bardzo ciekawa, bo będąc po lekturze perypetii kłopotliwego wujaszka, spodziewam się wszystkiego najlepszego&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Babette Cole, The trouble with Uncle, Mammoth  1994&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-1339562765166785153?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/1339562765166785153/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/08/wujcio-wariatuncio-z-ptakiem-na.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/1339562765166785153'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/1339562765166785153'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/08/wujcio-wariatuncio-z-ptakiem-na.html' title='Wujcio wariatuńcio z ptakiem na ramieniu'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/THeJOPjYB7I/AAAAAAAAAc8/IkQN4yTTLgY/s72-c/trouble.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-8288606796483018312</id><published>2010-08-25T21:20:00.002+02:00</published><updated>2010-08-25T21:21:27.017+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>Gdyby Hitler został malarzem</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Czy też lubicie się zastanawiać, co by było gdyby...? Co by było, gdybyśmy wybrali inne studia, inne miasto, inną pracę, innego męża? Gdybanie jest kuszące i wciągające, nim się człowiek obejrzy, już ma w głowie alternatywną wizję rzeczywistości. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/THVtJMZ2I0I/AAAAAAAAAc0/VvLXlp4v6kU/s1600/przypadek.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 140px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/THVtJMZ2I0I/AAAAAAAAAc0/VvLXlp4v6kU/s200/przypadek.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5509429723873551170" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Czasem jedna decyzja, jedno wydarzenie decyduje o przyszłości pojedynczego człowieka, ale także o przyszłości świata. Bo co by było, gdyby spełniło się największe marzenie Adolfa Hitlera i został przyjęty na wiedeńską ASP?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Erich Emmanuel Schmitt, którego kariera w Polsce zaczęła się od skromnej objętościowo, ale niesamowitej książeczki „Oskar i Pani Róża”, okrzykniętej wydarzeniem literackim na miarę Małego Księcia, stworzył alternatywną wizję życiorysu führera. Nadwrażliwy, skrzywdzony w dzieciństwie chłopak nie musiał zostać jednym z największych zbrodniarzy w historii. Mógł pokonać demony przeszłości, stać się sławnym malarzem, założyć rodzinę, być szczęśliwy. Jego życie i losy świata mogły wyglądać całkiem inaczej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tę powieść czyta się doskonale, co jest oczywiste przy pisarstwie tej klasy. Zestawienie prawdziwych losów Hitlera i wyimaginowanego życiorysu Adolfa H. robi wstrząsające wrażenie. Schmitt nieustannie przypomina, że w każdym z nas drzemie cząstka zła. Czy będziemy w stanie się mu oprzeć, czy też przejdziemy na ciemną stronę mocy, gdy skłonią nas do tego okoliczności?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest o czym myśleć, kiedy już odwrócimy ostatnią stronę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Eric-Emmanuel Schmitt, Przypadek Adolfa H., Znak 2007&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-8288606796483018312?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/8288606796483018312/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/08/gdyby-hitler-zosta-malarzem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/8288606796483018312'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/8288606796483018312'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/08/gdyby-hitler-zosta-malarzem.html' title='Gdyby Hitler został malarzem'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/THVtJMZ2I0I/AAAAAAAAAc0/VvLXlp4v6kU/s72-c/przypadek.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-2918886149303209949</id><published>2010-08-24T22:58:00.001+02:00</published><updated>2010-08-24T23:01:04.048+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dla dzieci 3+'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam dzieciom'/><title type='text'>Maluch poznaje świat</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Seria „Obrazki dla maluchów” z fotografiami figurek z modeliny występuje w dwóch wersjach: pierwsza jest dla maluszków ok. 1 roku życia i ma postać zgrabnych książeczek z kartonowymi, lakierowanymi kartkami, odpornymi na wiele czynników, do których należy mamlanie, obgryzanie i rozrywanie. Druga wersja to większe książki z miękkimi kartkami i mnóstwem szczegółów interesujących dla dzieci ok. 3 roku życia. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/THQy1-H9FzI/AAAAAAAAAcs/GQ7m-Vdo9S4/s1600/obrazki+dla+maluchow.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 182px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/THQy1-H9FzI/AAAAAAAAAcs/GQ7m-Vdo9S4/s200/obrazki+dla+maluchow.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5509084146971776818" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Najpierw przerobiliśmy te małe, z których każda dotyczyła innej sfery życia: pojazdów, przyrody, zwierząt itd. Piotruś i Michaś oglądali je chętnie i wskazywali różne rodzaje przedmiotów (pamiętam, jak zadręczałam maleńkiego Piotrusia pytaniami: a gdzie jest rakieta? a gdzie statek?; Michasiowi się upiekło, przy drugim dziecku zapał pedagogiczno-wychowawczy dziwnie słabnie).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wersja dla trzylatków i starszych nadal jest w obiegu, chłopcy znają już na pamięć obrazki, ale tylko te dotyczące sprzętów domowych, kuchni, łazienki i warsztatu. I jeszcze uważnie oglądają zawartość torby lekarza, z tej książeczki Piotruś dowiedział się co to stetoskop i otoskop i przez jakiś czas robił wrażenie na pediatrach. Część z owocami, warzywami i zwierzętami kompletnie ich nie interesuje. Osobiście wolę pokazać im zwierzęta na fotografiach w albumie przyrodniczym, a warzywa w warzywniaku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książeczki z tej serii wzbogacają słownictwo, uczą spostrzegawczości, pozwalają omawiać różne sytuacje codzienne (na przykład oglądając łazienkę opowiadamy sobie, co do czego służy). Są bardzo kolorowe i przyjemne, a przy tym inspirują do samodzielnego ulepienia z plasteliny, ciastoliny lub innej nadającej się do tego masy pralki albo pilota do telewizora, kotka czy kwiatka. To zajęcie dla pięciolatków i starszych, książka zostanie więc z nami na kolejne lata w charakterze instrukcji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Nathalie Belineau i Emilie Beaumont, Obrazki dla maluchów. Poznaję świat, Firma księgarska Olesiejuk 2008&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-2918886149303209949?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/2918886149303209949/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/08/maluch-poznaje-swiat.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/2918886149303209949'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/2918886149303209949'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/08/maluch-poznaje-swiat.html' title='Maluch poznaje świat'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/THQy1-H9FzI/AAAAAAAAAcs/GQ7m-Vdo9S4/s72-c/obrazki+dla+maluchow.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-363172982109293092</id><published>2010-08-23T15:04:00.001+02:00</published><updated>2010-08-23T15:06:59.722+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dla dzieci 5+'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam dzieciom'/><title type='text'>Kawałek sznurka, a tyle możliwości!</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Pamiętam taką zabawę z czasów podstawówki: robiło się prostą przeplatankę ze sznurka, którą trzymało się na czterech palcach, a potem przekazywało drugiej osobie. Urządzaliśmy w tym zawody na czas.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/THJyU8jGCQI/AAAAAAAAAcM/RjS8t7TjMug/s1600/sznurki.png"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 140px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/THJyU8jGCQI/AAAAAAAAAcM/RjS8t7TjMug/s200/sznurki.png" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5508590998403811586" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Po latach, kiedy w ręce trafiła mi książka Camilli Gryski „Magiczne figury ze sznurka” dowiedziałam się, że to co wtedy uważaliśmy za gotowy produkt, jest zaledwie punktem wyjścia do wielu interesujących przeplatanek, które mają niezwykłe nazwy i historie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, historie, bo figury ze sznurka robili od wieków przedstawiciele kultur z różnych stron świata: Eskimosi, Australijczycy, Afrykanie, Indianie, Szkoci, Amerykanie... Co ciekawe, ten sam wzór pojawia się w różnych stronach świata pod różnymi nazwami. Taka dzida np. to wedle mieszkańców okolicy cieśniny Torres harpun do polowania na ryby, wedle mieszkańców Australii dzida do polowania na kaczki, Afrykanie uważają ją za palmę kokosową, a lud Salish nazywa ten wzór rozbijaniem namiotu. Jakby tego było mało, autorka proponuje nazywać go miotłą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Robienie figur ze sznurka to doskonała zabawa, która uczy zręczności i koncentracji. Sznurek łatwo zabrać ze sobą, bo zmieści się w kieszeni (w przeciwieństwie do kolekcji samochodzików). Na początku podręcznik będzie niezbędny, ale później, jak zapewnia autorka, palce zapamiętają poszczególne ruchy. Pozostaje jej uwierzyć i ćwiczyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobrej zabawy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Camilla Gryski, Magiczne figury ze sznurka, Wydawnictwo ELAY 2009&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-363172982109293092?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/363172982109293092/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/08/kawaek-sznurka-tyle-mozliwosci.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/363172982109293092'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/363172982109293092'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/08/kawaek-sznurka-tyle-mozliwosci.html' title='Kawałek sznurka, a tyle możliwości!'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/THJyU8jGCQI/AAAAAAAAAcM/RjS8t7TjMug/s72-c/sznurki.png' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-571660832066615233</id><published>2010-08-20T08:15:00.002+02:00</published><updated>2010-08-20T08:15:49.808+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>Błyskotliwy debiut</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kiedy wybieram książkę do czytania na wakacjach, nie oczekuję rozrywki szczególnie angażującej umysłowo. Ma być lekko (choć o życiu) i przyjemnie, w luźnym związku z rzeczywistością i prawdopodobieństwem, akcja powinna toczyć się wartko, natomiast autor powinien mieć poczucie humoru (a nie poczucie misji) i – ach! spełnienie marzeń! - podejmować inteligentną grę z czytelnikiem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TG4dfycbMgI/AAAAAAAAAcE/m6G2AyVHcGI/s1600/taktrudno.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 126px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TG4dfycbMgI/AAAAAAAAAcE/m6G2AyVHcGI/s200/taktrudno.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5507371826274841090" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;I to wszystko znalazłam w debiutanckiej książce Dagmary Półtorak. Najlepsze określenie prozy krakowskiej studentki to „błyskotliwa”. Błyskotliwe poczucie humoru na granicy absurdu, błyskotliwe aluzje, żonglowanie konwencjami, dziesiątki porównań, analogii i nawiązań do literatury, kultury i polityki uczyniły z książki czytadło wyższego lotu. Znalazło się też miejsce na mądre refleksje, np. o tym, że czasem nasi najbliżsi czują się przy nas bardzo samotni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W trakcie lektury nie sposób nie przypomnieć sobie nieśmiertelnego Adriana Mole'a, pechowca do potęgi, któremu życie na każdym kroku rzucało kłody pod nogi. Nie inaczej jest z narratorką „Tak trudno być mną”, która ma do czynienia ze stukniętą rodzinką, jeszcze mniej zrównoważonymi przyjaciółmi i oczywiście z facetami, za którymi – wiadomo, sam diabeł nie trafi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To była bardzo odprężająca lektura, od której nie mogłam się oderwać (ale szczęśliwie nie musiałam). Czytałam ze świadomością, że autorka puszcza do mnie oko i chce, żebym po prostu beztrosko się pośmiała. Skwapliwie korzystałam z zaproszenia, z przyjemnością wyłapując kolejne aluzje i odczytując nawiązania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciekawa jestem Pani kolejnej książki, Pani Dagmaro :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Dagmara Półtorak, Tak trudno być mną!, W.A.B 2010&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-571660832066615233?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/571660832066615233/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/08/byskotliwy-debiut.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/571660832066615233'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/571660832066615233'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/08/byskotliwy-debiut.html' title='Błyskotliwy debiut'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TG4dfycbMgI/AAAAAAAAAcE/m6G2AyVHcGI/s72-c/taktrudno.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-3446003938292863497</id><published>2010-08-19T13:55:00.001+02:00</published><updated>2010-08-19T13:56:49.371+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dla dzieci 3+'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam dzieciom'/><title type='text'>Legenda o poznańskich koziołkach</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;W czasie jednej z naszych ubiegłorocznych peregrynacji do poznańskiego guru ortopedii, w księgarni na Starym Rynku nabyliśmy wierszowaną książeczkę Wandy Chotomskiej „Koziołki Pana Zegarmistrza”. Niechże się dzieci nasze zaznajomią z polskimi legendami, rzekliśmy, i kwotę żądaną zapłaciliśmy, szczególnie, że nie wydała się nam wygórowana.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TG0b4kq1DPI/AAAAAAAAAb8/U6B7ShStk0Y/s1600/koziolki.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 140px; height: 147px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TG0b4kq1DPI/AAAAAAAAAb8/U6B7ShStk0Y/s200/koziolki.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5507088578073922802" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;„Koziołki” mają ogromną wartość poznawczą, bo pojawiają się tu przedstawiciele ginących zawodów. Czy ktoś dziś widział zduna? Ba! Co tu o zdunie marzyć, skoro pieców teraz jak na lekarstwo! A tu proszę bardzo, pojawia się zarówno piec jak i zdun wraz ze szczegółowym opisem jego pracy. Pojawia się tu także garncarz-producent glinianego wazonika oraz sprawa wyrobu jaśków obejmująca nieznany współcześnie rytuał skubania gęsi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wszystko to opisane mistrzowskim piórem pani Chotomskiej, więc czyta się i słucha doskonale.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wanda Chotomska, Koziołki Pana Zegarmistrza, Wydawnictwo Miejskie 2008&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-3446003938292863497?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/3446003938292863497/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/08/legenda-o-poznanskich-koziokach.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/3446003938292863497'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/3446003938292863497'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/08/legenda-o-poznanskich-koziokach.html' title='Legenda o poznańskich koziołkach'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TG0b4kq1DPI/AAAAAAAAAb8/U6B7ShStk0Y/s72-c/koziolki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-7140565911873649025</id><published>2010-08-18T14:53:00.002+02:00</published><updated>2010-08-18T14:55:52.628+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dla dzieci 3+'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam dzieciom'/><title type='text'>Zły dzień Billy'ego, czyli rzecz o złości</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Chętnie przeprowadziłabym się do Skandynawii i napisała parę książek (a przy okazji urodziłabym tam jeszcze dwójkę dzieci i skorzystała z dobrodziejstw przysługującym tamtejszym rodzicom). Bo zdaje się, że na północy jest wyjątkowo dobry klimat dla piszących. Kryminały ze Skandynawii – genialne. Książki dla dzieci – świetne. Może chłodniejsze powietrze sprzyja pracy mózgu?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TGvYP6xO14I/AAAAAAAAAbk/01UfZYSJqkA/s1600/billyzly.jpe"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 145px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TGvYP6xO14I/AAAAAAAAAbk/01UfZYSJqkA/s200/billyzly.jpe" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5506732737375950722" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Kupiłam Michasiowi książeczkę „Billy jest zły”. To historyjka o chłopczyku, który pewnego ranka obudził się w paskudnym nastroju. Miał ochotę wrzeszczeć, rzucać przedmiotami i zachowywać się bardzo, bardzo źle. Brzmi znajomo, prawda? Nie mam tu na myśli tylko naszych dzieci, niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nigdy nie wstał z łóżka lewą nogą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po co czytać o małym szwedzkim złośniku? Bo warto przyjrzeć się, jak w obliczu tego powszedniego armageddonu zachował się sam zainteresowany i jego najbliżsi oraz do jakich wniosków doszli. Po pierwsze, nikt nie nazwał go złośnikiem, nie przykleił mu łatki. Mama nie powiedziała nic, a siostra rzekła wprost: oj, chyba jesteś zły. Po drugie, Billy trochę się uspokoił, kiedy wyraził swoją złość, każąc wynosić się ukochanemu misiowi. A po trzecie, kiedy sytuacja unormowała się i Billy odzyskał dobry humor, rozmawiali o tym co się stało i Lotta powiedziała: Czasami jest strasznie fajnie tak naprawdę się zezłościć. Tak, że się prawie zieje ogniem, jak smok.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasz trzyletni Michaś potrafi jasno wyrażać swoje uczucia: Jestem zdenelwowany! oświadcza z mocą, a wtedy ze wszystkich stron słyszy: Ale jak to zdenerwowany? Dlaczego? Co ty mówisz! Nie można się tak denerwować! A właśnie że MOŻNA i nawet TRZEBA. I walczę o to, żeby moje dzieci mogły wykrzyczeć swoją złość, zamiast upychać ją w sobie i żeby nikt ich za to nie strofował. Dookoła mamy dość frustratów, Bóg z nimi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uważam, że opowiadanie o Billym powinni przeczytać przede wszystkim dorośli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Birgitta Stenberg, Mati Lepp, Billy jest zły, Wydawnictwo EneDueRabe 2009&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-7140565911873649025?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/7140565911873649025/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/08/zy-dzien-billyego-czyli-rzecz-o-zosci.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/7140565911873649025'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/7140565911873649025'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/08/zy-dzien-billyego-czyli-rzecz-o-zosci.html' title='Zły dzień Billy&apos;ego, czyli rzecz o złości'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TGvYP6xO14I/AAAAAAAAAbk/01UfZYSJqkA/s72-c/billyzly.jpe' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-2041401141183246529</id><published>2010-08-17T14:56:00.005+02:00</published><updated>2010-08-18T23:27:04.636+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dla dzieci 2+'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam dzieciom'/><title type='text'>A ty co? A ja idę do ZOO!</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Czy jest tu ktoś, kto nie zna „ZOO” Jana Brzechwy? Pani z Alaski? No tak, pani może nie znać. A pozostali, nawet jak w pierwszej chwili odpowiedzą przecząco, to zaraz sobie przypomną lekcję kleksografii z ekranizacji „Akademii Pana Kleksa” i słynne „Małpy skaczą niedościgle...” w zachwycającym wykonaniu Piotra Fronczewskiego.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TGqHEfJj27I/AAAAAAAAAbc/5CPdjyBu03s/s1600/zoo.jpe"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 180px; height: 191px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TGqHEfJj27I/AAAAAAAAAbc/5CPdjyBu03s/s200/zoo.jpe" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5506362005564677042" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;To właśnie jest „ZOO” Jana Brzechwy, przechadzka Matołka po ogrodzie zoologicznym z przystankami przy kolejnych klatkach i dowcipne dialogi z ich mieszkańcami. Bardzo cenię sobie ten cykl i nie dziwi mnie, że zainspirował Jarosława Mikołajewskiego, który swoje „ZOO” zadedykował genialnemu poecie, pisarzowi i tłumaczowi, obecnemu w polskiej literaturze od lat 30. XX wieku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„ZOO” Mikołajewskiego to kilkanaście dowcipnych, świetnie napisanych wierszy- perełek językowych. Taki „Hipopotam” na przykład:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słonko, co zachodziło,&lt;br /&gt;złocistą barwą pokryło&lt;br /&gt;hipopotama.&lt;br /&gt;Widząc, że patrzy nań lama,&lt;br /&gt;rzekł hipopotam: ze złotam.&lt;br /&gt;Na co ona: A przypadkiem nie z miedziś?&lt;br /&gt;A on na to: Przynajmniej nie dziś.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy chłopcy byli nieco młodsi, wałkowaliśmy „ZOO” na okrągło i wiele radości wzbudzał króciutki „Słoń”:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O, słoń! Chodźmy doń!&lt;br /&gt;Boże broń!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytałam, a potem recytowałam z pamięci modulując głos: raz piskliwie, raz basem, raz śpiewnie, przy „Boże broń!” teatralnie chwytając się za serce. Chłopcy zaśmiewali się do rozpuku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy teraz przeglądam tę książeczkę, każdy wiersz wydaje mi się godny zacytowania. Jeśli jeszcze jej nie znacie, to polecam gorąco!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Jarosław Mikołajewski, ZOO, Agora 2007&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-2041401141183246529?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/2041401141183246529/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/08/ty-co-ja-ide-do-zoo.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/2041401141183246529'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/2041401141183246529'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/08/ty-co-ja-ide-do-zoo.html' title='A ty co? A ja idę do ZOO!'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TGqHEfJj27I/AAAAAAAAAbc/5CPdjyBu03s/s72-c/zoo.jpe' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-8250887574935621545</id><published>2010-08-16T14:11:00.002+02:00</published><updated>2010-08-16T14:12:27.906+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>Tak straszno, aż śmieszno</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Nie wiem, co mnie podkusiło, żeby wziąć do ręki powieść „Załatwić Bill'ego”. Chyba zainteresował mnie opis: są trzy przyjaciółki, jedna wpadła w szpony faceta, który ją bije, więc dwie pozostałe postanawiają ją ratować. Szybko okazuje się, że każda z nich ma za sobą pokręcone dzieciństwo i wiedzie równie pokręcone życie, które jest tak straszne, aż śmieszne.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TGkrGjrn5lI/AAAAAAAAAbM/Mq5i3DiIOAM/s1600/billy.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 128px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TGkrGjrn5lI/AAAAAAAAAbM/Mq5i3DiIOAM/s200/billy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5505979411094562386" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Marta, samotna kelnerka z baru ze striptizem, aktualnie na finiszu ciąży, ma za sobą dzieciństwo w domu pastora-despoty, który dręczył żonę i obie córki, Flower jest córką hipisów i bez powodzenia próbuje swoich sił na scenie jako komik, a Sara nosi mroczny sekret, którym można tłumaczyć jej toksyczny związek z agresywnym Billym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nic śmiesznego, a jednak opisane rewelacyjnie: z poczuciem humoru, dystansem, ironią i sarkazmem. Późną nocą, miast regenerować siły w obliczu kolejnego wakacyjnego dnia z ukochanymi syneczkami, kwiczałam ze śmiechu do 2.00 nad ranem, o której to godzinie szczęśliwie dotarłam na ostatnią stronę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W żadnym wypadku nie mogę powiedzieć, że dla tej książki warto zarwać noc. Ale jeśli się jednak zdecydujecie, to koniec, wciągnie Was i przy każdej stronie będziecie tarzać się ze śmiechu. Dręczący mnie tamtego dnia problem rozwiał się jak dym, bo przy gehennie bohaterek to była pestka, a na dodatek trudno się zadręczać i jednocześnie wyć ze śmiechu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A może to właśnie jest metoda na bolączki dnia powszedniego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Jo Brand, Załatwić Billy'ego, Muza 2005 &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-8250887574935621545?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/8250887574935621545/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/08/tak-straszno-az-smieszno.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/8250887574935621545'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/8250887574935621545'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/08/tak-straszno-az-smieszno.html' title='Tak straszno, aż śmieszno'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TGkrGjrn5lI/AAAAAAAAAbM/Mq5i3DiIOAM/s72-c/billy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-5944604307941291803</id><published>2010-08-13T09:24:00.003+02:00</published><updated>2010-08-13T13:06:33.029+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dla dzieci 3+'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam dzieciom'/><title type='text'>Kasdepke o kocie w butach</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Grzegorz Kasdepke to dowcipny, młody, przystojny, utalentowany i wielokrotnie nagradzany autor książek dla dzieci i młodzieży. Znamy i lubimy jego wersję „Kota w butach”, która ukazała się w kolekcji „Dziecka” z ilustracjami Elżbiety Wasiuczyńskiej.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TGT0JbKSBKI/AAAAAAAAAbE/n9BJ_cO3Tyg/s1600/kot.jpe"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 184px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TGT0JbKSBKI/AAAAAAAAAbE/n9BJ_cO3Tyg/s200/kot.jpe" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5504793087300469922" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Cała seria dwudziestu klasycznych baśni wydana przez Agorę w 2005 r. jest godna uwagi, ponieważ Kasdepke i Jarosław Mikołajewski opowiedzieli stare historie dzisiejszym językiem,  ochoczo nawiązując do współczesności za pomocą licznych a dowcipnych aluzji, których wychwytywanie sprawia przyjemność dorosłemu czytelnikowi. Dzieciaki nie odrywają oczu od kolorowych ilustracji Elżbiety Wasiuczyńskiej, Agnieszki Żelewskiej i Pawła Pawlaka, a czcionka jest na tyle duża, by mogła ją przeczytać babcia, której zginęły okulary, bądź młody czytelnik doskonalący się w samodzielnej lekturze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do każdego tomu kolekcji dołączona jest płyta CD z nagraną baśnią, dzięki której znękany rodzic może wyręczyć się w wieczornej lekturze Wojciechem Mannem albo Magdą Umer. Nie są to co prawda Bajki-grajki, ale jako fanka pana Wojciecha z wielką przyjemnością słucham jego interpretacji (wyznam szczerze, że interpretacji pani Magdy słucham z przyjemnością dużo mniejszą, ale wybaczyłam jej wszystko po obejrzeniu „Chlip-hopu”).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W księgarniach jest mnóstwo wersji baśni, które są z ludzkością od pokoleń, niektóre sprawiają wrażenie bryków: byle jakie streszczenie, żadnych dialogów i paskudne ilustracje. Nie mogę pojąć, po jakiego czorta traktować w ten sposób „Księgę dżungli” czy „Alicję w krainie czarów” - dziecko dorośnie i przeczyta oryginalne wersje, a nie taki chłam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolekcja „Dziecka” na tle byle jakich wydań lśni jak gwiazda polarna na zimowym niebie. Warto mieć ją w swojej biblioteczce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Grzegorz Kasdepke, Kot w butach, kolekcja „Dziecka”, Agora 2005&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-5944604307941291803?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/5944604307941291803/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/08/kasdepke-o-kocie-w-butach.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/5944604307941291803'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/5944604307941291803'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/08/kasdepke-o-kocie-w-butach.html' title='Kasdepke o kocie w butach'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TGT0JbKSBKI/AAAAAAAAAbE/n9BJ_cO3Tyg/s72-c/kot.jpe' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-3110708898053127726</id><published>2010-08-12T09:59:00.011+02:00</published><updated>2010-08-12T12:26:21.963+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>Widmowy proces</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;„Fabryka muchołapek” Andrzeja Barta to książka niezwykła pod względem zamysłu i sposobu realizacji. Pomysł przedstawienia procesu Chaima Rumkowskiego, przywódcy łódzkiego getta, stojącego na czele Judenratu, postaci niezwykle kontrowersyjnej, której działalność badało wielu historyków, zrodził się – wedle słów samego autora – z zasłyszanej przed laty historii, jakoby Rumkowski pojechał do Auschwitz salonką, a tam został żywcem wrzucony do pieca przez Żydów z Sonderkommando.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TGOp67KIkLI/AAAAAAAAAa8/pUVzd2vg_UE/s1600/fabryka.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 127px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TGOp67KIkLI/AAAAAAAAAa8/pUVzd2vg_UE/s200/fabryka.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5504429999354581170" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Za co Żydzi mieliby tak nienawidzić Rumkowskiego? Władał on gettem jak własnym państwem,  zorganizował w nim sprawnie działające przedsiębiorstwo nazywane Żydowskim Okręgiem Przemysłowym, gdzie wytwarzano tyle rozmaitych dóbr przydatnych Niemcom, że ci nie spieszyli się do  likwidacji getta. Rumkowski żył w nim jak król, obdarzając łaskami pochlebców, gdy inni przymierali głodem, utrzymywał teatr, szkoły i sierocińce, dawał pracę maturzystom, a jednocześnie karał dzieci handlujące podróbkami cukierków. Posłusznie wykonywał rozkazy hitlerowców i znany jest jako autor straszliwego pomysłu, by wydać na pewną śmierć dwadzieścia tysięcy współwyznawców: chorych i dzieci do lat 10.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powieść Barta rozgrywa się na pograniczu snu i jawy, ociera się o surrealizm i pełna jest aluzji literackich. Zdumiony i przejęty czytelnik podąża za autorem, nie bardzo wiedząc, gdzie ten go prowadzi, z dreszczem niewiadomego na plecach podejmując grę, do której autor go zaprosił.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oto w zrujnowanym łódzkim pałacu odbywa się proces mający znamiona Sądu Ostatecznego. Oskarżonym jest władca getta Chaim Groźny, a prokurator, obrońca, członkowie ławy przysięgłych, świadkowie – wszyscy oni otarli się o łódzkie getto, albo w nim zginęli. Świadkowie przyjechali z całego świata, są wśród nich zarówno żywi jak i zjawy (m.in. Janusz Korczak, Lucille Eichengreen, która przeżyła getto łódzkie i Auschwitz, Jakub Poznański, &lt;a href="http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/01/getto-odzkie-dzien-po-dniu.html"&gt;autor skrupulatnie prowadzonego dziennika&lt;/a&gt;, w którym opisywał codzienność w getcie, niesprawiedliwość i zły sposób zarządzania Rumkowskiego). Z ich zeznań wyłania się postać pełna sprzeczności: zaangażowany społecznik i megaloman, pyszałek i wizjoner, opiekun sierot i kat dzieci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na proces przyjechało wielu Żydów z Pragi, którzy przeszli przez łódzkie getto, m.in. siostry Franza Kafki i  piękna Dora, z którą pisarz-narrator wymyka się z sądu i spaceruje po Łodzi, staje się jej przewodnikiem po współczesnym mieście, a ona w zamian pokazuje mu swoje Litzmannstadt Ghetto. Jest w tym pewna przewrotność: oto piękna i młoda kobieta oprowadza po mieście, które umierało, a on, zmęczony życiem uciekinier pokazuje jej Łódź tętniącą życiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko w tej powieści jest widmowe, mgliste, nierealne, duszne jak z Kafki. Narracja nie jest jednolita. Raz śledzimy proces oczyma żony Rumkowskiego, słuchamy zeznań na przemian wstrząsających i groteskowych, innym razem obserwujemy wydarzenia z pozycji Marka, chłopca przygarniętego przez Prezesa, a za chwilę znowu jesteśmy na korytarzu, wśród oczekujących na wezwanie świadków i przedzieramy się przez tłum z pisarzem-narratorem, nasłuchując strzępów rozmów. Z tych fragmentów, przebitek i pojedynczych kadrów wyłania się finalny obraz: proces zakończył się jedynym możliwym wyrokiem, wysłuchani zostali ci, którzy nigdy nie mieli okazji opowiedzieć swoich historii, a pisarz rozprawił się z legendą o końcu Prezesa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powieść przejmująca grozą i dreszczem metafizycznym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Andrzej Bart, Fabryka muchołapek, W.A.B. 2008&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-3110708898053127726?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/3110708898053127726/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/08/widmowy-proces.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/3110708898053127726'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/3110708898053127726'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/08/widmowy-proces.html' title='Widmowy proces'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TGOp67KIkLI/AAAAAAAAAa8/pUVzd2vg_UE/s72-c/fabryka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-9118328654892750161</id><published>2010-08-11T13:22:00.004+02:00</published><updated>2010-08-11T13:28:08.306+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dla dzieci 3+'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam dzieciom'/><title type='text'>Fortuna kołem się toczy, a szczęście – Kuleczką</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Pan Kuleczka. Trudno o wdzięczniejszą postać we współczesnej literaturze dla dzieci. Cykl opowiadań Wojciecha Widłaka o sympatycznym opiekunie i trójce jego podopiecznych: łagodnym psie Pypciu, neurotycznej kaczce Katastrofie i małomównej musze Bzyk-Bzyk wypełnił już pięć tomów (stan na sierpień 2010) i żywimy nadzieję, że autorowi nie braknie pomysłów na kolejne.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TGKH-eEgFrI/AAAAAAAAAas/25akpYYqAEc/s1600/pankuleczka.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 185px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TGKH-eEgFrI/AAAAAAAAAas/25akpYYqAEc/s200/pankuleczka.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5504111201893750450" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ich przygody pięknie zilustrowała niezawodna Elżbieta Wasiuczyńska. A cóż to za przygody? Nic egzotycznego. Zwyczajne, codzienne sytuacje: konieczność posprzątania swojego pokoju, awaria elektryczności, spacer do parku, zabawa w skojarzenia, pieczenie szarlotki, zły sen – to, co jest uniwersalne dla wszystkich dzieci na świecie, z czym mogą się identyfikować. Jest tu miejsce na uśmiech i na refleksję, na mądre wnioski i sympatyczny żart.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To jest niesłychanie pozytywna i ciepła książka. Jest to cecha pisarstwa Wojciecha Widłaka, bo identyczne wrażenie odnoszę czytając co miesiąc w miesięczniku „Dziecko” jego opowiadania o przygodach Wesołego Ryjka, które nieodmienne zaczynają się uprzejmym „Dzień dobry, nazywam się Wesoły Ryjek. Dziś...”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem zdania, że "Pan Kuleczka" powinien gościć w każdym dziecięcym księgozbiorze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. Perypetie bohaterów są niezwykle inspirujące: Piotruś zapragnął przeżyć  awarię prądu, a że elektrownia nie chciała wyjść naprzeciw jego  oczekiwaniom, &lt;a href="http://od-rana-do-wieczora.blog.pl/awaria-na-yczenie,14606406,n"&gt;oganizacja akcji spadła na nas&lt;/a&gt;. Daliśmy radę ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wojciech Widłak, Pan Kuleczka, Media Rodzina 2002&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-9118328654892750161?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/9118328654892750161/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/08/fortuna-koem-sie-toczy-szczescie.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/9118328654892750161'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/9118328654892750161'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/08/fortuna-koem-sie-toczy-szczescie.html' title='Fortuna kołem się toczy, a szczęście – Kuleczką'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TGKH-eEgFrI/AAAAAAAAAas/25akpYYqAEc/s72-c/pankuleczka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-8641834711714349180</id><published>2010-08-10T20:56:00.002+02:00</published><updated>2010-08-10T20:59:49.816+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dla dzieci 3+'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam dzieciom'/><title type='text'>Kłębuszek snu i inne wiersze</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Franciszek Klimek przez 25 lat występował na światowych estradach z Zespołem Pieśni i Tańca „Śląsk”, a przez kolejne 10 współpracował z Filharmonią Krakowską. Wiersze, fraszki i felietony pisał na marginesie swojej działalności scenicznej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TGGhKXxCaEI/AAAAAAAAAac/Hh7Y5GtH208/s1600/pieskikotki.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 136px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TGGhKXxCaEI/AAAAAAAAAac/Hh7Y5GtH208/s200/pieskikotki.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5503857419173914690" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Koty są zwierzętami, które odegrały w jego życiu szczególną rolę, o nich pisze najczęściej, stąd nazywany jest kocim poetą. W 2006 r. otrzymał tytuł Kociarza roku, przyznawany przez czytelników miesięcznika „Kot”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Związany jest się z magazynem „Kocie sprawy”, a przyczyniła się do tego Krystyna Sienkiewicz: Franciszek Klimek przesłał jej wiersz „Weź kota”, zainspirowany telewizyjnym apelem aktorki, która skontaktowała go z redakcją pisma. Na jego łamach opublikował kilkadziesiąt wierszy, które później złożyły się na dwa pierwsze tomiki zatytułowane „Ja w sprawie kota” (2002) i „Otulę cię ciepłym mruczeniem” (2003).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do tej pory wydał ich kilka, a wśród nich są napisane dla dzieci „Pieski, kotki, niespodzianki”, dowcipne, ciepłe i wzruszające opowiastki o dzieciach i zwierzętach. Jest tu także na poły zabawny, na poły gorzki wiersz o dziadku, który sprzedawał rzepkę, o leniu, który dopadł misia z okienka pocztowego i o pomysłowym bałwanie. Czyta się je bardzo przyjemnie, są takie, jakie powinny być wiersze dla dzieci: rytmiczne, interesujące i ładnie zilustrowane przez Marcina Piwowarskiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Franciszek Klimek, Pieski, kotki, niespodzianki, Wydawnictwo "bis" 2005&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-8641834711714349180?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/8641834711714349180/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/08/kebuszek-snu-i-inne-wiersze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/8641834711714349180'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/8641834711714349180'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/08/kebuszek-snu-i-inne-wiersze.html' title='Kłębuszek snu i inne wiersze'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TGGhKXxCaEI/AAAAAAAAAac/Hh7Y5GtH208/s72-c/pieskikotki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-7048396394840948836</id><published>2010-08-10T18:17:00.006+02:00</published><updated>2010-08-11T16:02:57.642+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dla dzieci 3+'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam dzieciom'/><title type='text'>Sposób na Rybkę</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wakacje poza domem nie sprzyjają recenzowaniu, ale czytamy w każdych okolicznościach. W bibliotece moich Rodziców (po latach upychania książek po kątach, na stosach i w pudłach dorobili się wielkiego regału, na który spoglądam pożądliwie) znalazłam wdzięczną historyjkę Małgorzaty Musierowicz zatytułowaną „Rybka”, wydaną w serii „Poczytaj mi mamo” (pamiętacie starszaki? :)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TGF7up9MnyI/AAAAAAAAAaU/FYLrKbGRkPQ/s1600/rybka.JPG"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 150px; height: 156px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TGF7up9MnyI/AAAAAAAAAaU/FYLrKbGRkPQ/s200/rybka.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5503816261090189090" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Tytułowy Rybka to sześciolatek, który doprowadzał ukochaną babunię na skraj zawału skacząc po kałużach, depcząc grządki, pocąc się i zrzucając z szyi pieczołowicie zawiązany szalik. Miał też brzydki zwyczaj mazania po ścianach. To doprawdy nic w porównaniu do wyczynów Koszmarnego Karolka, ale czara się przelała, kiedy pewnego popołudnia pod nieobecność babci Rybka beztrosko wyszedł z domu na kilka godzin. Lanie, które dostał po powrocie, nie skruszyło go ani trochę, a jedynie rozwścieczyło (co warto wziąć pod uwagę, jeśli uważa się je za skuteczną metodę wychowawczą) i oznajmił wzburzony, że już zawsze będzie robił to, na co ma ochotę. Na takie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dictum&lt;/span&gt; jego bliscy poszli po rozum do głowy i poradzili sobie z podopiecznym w niekonwencjonalny sposób.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasi chłopcy słuchali zafascynowani. Zabawna opowiastka zilustrowana przez Mirosława Pokorę spodobała się nam wszystkim. Tego oczekiwałam, biorąc „Rybkę” do ręki, w końcu Małgorzata Musierowicz to klasa sama w sobie. Ciekawe, czy Piotrkowi i Michałowi spodoba się Jeżycjada, ale przekonamy się o tym dopiero za parę lat (a w ogóle czy znacie jakichś chłopców, którzy czytają Musierowicz?) Na razie będę polować na pozostałe książeczki pani Małgorzaty dla najmłodszych, bo w tym przypadku „Rybka” stała się też haczykiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Małgorzata Musierowicz, Rybka, Nasza Księgarnia 1981&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-7048396394840948836?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/7048396394840948836/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/08/rybka-lubi-narozrabiac.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/7048396394840948836'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/7048396394840948836'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/08/rybka-lubi-narozrabiac.html' title='Sposób na Rybkę'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TGF7up9MnyI/AAAAAAAAAaU/FYLrKbGRkPQ/s72-c/rybka.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-8164106280073675032</id><published>2010-07-03T23:21:00.010+02:00</published><updated>2010-07-04T15:09:36.079+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dla dzieci 3+'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam dzieciom'/><title type='text'>Jeden Wiewiór, a tyle radości!</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Książeczkę o wspaniałej przygodzie pewnego Wiewióra-strachajły mamy od wczoraj, a przeczytaliśmy ją już trzy razy. Prawdopodobnie czeka ją ten sam los, co inne ulubione książki: kartki zaczytane do szczętu, a tekst recytowany z pamięci o dowolnej porze dnia i nocy. Innymi słowy, triumf ducha nad materią :)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TC-sdy0q37I/AAAAAAAAAZs/8zFW0U9phoA/s1600/wiewior.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 180px; height: 178px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TC-sdy0q37I/AAAAAAAAAZs/8zFW0U9phoA/s200/wiewior.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5489796098646794162" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;„Wiewiór Wystraszny” Melanie Watt to świetna książka idąca z duchem czasu, bo wręcz interaktywna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przede wszystkim jest to zabawna opowieść o przełomie w życiu neurotycznego żołędziożercy, który spędział czas na hodowaniu własnych lęków, monitorowaniu okolicy pod kątem ewentualnych zagrożeń i unikaniu wszelkich kontaktów ze światem zewnętrznym. Wiewiór, który był przygotowany na najgorsze, bo miał spakowany zestaw na wszelki wypadek i przygotowany plan ewakuacji, sam sobie fundował atmosferę zagrożenia, szerzoną w polskich szkołach z różnym natężeniem przez ponad 40 lat na lekcjach PO. Pamiętacie śmierdzące maski przeciwgazowe i zatęchłe schrony? Brr.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Interesująca forma graficzna książeczki daje nieograniczone możliwości gier i zabaw towarzyskich dla rodziców i małoletnich – w czasie lektury spontanicznie rodzą się zadania typu: pokaż  identyczne rysunki w planie dnia Wiewióra, wskaż różnice między Wiewiórem w poniedziałek a Wiewiórem w piątek, policz żołędzie, odczytaj godzinę na zegarze, itd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krótkie podpisy w katalogu strachów i programie dnia Wiewióra zachęcają dzieci do samodzielnego czytania, bo np. nasz Piotruś - umie, owszem, ale woli słuchać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Załączona do książeczki mapa podróży w Nieznane wraz z instrukcją dla dorosłego i dla dziecka, której nie znajdziecie w kanadyjskim oryginale, bo jest to autorski projekt polskiego wydawcy, jest świetnym materiałem do przepracowania dziecięcych lęków. Mapę wymyśliła piętnastoletnia Zuzanna Piela, a narysowała Dominika Balakowska.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mówię Wam, Wiewiór rządzi! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Melanie Watt, Wiewiór Wystraszny, Wydawnictwo ELAY 2010&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-8164106280073675032?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/8164106280073675032/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/07/jeden-wiewior-tyle-radosci.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/8164106280073675032'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/8164106280073675032'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/07/jeden-wiewior-tyle-radosci.html' title='Jeden Wiewiór, a tyle radości!'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TC-sdy0q37I/AAAAAAAAAZs/8zFW0U9phoA/s72-c/wiewior.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-6839163445977483330</id><published>2010-07-02T13:38:00.002+02:00</published><updated>2010-07-02T13:40:34.821+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dla dzieci 2+'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam dzieciom'/><title type='text'>Tupcio Chrupcio w wirze życia</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Tupcio Chrupcio to mała myszka, której przygody są bliskie przeciętnemu maluchowi. Tupciowi zdarza się kaprysić, ma problemy z zasypianiem, uwielbia słodycze, bywa kłamczuszkiem i nie chce chodzić do przedszkola. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TC3P5goUkAI/AAAAAAAAAZk/2DwadrDPF90/s1600/tupcio.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 156px; height: 169px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TC3P5goUkAI/AAAAAAAAAZk/2DwadrDPF90/s200/tupcio.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5489272107753050114" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ponieważ książki Anny Casalis należą do starego, poczciwego nurtu lektur dydaktycznych i moralizatorskich, to zawsze dzieje się coś, co ustawia Tupcia do pionu. A to okazuje się, że w przedszkolu jest fajniej, bo można wesoło bawić się z kolegami, a w domu mama jest zajęta i nie ma czasu dla synka, a to zjawia się zziębnięty konik polny, który Tupciowi, wybrzydzającemu nad gorącą zupką z marchewki, opowiada o ciężkim losie leśnych zwierząt: zimą mają do jedzenia tylko suche szyszki i korę. A kiedy Tupcio uciekł mamie na spacerze i nie chciał wrócić z nią do domu, został sam i zanim znaleźli go rodzice, w ciemności najadł się strachu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tupcia czyta się gładko i ogląda z przyjemnością: duży format, kolorowe ilustracje Marca Campanelli, w sam raz do czytania przed snem. Ciekawostką dla małych i dużych czytelników są sprzęty w domu Tupcia, zrobione z różnych przedmiotów przyniesionych z ludzkiego świata, np. karnisz zrobiony jest z ołówka, w roli krzesełka występuje szpulka nici, a rodzice śpią w starym bucie. Wyszukiwanie tych detali jest fajną zabawą, inspirującą do wykorzystania niepotrzebnych przedmiotów do urządzenia np. domku dla lalek zgodnie z ekologicznym nurtem trashion ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Anna Casalis, seria Tupcio Chrupcio, Siedmioróg 2005-2009 i Wilga 2010&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-6839163445977483330?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/6839163445977483330/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/07/tupcio-chrupcio-w-wirze-zycia.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/6839163445977483330'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/6839163445977483330'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/07/tupcio-chrupcio-w-wirze-zycia.html' title='Tupcio Chrupcio w wirze życia'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TC3P5goUkAI/AAAAAAAAAZk/2DwadrDPF90/s72-c/tupcio.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-6877609262413599111</id><published>2010-06-17T10:26:00.011+02:00</published><updated>2010-06-17T13:36:26.443+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam dzieciom'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dla dzieci 4+'/><title type='text'>Nieporadniki dla dzieci i rodziców</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Dzieci z natury mają absurdalne poczucie humoru. Moje na pewno. Dlatego doskonale bawiliśmy się wszyscy czytając dwa dziełka duetu Pawlak-Widłak, czyli dowcipnie stylizowane na naukowe publikacje "Nieporadniki" profesora Kurzawki i adiunkta Kwasa.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TBncXnGlCfI/AAAAAAAAAZE/JlGZJFG2Wn8/s1600/mlotek.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 158px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TBncXnGlCfI/AAAAAAAAAZE/JlGZJFG2Wn8/s200/mlotek.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5483656319491967474" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Książeczki “Młotek” i “Grzebień” są starannie dopracowane pod względem edytorskim, z dowcipnymi, świetnymi grafikami, wśród których pojawiają się ujmujące elementy stylu retro. A teksty są nie do ogarnięcia umysłem bez poczucia humoru :) Jestem pod wrażeniem prostoty i genialności pomysłu Wojciecha Widłaka, który – jak sam przyznał w &lt;a href="http://www.qlturka.pl/czytelnia,literatura,nie_kazda_ksiazka_zaczyna_sie_od_fontanny_%E2%80%93_wywiad_z_duetem_widlak_i_pawlak,5454.html"&gt;wywiadzie dla Qlturki&lt;/a&gt; – przed laty spisał teksty "Nieporadników", a potem nie pokazywał ich nikomu, uważając za kompletnie nieprzydatne. Ujrzały światło dzienne dopiero wtedy, gdy nawiązał współpracę z Pawłem Pawlakiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Nieporadniki" przewrotnie wpisują się w aktualny nurt  poradnikowy. Zainteresowanie poradami na każdy temat nie słabnie od lat  - dziś, gdy pisze tę recenzję, pięć spośród dziesięciu pierwszych  książkowych bestsellerów merlina to poradniki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moi chłopcy słuchają zachłannie, raz po raz wybuchając śmiechem, a ja im wtóruję, potem próbują chodzić po domu podpierając się młotkiem, a potem znów każą sobie czytać i nie odrywają wzroku od ilustracji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TBnc8XCqRpI/AAAAAAAAAZc/jTYqTGiO-9Q/s1600/grzebien.jpg"&gt;&lt;img style="float: right; margin: 0pt 0pt 10px 10px; cursor: pointer; width: 160px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TBnc8XCqRpI/AAAAAAAAAZc/jTYqTGiO-9Q/s200/grzebien.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5483656950835725970" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;"Młotek" i "Grzebień" należą do kategorii książek adresowanych i do dzieci, i do rodziców. To świetnie, że jest ich coraz więcej (że wspomnę tylko serię klasycznych bajek opowiedzianych przez współczesnych pisarzy, wydaną w 2005 r. przez Agorę w kolekcji miesięcznika Dziecko), bo zachęca to rodziców do wspólnej lektury. Każdy woli czytać coś, co go interesuje, a czytanie z przymusu, tak powszechne w latach szkolnych, potrafi skutecznie zniechęcić do książek. Ach, gdyby tak można było zrewolucjonizować listę lektur!... Ale to już całkiem inna historia :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wojciech Widłak, Paweł Pawlak, Podręczny Nieporadnik. Młotek, Wydawnictwo Czerwony Konik 2009&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wojciech Widłak, Paweł Pawlak, Podręczny Nieporadnik. Grzebień, Wydawnictwo Czerwony Konik 2010&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-6877609262413599111?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/6877609262413599111/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/06/dla-dzieci-i-rodzicow-z-poczuciem.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/6877609262413599111'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/6877609262413599111'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/06/dla-dzieci-i-rodzicow-z-poczuciem.html' title='Nieporadniki dla dzieci i rodziców'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TBncXnGlCfI/AAAAAAAAAZE/JlGZJFG2Wn8/s72-c/mlotek.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-5998749484511383408</id><published>2010-06-08T22:42:00.004+02:00</published><updated>2010-06-09T22:45:34.767+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dla dzieci 2+'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam dzieciom'/><title type='text'>A jak anakonda i inne historie</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;W kolekcji Hachette pod tytułem "ABC... Uczę się" ukazała się seria wierszowanych książek autorstwa Małgorzaty Strzałkowskiej, poświęconych kolejnym literom, cyfrom, porom roku, świętom i innym istotnym zjawiskom w życiu człowieka (też macie wrażenie, że to nagromadzenie końcówek -om jest nieprzyjemne dla oka i ucha?)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TA6rtY0H-_I/AAAAAAAAAY0/8eXSAegpOUc/s1600/anakonda.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 172px; height: 152px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TA6rtY0H-_I/AAAAAAAAAY0/8eXSAegpOUc/s200/anakonda.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5480506592800013298" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Twórczość pani Małgorzaty bardzo cenię, a z każdym kolejnym tomem serii rósł mój szacunek do niej. Nawet na chwilę nie obniżając lotów, zaprezentowała czytelnikom wielozwrotkowe, dowcipne i przyjemnie w lekturze opowiastki z najdziwniejszymi bohaterami i przedmiotami o imionach i nazwach zaczynających się na tę samą literę, albo osnuła je wokół kolejnych cyfr. Cykl zaczyna się od utalentowanej detektywistycznie anakondy, w wolnym czasie chętnie zwisającej na akacji, w kolejnych tomach spotykamy barakudę baraszkującą w Bałtyku, cykadę z tajemniczą przeszłością, dinozaura z problemami stomatologicznymi i całą galerię przeróżnych i na ogół sympatycznych postaci (jeśli nie liczyć jędzy z jaśkiem oraz rabusia Rysia, ale on nie jest do końca czarnym charakterem, bo nawrócił się dzięki ryjówce).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To świetne książeczki, które warto czytać z dziećmi dla obopólnej przyjemności. Zgrabne rymy, wesołe historyjki i świetnie uzupełniające je sympatyczne rysunki Beaty Batorskiej są gwarancją doskonałej zabawy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Małgorzata Strzałkowska, A jak anakonda, seria "ABC... Uczę się", Hachette Polska 2009&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-5998749484511383408?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/5998749484511383408/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/06/jak-anakonda-i-inne-historie-o.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/5998749484511383408'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/5998749484511383408'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/06/jak-anakonda-i-inne-historie-o.html' title='A jak anakonda i inne historie'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/TA6rtY0H-_I/AAAAAAAAAY0/8eXSAegpOUc/s72-c/anakonda.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-1524539781344324237</id><published>2010-05-27T23:34:00.005+02:00</published><updated>2010-05-29T22:08:25.900+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dla dzieci 10+'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam dzieciom'/><title type='text'>Trzynastoletnia wdowa</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Bardzo lubię dobre książki i bynajmniej nie zniechęca mnie fakt, że niekoniecznie jestem grupą docelową danej pozycji wydawniczej. Z jednakową przyjemnością czytam dobre książki dla dzieci i młodzieży jak i dla dorosłych.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S_7ljJdQWLI/AAAAAAAAAYM/JTOtYuceV0Y/s1600/bezdomnyptak.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 164px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S_7ljJdQWLI/AAAAAAAAAYM/JTOtYuceV0Y/s200/bezdomnyptak.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5476066588925909170" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Te dla dzieci i dla dorosłych kupuję w majestacie prawa, a młodzieżowe podczytuję, ilekroć nadarza się okazja do sprawienia upominku znajomej nastolatce. I powiem Wam, że często przewyższają one pod każdym względem to, co tworzy się dla dorosłych. Bo dzieci są bezwględnymi krytykami, a młodzież mamy wymagającą, obeznaną w popkulturze, na byle co się nie złapie. A dorosłym to wiele nie potrzeba: w jednym czy drugim pisemku pochwalą, jakaś aktorka się zdeklaruje jako fanka i już mamy nową gwiazdę pióra.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście nie są to żelazne reguły, bo czasem i młodziez złapie się na taki chłam, że głowa boli po pierwszych trzech stronach, ale – generalnie – jak już zacznę czytać ksiązkę dla młodzieży, to zawsze ją kończę. A z powieściami dla dorosłych bywa i tak, że odkładam w połowie, bo szkoda mi czasu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sięgając po książkę dla grupy wiekowej 10+, jak rekomenduje ją wydawca, trafiłam w dziesiątkę. Powieść „Bezdomny ptak” o trzynastoletniej Koli, którą wydano za mąż za ciężko chorego chłopca, jest świetna. Miejcie świadomość, że to nie jest pozytywistyczna czytanka, jej akcja toczy się we współczesnych Indiach! Opowiada o rzeczywistości, której nie da się nijak porównać z naszym wygodnym światem z dostępem do Internetu. Mąż Koli umiera kilka miesięcy po ślubie, a wdowa w Indiach to mniej niż nikt, to zawada i przekleństwo. Skoro zmarł jej mąż, to znaczy, że przyciąga nieszczęścia. Ktoś taki nie ma przyszłości, nie ma po co żyć. A Koli została wdową będąc jeszcze dzieckiem!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Bezdomny ptak” to piękna i wzruszająca książka. To coś zupełnie innego, niż magiczny „Harry Potter”, wampiryczny „Zmierzch”, &lt;a href="http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/01/dzieci-szpiedzy-czyli-ludlum-dla.html"&gt;sensacyjny „Cherub”&lt;/a&gt;, a jednak przykuwa uwagę od pierwszej do ostatniej strony. Polecam z pełnym przekonaniem!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;Gloria Whelan, Bezdomny Ptak, Dwie Siostry 2008&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-1524539781344324237?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/1524539781344324237/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/05/trzynastoletnia-wdowa.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/1524539781344324237'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/1524539781344324237'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/05/trzynastoletnia-wdowa.html' title='Trzynastoletnia wdowa'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S_7ljJdQWLI/AAAAAAAAAYM/JTOtYuceV0Y/s72-c/bezdomnyptak.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-2535450787089902990</id><published>2010-05-26T22:34:00.000+02:00</published><updated>2010-05-26T23:01:29.280+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>Ignacy w wannie i inne opowieści</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Bardzo mi smutno, że zmarła Stefania Grodzieńska. Nikt nie jest nieśmiertelny, a śmierć w wieku lat prawie 96 jest rzeczą poniekąd naturalną, ale jest mi przykro, że Pani Grodzieńska już na pewno i ostatecznie nic nigdy nie napisze.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S_2L7RWg2DI/AAAAAAAAAX8/hesDXZg1GX8/s1600/kawal120.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 120px; height: 172px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S_2L7RWg2DI/AAAAAAAAAX8/hesDXZg1GX8/s200/kawal120.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5475686572338763826" /&gt;&lt;/a&gt;Kocham jej felietony, skecze, opowiastki, a “Kawałki męskie, żeńskie i nijakie” przeczytałam kilkakrotnie, od początku, od końca i od środka w obie strony, za każdym razem śmiejąc się tak samo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;U ludzi, a u pisarzy w szczególności, uwielbiam kpiarskie poczucie humoru, błyskotliwą inteligencję połączone z bystrą obserwacją codzienności i cudownym dystansem do siebie, opakowane w piękną polszczyznę. Stefania Grodzieńska, przedwojenna dama, była uosobieniem tych cech.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W trójkowej „Powtórce z rozrywki” można było usłyszeć napisane przez nią doskonałe skecze z cyklu „Mąż i żona” – dykteryjki z życia małżeńskiego w świetnym wykonaniu Magdaleny Zawadzkiej i Wiktora Zborowskiego.  Taki dialog przebiegał według schematu: mąż schowany za gazetą, żona robiąca z igły widły. Bo jak twierdzi autorka, „w każdej z nas siedzi menda. Jedna gada o sznyclu, druga cierpi przez „dawniej...”, a inna specjalizuje się w „zanim...” A „jedyne lekarstwo na dolegliwości długoletniego współżycia to poczucie humoru”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ach, żebym ja miała to poczucie humoru i ten dystans... Ale może jeszcze do tego dorosnę :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Kawałki męskie, żeńskie i nijakie” to wybór felietonów i skeczy, podzielony na lata w których powstawały, od czterdziestych do dziewięćdziesiątych. To przegląd życia i twórczości Stefanii Grodzieńskiej, która zaraz po wojnie była stałą felietonistką Szpilek i Przekroju. Wokół tych czasopism skupiali się wzięci literaci: Lec, Brzechwa, Samozwaniec. Z tych czasów pochodzi zabawna anegdota: redaktor naczelny Szpilek, Zbigniew Mitzner darzył niewytłumaczalnym kultem „jakąś smarkatą z Krakowa”, „pannicę” o niepospolitym imieniu, które wszyscy poprawiali na Wiesława. Ludzie pukali się w czoło, gdy Mitzner mawiał: „ona będzie wielka”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zbiór wydany przez Akapit Press, zawiera takie genialne teksty jak „Co zrobić z mężem w czasie Świąt”, cykl „Spotkania z Alicją”, słynną „Żabkę” i kapitalny tekst „Mąż dla naszej córki”. Jeśli jeszcze nie znacie, to przeczytajcie koniecznie! Dowiecie się, jak w PRL kupowało się 200 g cielęciny w galarecie, jak w porządnej rodzinie wygląda przesłuchanie kandydata na zięcia oraz kim był Ignacy i dlaczego 9 lat w wannie pływał. Miłej lektury!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Stefania Grodzieńska, Kawałki męskie, żeńskie i nijakie, Akapit Press 2001&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-2535450787089902990?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/2535450787089902990/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/01/tragedie-obiadowe.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/2535450787089902990'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/2535450787089902990'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/01/tragedie-obiadowe.html' title='Ignacy w wannie i inne opowieści'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S_2L7RWg2DI/AAAAAAAAAX8/hesDXZg1GX8/s72-c/kawal120.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-385356411226220761</id><published>2010-05-11T14:43:00.008+02:00</published><updated>2011-09-14T10:52:35.260+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dla dzieci 2+'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam dzieciom'/><title type='text'>O względności wszelakich rzeczy świata tego</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Czy przy brzegu rzeki jest głęboko czy płytko? Czy kawałek tortu to dużo czy mało? Jak to się dzieje, że &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;podgrzybek może być jednocześnie za ciężki i leciutki jak piórko? &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S-lRJNR89CI/AAAAAAAAAXI/KCi9wiHwhU8/s1600/daleko.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5469992441043809314" src="http://4.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S-lRJNR89CI/AAAAAAAAAXI/KCi9wiHwhU8/s200/daleko.jpg" style="cursor: pointer; float: left; height: 200px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 144px;" /&gt;&lt;/a&gt;Przed takimi zagadkami stają dwaj sympatyczni bohaterowie książki Anny Onichimowskiej. Jeden to Spory, drugi to Malutek, obaj patrzą na świat ze swojego punktu widzenia i za nic nie mogą się dogadać!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na szczęście jest jeszcze Słoneczko, które potrafi wyjaśnić przyjaciołom jak to się dzieje, że to, co dla Sporego jest płycizną, dla Malutka jest głębią. I jest Ciocia Pelagia, która upiekła dla gości wspaniały tort czekoladowy i teraz musi go sprawiedliwie podzielić, ale jak to zrobić, skoro Malutek najada się małym kęskiem, a dla Sporego cały tort to jak nie przymierzając jedna mała muffinka?...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciepła, przemiła opowiastka z mojej ulubionej serii Poduszkowce, prześlicznie zilustrowana przez Ewę Poklewską-Koziełło. Las złoty od słońca, wrzosowisko buczące od trzemieli i bąków, mrowisko, łąka, pachnąca koniczyna, kładka nad potokiem, pierwsze grzyby – trudno wyobrazić sobie bardziej sielsko-wakacyjny obrazek. Czytaliśmy tę książkę w długie zimowe wieczory i dobrze nam było. Czego i Państwu życzymy :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Anna Onichimowska, Daleko czy blisko, Literatura 2005.&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-385356411226220761?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/385356411226220761/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/05/o-wzglednosci-rzeczy-swiata-tego.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/385356411226220761'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/385356411226220761'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/05/o-wzglednosci-rzeczy-swiata-tego.html' title='O względności wszelakich rzeczy świata tego'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S-lRJNR89CI/AAAAAAAAAXI/KCi9wiHwhU8/s72-c/daleko.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-2589193238706245090</id><published>2010-05-05T20:36:00.004+02:00</published><updated>2010-05-05T23:40:00.830+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>Smak tradycji</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Bardzo lubię książki kulinarne i kucharskie. Te apetyczne opisy i piękne zdjęcia... Z przyjemnością ustawiam na półce kolejne egzemplarze. A z niektórych nawet korzystam! ;)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S-G6w-R36SI/AAAAAAAAAXA/YHFrqQW6bb4/s1600/kuchniazydowska.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 132px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S-G6w-R36SI/AAAAAAAAAXA/YHFrqQW6bb4/s200/kuchniazydowska.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5467856773118945570" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Książkę „Kuchnia żydowska” Clarissy Hyman otwiera doskonała anegdota: żydowska matka przygotowuje na obiad mostek. Córeczka, która przygląda się uważnie pyta: „mamo, dlaczego odkrawasz końce mostka przed ułożeniem go w brytfannie?”. „Nie wiem, mówi matka po chwili namysłu, ale tak robiła moja mama, musimy jej spytać”. Dzwoni do matki i pyta, dlaczego przed wstawieniem do piekarnika zawsze odkrawała końce mostka. „Nie wiem, brzmi odpowiedź zdumionej babci, tak robiła moja mama, musimy ją zapytać.” W tej sytuacji wszystkie trzy kobiety mocno zaintrygowane tajemnicą mostka odwiedzają prababcię. „Prababciu, kiedy przygotowujemy mostek przed włożeniem do pieca odkrawamy jego końce. Nie wiesz dlaczego?” „Nie wiem, dlaczego wy tak robicie, odpowiedziała spokojnie prababcia, ja tak robiłam dlatego, że nie miałam dużej brytfanny”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta anegdota podkreśla moc tradycji i siłę więzów rodzinnych, jednocześnie uświadamiając, że gotowanie jest bardzo twórcze, a przepisy ewoluują i zależnie od miejsca lub okoliczności mogą zmieniać się sposoby przygotowania danej potrawy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeden z rozdziałów książki został poświęcony żydowskim świętom i tradycyjnym potrawom, podawanym z ich okazji. Mają one duże znaczenie symboliczne. Na Rosz Haszana czyli Nowy Rok podaje się m. in. marchewkę, ponieważ jest słodka i jej talarki przypominają złote monety, co kojarzy się z dobrobytem; podaje się koliste chały, co ma oznaczać okrągły rok w dobrym zdrowiu; słodycz daktyli symbolizuje pokój a granat wyraża nadzieję, że rozpoczynający się rok przyniesie tyle cennych dokonań, ile nasion jest w tym owocu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W czasie zbierania materiałów do książki autorka zwiedziła wyspę Curaçao u wybrzeży Ameryki Południowej, gdzie mieści się najstarsza istniejąca do dzisiaj gmina żydowska i najstarszy cmentarz żydowski w obu Amerykach. Była w Salonikach i próbowała tamtejszej kuchni, nazywanej „lekcją prostoty”. Na Florydzie poznała rosyjski przepis na kurczę ze śliwkami, podany jej przez kobietę urodzoną na Kubie, której rodzina przybyła z Rosji. Tak właśnie kuchnia i tradycja wędrowały przez lata z kontynentu na kontynent. Te niezwykłe opowieści o ludzkich losach to także historie miejsc, z których wiele przetrwało do dziś, jak np. Cafe Scheherezade w Melbourne założona w latach 50. XX wieku czy delikatesy „Titanic’” założone w Manchesterze w 1913 r. przez dziadka autorki, jednego z garstki ocalałych z katastrofy „niezatapialnego” statku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przepisy zaprezentowane w książce są podzielone według żydowskiej tradycji na trzy grupy: mleczne, mięsne i parwe. Do ostatniej grupy należą te dania, które nie należą do dwóch pierwszych, a więc wszelkie ciasta i ciasteczka, o ile do ich wypieku nie użyto mleka bądź jego pochodnych. Amatorzy kuchni znajdą tu przepisy na kurczaka na kilka sposobów (np. po gruzińsku albo z daktylami po marokańsku), kilka rodzajów korzennych ciasteczek, wiele pomysłów na dania rybne. Upiekłam z niej &lt;a href="http://www.dwiechochelki.pl/2009/11/mandelbrot-albo-sucharki-migdaowe.html"&gt;mandelbrot&lt;/a&gt;, a w kolejce czeka m.in. kugel marchwiowy, placek z macy ze szpinakiem i północnoafrykańskie ciasto kokosowo-pomarańczowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym, którzy pójdą w moje ślady, życzę smacznego, co w starym papiamentu brzmi „Zjanta ku zjeitu!”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Clarissa Hyman, Kuchnia żydowska, Rosner i Wspólnicy 2004&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-2589193238706245090?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/2589193238706245090/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/05/smak-tradycji.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/2589193238706245090'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/2589193238706245090'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/05/smak-tradycji.html' title='Smak tradycji'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S-G6w-R36SI/AAAAAAAAAXA/YHFrqQW6bb4/s72-c/kuchniazydowska.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-5890930767277137391</id><published>2010-04-30T22:43:00.003+02:00</published><updated>2010-04-30T22:44:53.544+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dla dzieci 2+'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam dzieciom'/><title type='text'>Mira por la ventana</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Moi chłopcy uwielbiają książki z okienkami. Wydawało mi się, że to rozrywka na raz, bo podniosą klapki, zobaczą, co tam jest i koniec, ale nie! Każą sobie czytać, otwierają okienka, zaglądają i za każdym razem cieszy ich to tak samo.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9tA90R4NlI/AAAAAAAAAWY/eSuCh6TAgQM/s1600/okienko.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 140px; height: 144px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9tA90R4NlI/AAAAAAAAAWY/eSuCh6TAgQM/s200/okienko.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5466034003494057554" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ta fascynacja trwa już od kilku miesięcy i dziś patrzę, a oni siedzą na kanapie i Piotruś czyta Michasiowi, a Michaś cały jest zasłuchaniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś chciałabym opowiedzieć Wam o serii „Spójrz przez okienko”. To importowane z Hiszpanii bardzo kolorowe książeczki z błyszczącymi okładkami, których bohaterami są misie, zajączki i inne sympatyczne zwierzątka przedstawione w różnych okolicznościach: a to w szkole, a to w wesołym miasteczku, a to nad morzem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W trakcie lektury dorosły dostaje oczopląsu, esteta potrzebuje soli trzeźwiących, a dzieci są zachwycone. Ciekawie zaglądając pod klapki, z zapałem odpowiadają na pytania typu „Dlaczego płaczę?” albo „Z kim jadę na karuzeli?”, wyszukują na obrazkach rozmaite szczegóły. Mają naprawdę świetną zabawę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jeszcze jedna zaleta: nie wiem jak to się dzieje, ale ta książka zajmuje moich chłopców na dłużej, niż jakikolwiek kawałek plastiku renomowanej firmy. A „Mira por la ventana” to „Spójrz przez okienko” po hiszpańsku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Seria „Spójrz przez okienko”, Firma Księgarska Olesiejuk 2008&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-5890930767277137391?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/5890930767277137391/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/04/mira-por-la-ventana.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/5890930767277137391'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/5890930767277137391'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/04/mira-por-la-ventana.html' title='Mira por la ventana'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9tA90R4NlI/AAAAAAAAAWY/eSuCh6TAgQM/s72-c/okienko.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-9110263196591959859</id><published>2010-04-29T21:37:00.003+02:00</published><updated>2010-04-29T21:39:28.550+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>Kreślenie Kresów</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;„Lwów to dla mnie zagranica, śpiewny język, stare kino. Lwów to dla mnie tajemnica, niezaznana nigdy miłość” - śpiewał Roman Kołakowski o utraconych Kresach i przyłączonym do Polski Wrocławiu, w którym szumią niemieckie drzewa.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9ngSWkavKI/AAAAAAAAAWA/CAx5R5WjTa0/s1600/kresy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 139px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9ngSWkavKI/AAAAAAAAAWA/CAx5R5WjTa0/s200/kresy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5465646228691401890" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;„Kresy czyli obszary tęsknot” Tadeusza Chrzanowskiego to zaproszenie do wędrówki po tamtych utraconych ziemiach, na których „charaktery były bujne i temperamenty ogniste”. I to nie tylko w męskich ciałach bitnych Sarmatów: przecież nie kto inny jak sama przełożona klasztoru benedyktynek w Jarosławiu na czele swych sług najeżdżała sąsiadów, z którymi miała zatargi. Żyły tu postaci tak barwne jak Prokop Pieniążek, sarmacki błędny rycerz, który zasłynął ze zdobywania murów Pskowa przy akompaniamencie piszczałki i skrzypiec.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pisanie o Kresach wymaga wyczucia i taktu. Dla wielu Polaków ziemie litewskie, białoruskie czy ukraińskie to nie tylko ojczyzna przodków, ale przede wszystkim kraj ich dzieciństwa, jednak nie można kwestionować integralności terytorialnej państw, w granicach których znajdują się dzisiaj Lwów, Wilno i Nieśwież. Na takim stanowisku stoi Tadeusz Chrzanowski, który nawet nie dopuszcza możliwości zmiany granic. Wielokrotnie podkreśla za to konieczność porozumienia ze wschodnimi sąsiadami, z którymi łączą nas granice i dzieje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Profesor Chrzanowski jest doskonałym gawędziarzem. „Kresy” to powikłana historia wschodnich rubieży dawnej Rzeczypospolitej opowiedziana z pasją, polotem i poczuciem humoru. Kiedy w swej wędrówce zatrzymuje się przed pałacem czy kościołem, gawędziarz zmienia się w skrupulatnego przewodnika, historyka sztuki, który świetnie zna historię budowli i miejsca jej powstania. Snuje osobiste wspomnienia, gdy opisuje Huculszczyznę widzianą oczyma dziecka, polowanie na słonki na Polesiu czy spacery z ojcem po rodzinnym Lwowie. Stale odwołuje się do literackich obrazów Kresów, z „Beniowskim” Słowackiego i całym pisarstwem Mickiewicza na czele.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z Wołynia, Polesia, Ukrainy i Litwy wywodzi się wielu znakomitych obywateli Rzeczypospolitej – polityków, literatów, artystów, historyków. Dość wspomnieć Juliusza Kossaka, Juliana Fałata, Leona Wyczółkowskiego, Elizę Orzeszkową, Marię Rodziewiczównę, Melchiora Wańkowicza i oczywiście Adama Mickiewicza, Juliusza Słowackiego, Czesława Miłosza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiele miejsca Chrzanowski poświęcił zasłużonym rodom magnackim i szlacheckim z Radziwiłłami na czele. Ta najbogatsza familia w Rzeczypospolitej posiadała liczne dobra szeroko rozsiane po ziemiach wschodnich. Jedno z ich gniazd, Nieśwież, był we władaniu rodziny od czasu Radziwiłła „Sierotki” czyli od XVI wieku do września 1939 r., kiedy to bolszewicy swoim wtargnięciem do ogrodu przerwali ordynatowi Leonowi popołudniową herbatę na tarasie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Swoje rozważania o Kresach Tadeusz Chrzanowski podporządkowuje jednemu nadrzędnemu celowi: ukazać przede wszystkim kulturę, która jest wspólnym dziedzictwem nas - Polaków, Ukraińców, Litwinów i Białorusinów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Tadeusz Chrzanowski, Kresy czyli obszary tęsknot, Wydawnictwo Literackie 2009&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-9110263196591959859?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/9110263196591959859/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/04/kreslenie-kresow.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/9110263196591959859'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/9110263196591959859'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/04/kreslenie-kresow.html' title='Kreślenie Kresów'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9ngSWkavKI/AAAAAAAAAWA/CAx5R5WjTa0/s72-c/kresy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-3457769528219405087</id><published>2010-04-28T23:43:00.009+02:00</published><updated>2010-04-29T13:20:17.784+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dla dzieci 2+'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam dzieciom'/><title type='text'>Na tropie Pana Boga</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Najtrudniej jest znaleźć dobrą książkę dla małych dzieci o tematyce religijnej. Co jakiś czas trafiam na taką masakrę, że ręce mi opadają.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9isKtS0Q7I/AAAAAAAAAV4/mNVH4DeOl3A/s1600/gdziejest.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 150px; height: 152px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9isKtS0Q7I/AAAAAAAAAV4/mNVH4DeOl3A/s200/gdziejest.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5465307447771284402" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Niektóre z nich, rodzimego autorstwa, powielają stereotypy, w których mama od rana do nocy w fartuszku i z uśmiechem na twarzy obsługuje wielodzietną rodzinę (czyli spełnia posłannictwo każdej prawdziwej Polki), a kiedy tatuś wraca z pracy, potrzebuje odpoczynku i wówczas dzieci powinny być cicho. Inne są koślawymi tłumaczeniami, które trzeszczą, zgrzytają i są na siłę dopasowane do importowanych rysunków. Jeszcze inne są wariacjami na temat popularnych modlitw, niby je wyjaśniają, ale w taki sposób, że uchowaj Boże.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na szczęście można trafić na coś sensownego. Do tych sensownych należy kartonowa książeczka z podnoszonymi klapkami, zatytułowana „Gdzie jest Bóg”: prosta rymowanka z jasnym przesłaniem, oparta na motywie gry w chowanego. Wiadomo, że dzieci uwielbiają się chować i lubią szukać, więc bohater książeczki - maluszek w śpioszkach - szuka Pana Boga. Gdzie się schował Bóg? Może jest w książce? A może pod łóżkiem? Wyraźne, kolorowe rysunki, a do tego niespodzianki ukryte pod klapkami – sama radość czytania dla każdego malucha. Książeczkę dostał Piotruś, zaczytywał się w niej bardzo długo, a poźniej odziedziczył ją Michaś. Nadaje się już dla dwulatka, o ile nie ma on w zwyczaju wyrywania ruchomych elementów. Nasi chłopcy mieli, więc klapki były wielokrotnie przyklejane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szkoda, że nie spotkałam równie udanej religijnej lektury dla maluchów stworzonej przez polskiego autora. Hmmm, widzę tu niszę na rynku :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Joni Oeltjenbruns, Gdzie jest Bóg?, Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu 2006&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-3457769528219405087?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/3457769528219405087/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/04/maluch-szuka-pana-boga.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/3457769528219405087'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/3457769528219405087'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/04/maluch-szuka-pana-boga.html' title='Na tropie Pana Boga'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9isKtS0Q7I/AAAAAAAAAV4/mNVH4DeOl3A/s72-c/gdziejest.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-6854117328011468150</id><published>2010-04-27T22:10:00.008+02:00</published><updated>2010-04-28T18:58:55.828+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dla dzieci 3+'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam dzieciom'/><title type='text'>Codzienne czary-mary</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Są wydawnictwa, których sama nazwa wystarczy za rekomendację książki. To, co wydaje łódzka Literatura, można brać w ciemno. Moją ulubioną serią tego wydawnictwa są “Poduszkowce”: świetne opowiastki nie tylko do poduszki.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9dFFTjL6mI/AAAAAAAAAVw/nQHcuaq4E4E/s1600/naszamama.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 140px; height: 163px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9dFFTjL6mI/AAAAAAAAAVw/nQHcuaq4E4E/s200/naszamama.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5464912630286903906" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;W tej serii ukazało się kolejne już wznowienie “Naszej mamy czarodziejki” Joanny Papuzińskiej, które kupiłam z dwóch powodów: po pierwsze, uwielbiam czytać z chłopakami książki mojego dzieciństwa. Przypominam sobie wtedy siebie sprzed lat, kiedy siedziałam zasłuchana w głos Mamy i wydaje mi się, że przy niektórych lekturach jestem w stanie odtworzyć nawet Jej intonację. Po drugie, bardzo lubię oglądać rysunki Ewy Poklewskiej-Koziełło, która zilustrowała to wydanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka chwyciła od razu. Ilekroć sięgamy po nią, obowiązkowo czytamy wszystkie opowiadania po kolei. Historie o mamie trzech chłopców, która odczarowała wielkoluda, zreperowała księżyc, uratowała dzwonnicę, zaopiekowała się dinozaurem i wyprała chmurę mają wspólny mianownik: w życie zwykłej rodziny wkrada się baśniowa magia. To niesłychanie pobudza dziecięcą wyobraźnię. Pamiętam, jak wyobrażałam sobie, że u babci przy studni mieszkają krasnoludki, które wyglądają jak my, tyle że są maleńkie. Fantazjowałam, że jestem u babci na wakacjach, a pewnego dnia odkrywam istnienie krasnoludków i odtąd się przyjaźnimy i pomagamy sobie nawzajem. Ten rodzaj magii pociągał mnie dużo bardziej niż całkowicie wydumane księżniczki w zamkach - no, chyba że książę przypominałby Rafała z IV d ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dokonania mamy-czarodziejki są peanem na cześć codziennych obowiązków każdej matki. Oto mama sprawnie wyprała ciemną chmurkę, która mogła zagrozić kutrowi rybackiemu, szybko zrobiła na drutach siatkę, która podtrzymała starą dzwonnicę, zagniotła ciasto i dolepiła księżycowi utrącony rożek. Magia nobilituje prozaiczne czynności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli jeszcze nie znacie perypetii mamy czarodziejki i jej trzech synków, poznajcie je koniecznie. Jeśli pamiętacie je mgliście, przypomnienie sobie tej lektury będzie dużą przyjemnością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Joanna Papuzińska, Nasza mama czarodziejka, seria „Poduszkowce”, Literatura 2009&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-6854117328011468150?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/6854117328011468150/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/04/takie-zwyke-czary-mary.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/6854117328011468150'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/6854117328011468150'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/04/takie-zwyke-czary-mary.html' title='Codzienne czary-mary'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9dFFTjL6mI/AAAAAAAAAVw/nQHcuaq4E4E/s72-c/naszamama.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-8774533185789774504</id><published>2010-04-26T20:25:00.007+02:00</published><updated>2010-04-27T19:58:34.372+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dla dzieci 3+'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam dzieciom'/><title type='text'>Klasyczny horror dla trzylatków</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Tę książkę wypatrzyłam w ciucholandzie. Przejrzałam pobieżnie i stwierdziwszy, że rozumiem, o czym jest historyjka (mój angielski, niegdyś na poziomie prawie Advanced, aktualnie nadaje się jedynie do czytania prostych opowiastek dla dzieci) zapytałam panią w kasie, ile kosztuje. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9XeW3pYeDI/AAAAAAAAAVo/CBKPFb26oB0/s1600/hounted.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 150px; height: 146px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9XeW3pYeDI/AAAAAAAAAVo/CBKPFb26oB0/s200/hounted.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5464518207359973426" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Pani spojrzała z pogardą na czarno-pomarańczową okładkę i wycedziła:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- 2 złote.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ładnie wydaną książkę za 2 złote wzięłabym, nawet gdyby była po węgiersku, więc „The Haunted House” natychmiast znalazł się w moim koszyku obok dwóch polarowych bluz (George i Next!) z boksu „wszystko po 3 zł”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Groźny tytuł jest mylący, bo już na okładce widać głównie uśmiechnięte buzie. Oto do domu na skraju miasta wprowadza się miła dziewczynka z kotem. Wszystko byłoby super, gdyby nie to, że dom jest... nawiedzony!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Uuuuhuhuuuu....! - robimy w tym momencie oboje z Michasiem, zaśmiewając się do rozpuku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale dziewczynka nie była zwyczajną dziewczynką, tylko specjalistką od sił pozaziemskich, w związku z czym koncertowo poradziła sobie z duchami, a przy tym znalazła dla nich doskonałe zastosowanie praktyczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sympatyczna fabuła i proste, ładne ilustracje: cała książka jest czarno-pomarańczowo-biała i więcej kolorów jej nie potrzeba.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kazuno Kohara, The Haunted House, Macmillan Children's Books 2008&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-8774533185789774504?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/8774533185789774504/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/04/klasyczny-horror-dla-trzylatkow.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/8774533185789774504'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/8774533185789774504'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/04/klasyczny-horror-dla-trzylatkow.html' title='Klasyczny horror dla trzylatków'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9XeW3pYeDI/AAAAAAAAAVo/CBKPFb26oB0/s72-c/hounted.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-6172251601976095111</id><published>2010-04-25T20:34:00.007+02:00</published><updated>2010-04-27T13:58:24.221+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam dzieciom'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dla dzieci 4+'/><title type='text'>Już czytam!</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Seria “Już czytam!” adresowana jest do dzieci sześcioletnich i starszych, które ćwiczą samodzielne czytanie. Jednak czytamy ją z chłopakom już teraz i słuchają z uwagą. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9SLUAcjV6I/AAAAAAAAAU4/z5t1FgYRcHk/s1600/wenecka.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 143px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9SLUAcjV6I/AAAAAAAAAU4/z5t1FgYRcHk/s200/wenecka.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5464145423740655522" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Zawsze wolałam czytać o starszych dzieciach niż o rówieśnikach. Pamiętam, że “Dziewczynę i chłopaka” Hanny Ożogowskiej poznałam mając jakieś 9-10 lat, a „Szóstą klepkę” Małgorzaty Musierowicz niewiele później, bo jej szesnastoletni bohaterowie wydawali mi się TAAAAAACY dorośli!...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W serii wydawnictwa BookHouse ukazują się książki tłumaczone z angielskiego oraz pozycje autorstwa Agnieszki Stelmaszyk. Te pierwsze są średnio udane: co prawda Piotruś uwielbia „Upartą Lusię”, opowieść o dziewczynce, która jadła tylko ser i zamieniła się w myszkę, ale już „Zima królewny Róży” to wyjątkowo kiepska historyjka. Za to książki pani Stelmaszyk są kapitalne: zabawne, intrygujące historyjki wciągają i chłopaków i nas, gdy im czytamy. Opowiadają o niezwykłych przygodach zwyczajnych dzieciaków. Znajdziecie tu wszystko, co dzieci lubią najbardziej: duchy, magię, skarby i złoczyńców, których śledzi dzielny, młody detektyw. Pierwszą z tej serii, którą przeczytaliśmy, była frapująca „Tajemnica weneckiej maski”: o dwójce dzieci, które wraz z rodzicami odwiedziły  tajemniczego wuja Edwarda w jego ogromnym zamczysku. Burzliwej nocy ciekawskie dzieci wybrały się na wycieczkę po zamku i wbrew wyraźnemu zakazowi postanowiły zwiedzić komnatę w wieży... Napisana sprawnie, dowcipnie i świetnie zilustrowana przez Marka Nawrockiego dała nam dużo przyjemności. I nadal daje, bo Piotruś bardzo lubi książki, które już zna i często do nich wraca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Całe szczęście, że seria obejmuje kilkanaście tytułów, a jeszcze nie wszystkie stoją na naszej półce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Agnieszka Stelmaszyk, seria "Już czytam!", Book House 2009&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-6172251601976095111?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/6172251601976095111/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/04/juz-czytam.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/6172251601976095111'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/6172251601976095111'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/04/juz-czytam.html' title='Już czytam!'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9SLUAcjV6I/AAAAAAAAAU4/z5t1FgYRcHk/s72-c/wenecka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-7630438284532399031</id><published>2010-04-23T22:13:00.001+02:00</published><updated>2010-05-16T00:12:27.129+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dla dzieci 3+'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam dzieciom'/><title type='text'>Arcydzieło!</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;W ostatnim czasie nasz domowy księgozbiór wzbogacił się o “Arcytrudny alfabet” Marty Pokorskiej. Cóż to za piękna książka! A jaka użyteczna!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9H_gepvdpI/AAAAAAAAATQ/SglYKH11998/s1600/arcytrudny.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px; height: 108px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9H_gepvdpI/AAAAAAAAATQ/SglYKH11998/s200/arcytrudny.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5463428756426159762" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Wyjaśnia znaczenie różnych trudnych słów w formie uroczych, zabawnych wierszyków. Otwierającą zbiór rymowankę “A jak abstynencja” o rybie pile, która postanowiła żyć w abstynencji i nie jeść rybek, tylko zająć się stolarstwem w wynajętym warsztatcie, chłopcy recytują z pamięci. Kolejne zresztą też. Występuje w nich osioł, który trzy dni myślał, jak się oświadczyć damie serca, aż runął na kolana rycząc „kocham!”, na co ona wykrzywiła pysk, mówiąc „co za banał” (ulubiony fragment Michasia). Spotykamy także okonia-nonkonformistę, Romana-megalomana, trębacza-wirtuoza i wiele innych interesujących postaci. Spotykamy wielokrotnie, bo odkąd książka pojawiła się w naszym domu kilka dni temu, czytamy ją rano, w południe i wieczorem, przed śniadaniem, przy śniadaniu, po śniadaniu, od deski do deski, od abstynencji po zabobon.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Strona graficzna książki dorównuje treści. Litery w tytułach poszczególnych wierszy są a to ułożone z pastylek (H jak hipochondryk), a to miotła udaje T albo pistolet L. Jest to dodatkowa zabawa dla dzieci, które ze zdumieniem i rozbawieniem wyłapują je w tekście.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To jedna z tych książek, których czytanie jest frajdą i dla dużych, i dla małych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Marta Pokorska,  Arcytrudny alfabet, Dwie Siostry 2007&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-7630438284532399031?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/7630438284532399031/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/04/arcydzieo.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/7630438284532399031'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/7630438284532399031'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/04/arcydzieo.html' title='Arcydzieło!'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9H_gepvdpI/AAAAAAAAATQ/SglYKH11998/s72-c/arcytrudny.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-5553890985461268024</id><published>2010-04-23T18:19:00.001+02:00</published><updated>2010-04-25T20:44:04.193+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dla dzieci 3+'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam dzieciom'/><title type='text'>Tajemnica klapniętego uszka</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Miś Uszatek urodził się w latach pięćdziesiątych i ma - o zgrozo! - dwóch ojców. Postać misia z klapniętym uszkiem stworzyli pisarz Czesław Janczarski i rysownik Zbigniew Rychlicki.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9HJE9phcoI/AAAAAAAAARw/KZje4JOxndQ/s1600/uszatek.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 134px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9HJE9phcoI/AAAAAAAAARw/KZje4JOxndQ/s200/uszatek.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5463368910082503298" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Początkowo przygody Uszatka mogli poznawać czytelnicy “Misia”, czasopisma dla młodszych przedszkolaków, któremu patronował. Później zaczęły ukazywać się książki o perypetiach misia i jego przyjaciół. Prawdziwą karierę Uszatek zaczął robić od połowy lat siedemdziesiątych, kiedy w łódzkim studiu filmowym Se-ma-for powstały pierwsze odcinki lalkowego serialu o jego przygodach. Głosu misiowi użyczał Mieczysław Czechowicz. Niemal każde polskie dziecko śpiewało tytułową piosenkę “Na dobranoc - dobry wieczór, miś pluszowy śpiewa wam...” Teraz śpiewa ją Michaś. Na podstawie końcowej piosenki “Pora na dobranoc, bo już księżyc świeci...” powstał nawet dowcip-zagadka: “co Miś Uszatek jada na kolację”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasza Księgarnia wydała cztery cykle opowiadań o Uszatku w jednym tomie. Po to piękne wydanie, kolorowe, w twardej oprawie, z oryginalnymi rysunkami Zbigniewa Rychlickiego, sięgną z przyjemnością trzy pokolenia: dziadkowie i rodzice przypomną sobie idola sprzed lat, a najmłodsi poznają sympatycznego bohatera, w którym odnajdą po trosze siebie. Uszatek jest łakomczuszkiem, uwielbia słodycze, lubi poznawać świat, chętnie wypuszcza się na dalekie wędrówki. Lektura “Misia Uszatka” ma aspekt dydaktyczny, propaguje wzorce pożądanych zachowań (należy przywieźć dla przyjaciół drobne upominki z podróży, trzeba się ładnie zachowywać przy stole, należy dzielić się z innymi, wspólnie pracować). Z punktu widzenia dzisiejszej globalnej wioski Uszatek może wydawać się trochę klaustrofobiczny, bo akcja jego przygód toczy się głównie w pokoju dziecięcym, na podwórku, w pobliskim lasku i najdalej w Dużym Mieście, ale młodsze dzieci, które jeszcze nie znają wystrzałowych Małych Agentów, na pewno zaprzyjaźnią się z sympatycznym niedźwiadkiem. A dla dzieci wcześnie zaznajomionych ze światem wirtualnych herosów wieczorna lektura Uszatka na pewno będzie miłą odmianą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wiecie, dlaczego Miś Uszatek ma klapnięte uszko? Odpowiedź na to pytanie, być może dręczące Was od lat, znajdziecie w książce :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Czesław Janczarski, Miś Uszatek, Nasza Księgarnia 2006&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-5553890985461268024?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/5553890985461268024/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/04/tajemnica-klapnietego-uszka.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/5553890985461268024'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/5553890985461268024'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/04/tajemnica-klapnietego-uszka.html' title='Tajemnica klapniętego uszka'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9HJE9phcoI/AAAAAAAAARw/KZje4JOxndQ/s72-c/uszatek.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-5182297551718797481</id><published>2010-04-23T18:18:00.000+02:00</published><updated>2010-04-23T21:01:01.453+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>Na służbie u Niemki</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Są książki, które przechodzą bez szumu medialnego i bez nagród, cicho, skromnie, a niesłusznie. Należy do nich „Rauska” Teresy Oleś-Owczarkowej, niezwykła opowieść o wojnie widzianej oczyma kilkuletniego dziecka. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9FVCcca_MI/AAAAAAAAAPE/dKYtfXlzkdI/s1600/Rauska_Teresa-Oles-Owczarkowa,images_product,27,978-83-08-04297-7.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 147px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9FVCcca_MI/AAAAAAAAAPE/dKYtfXlzkdI/s200/Rauska_Teresa-Oles-Owczarkowa,images_product,27,978-83-08-04297-7.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5463241323460623554" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Sześcioosobowa rodzina Przyczyńskich wyjechała na roboty do Niemiec w 1940 roku. Niespełna dziesięcioletnia Alusia, która była dzieckiem ciekawym świata, rezolutnym i jednocześnie nieświadomym, co się dzieje, nie podzielała rozpaczy bliskich. Dla niej wszystko było nowe i ekscytujące, sama podróż dostarczała niebywałych wrażeń i dziewczynka dywagowała nawet, czy ten Hitler, który kazał rozstrzelać pod lasem w jej rodzinnym miasteczku „kwiat polskiej inteligencji” to aby na pewno ten sam, który zafundował jej pierwszą w życiu podróż pociągiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyczyńscy trafili do majątku Rauska w Sudetach. Mieli dużo szczęścia, bo bauer Langer był przyzwoitym człowiekiem, który nie dość, że wziął do siebie całą rodzinę z małymi dziećmi, to jeszcze traktował swoich robotników po ludzku. Kiedy został zmobilizowany, majątkiem zarządzała jego żona Hanna. Alusia trafiła pod jej bezpośrednią kuratelę, pracując w domu Langerów jako służąca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziewczynka nie miała uprzedzeń, które żywili jej rodzice. Chłonęła nowy świat, uczyła się mówić po niemiecku, a swoim zapałem do pracy, uczciwością i pracowitością zaskarbiła sobie sympatię chlebodawczyni. Dojrzewała w rozdarciu między coraz bardziej krytyczną miłością do matki, a bezgranicznym uwielbieniem dla Szefowej, która okazywała jej dużo serca i zainteresowania. Coraz bardziej wrastała w świat Rauski i kiedy rodacy upajali się wizją powrotu do Polski, Alusia drżała przed tym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opisywana przez narratorkę codzienność na robotach to czas wypełniony morderczą pracą, tęsknotą, ale też niezwykłymi znajomościami i przyjaźniami. Matka Alusi, która nawet słyszeć nie chciała o nauce niemieckiego, świetnie porozumiewała się z Niemkami pracującymi u Langerów i nawet gotowała potrawy według przepisów, które jej podawały podczas wspólnego okopywania warzyw. Razem śpiewały kolędy i razem opłakiwały śmierć zabitego na wojnie syna pani Amftowej. Rauska była spokojną niemiecką wsią, gdzie nikt nie chciał wojny, a na Hitlera głosowała tylko jedna osoba: okrutna Marta Gross.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postać narratorki została skonstruowana z wielką dbałością o szczegóły. Dostajemy wiarygodny w każdym calu portret dziecka, które bacznie obserwuje świat, analizuje i ocenia relacje międzyludzkie i jest w tym dziecięco naiwne, bo wielu rzeczy nie rozumie. Wychowane „po Bożemu”, w tradycyjnej polskiej rodzinie, gdzie matka najlepiej zna się na gotowaniu i modlitwie, dzieci nie chwali, bo pochwały mogą zepsuć, w domu rządzi ojciec, a wszelkie próby buntu są surowo karane, nagle dostrzega, że jednak można żyć inaczej, zaczyna myśleć po swojemu. W Rausce Alusia musiała żyć i pracować jak dorosła, a jednocześnie wciąż była dzieckiem. Dziecięcy język, sposób obrazowania, pieczołowicie odtworzona mentalność dziewczynki wychowanej w strachu przed grzechem uwiarygodnia każde zdanie tej powieści, opartej wszak na losach matki autorki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Rauska” zrobiła na mnie bardzo mocne wrażenie. Bohaterowie tej książki są tak pełnokrwistymi ludźmi, że nie mogłam przestać myśleć o ich dalszych losach: czy Alusi udało się jej wprowadzić w życie choć część niemieckich porządków, co butnie zapowiadała bliskim? A czy Hanna Langer i jej córki ocalały z sowieckiej inwazji wyzwolicielskiej?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wojenna rzeczywistość ukazana w zderzeniu z niewinnością dziecka była tematem m.in. „Chłopca w pasiastej piżamie”. „Rauska” zasługuje na podobne zainteresowanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Teresa Oleś-Owczarkowa, Rauska, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2009&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-5182297551718797481?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/5182297551718797481/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/04/rauska-teresy-oles-owczarkowej.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/5182297551718797481'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/5182297551718797481'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/04/rauska-teresy-oles-owczarkowej.html' title='Na służbie u Niemki'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9FVCcca_MI/AAAAAAAAAPE/dKYtfXlzkdI/s72-c/Rauska_Teresa-Oles-Owczarkowa,images_product,27,978-83-08-04297-7.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-654015028142693633</id><published>2010-04-23T18:16:00.004+02:00</published><updated>2010-08-11T10:43:13.645+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>Prusky styl, czyli pozory chaosu</title><content type='html'>   	&lt;meta equiv="CONTENT-TYPE" content="text/html; charset=utf-8"&gt; 	&lt;title&gt;&lt;/title&gt; 	&lt;meta name="GENERATOR" content="OpenOffice.org 3.2  (Unix)"&gt; 	&lt;style type="text/css"&gt; 	&lt;!-- 		@page { margin: 0.79in } 		P { margin-bottom: 0.08in } 	--&gt;&lt;/style&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wawrzyniec Prusky jest obiektem zawiści wielu polskich blogerów. I dobrze mu tak! Nie dość, że wygrał konkurs na Bloga roku, to jeszcze opublikował dwie książki na zapiskach z bloga oparte! &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9FbZl3HQCI/AAAAAAAAAPU/aGo2_sOc-Oo/s1600/ballada+okladka.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 128px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9FbZl3HQCI/AAAAAAAAAPU/aGo2_sOc-Oo/s200/ballada+okladka.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5463248318195253282" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Najpierw „Jędrne kaktusy” (2007), a później „Balladę o chaosiku” (2009). Nic, tylko zębami zgrzytać, co pisząca te słowa czyni na stronie. Publicznie jednak musi oddać hołd prawdzie i wyrazić uznanie dla wawrzyńcowego pisania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prusky opisuje codzienne życie rodziny z dwójką dzieci w taki sposób, jakby to była przygoda życia, wyprawa na Safari, rajd Paryż-Dakar albo zdobywanie K2. Tu wszystko jest godne uwagi, każda chwila z dziećmi jest źródłem niesłychanych przeżyć i obfituje w bogactwo uczuć, każda domowa sytuacja może stać się punktem wyjścia do niebanalnych rozważań, spuentowanych mądrze lub śmiesznie, lub jedno i drugie. Fascynują mnie zabawy językowe autora, bawią gierki z czytelnikiem, doceniam żonglerkę konwencjami. Czytając Wawrzyńca miałam świadomość pracy włożonej w stylistyczne dopracowanie tekstu, ale jednocześnie nie opuszczała mnie myśl, że pisząc dobrze się bawił. Ten dobry nastrój udziela się czytelnikowi i bardzo korzystnie wpływa na odbiór książki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Balladę o chaosiku” można czytać na wiele sposobów: jako poradnik fajnego rodzicielstwa, jako przewodnik po Irlandii, jako katalog zabaw z dziećmi, jako studnię pomysłów na ozdabianie ścian dziecięcego pokoju. Niezależnie od tego, z której strony ją ugryźć, jest tak samo smaczna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo polecam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; Wawrzyniec Prusky, Ballada o chaosiku, Wydawnictwo Grasshopper 2009&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(255, 0, 0);"&gt;Uwaga konkurs!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;  &lt;p style="margin-bottom: 0in; font-weight: bold; color: rgb(255, 0, 0);"&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;Mam dla Was egzemplarz „Ballady o chaosiku”. Aby go zdobyć, należy w komentarzu do tej notki opisać śmieszną, najlepiej autentyczną, sytuację z życia rodzinnego. Jednoosobowe jury wybierze najzabawniejszą anegdotkę i nagrodzi jej autora egzemplarzem książki Prusky'ego.  Proszę pamiętać o podaniu adresu mailowego. Konkurs trwa do 31 sierpnia 2010, ogłoszenie wyników 3 września.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin-bottom: 0in; font-weight: bold; color: rgb(255, 0, 0);"&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-654015028142693633?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/654015028142693633/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/02/prusky-styl-czyli-pozory-chaosu.html#comment-form' title='Komentarze (31)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/654015028142693633'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/654015028142693633'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/02/prusky-styl-czyli-pozory-chaosu.html' title='Prusky styl, czyli pozory chaosu'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9FbZl3HQCI/AAAAAAAAAPU/aGo2_sOc-Oo/s72-c/ballada+okladka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>31</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-2271798872055270420</id><published>2010-04-23T18:07:00.000+02:00</published><updated>2010-04-23T21:46:38.502+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>Uratowani z piekła</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;“Wojna Klary” to historia ocalenia z Holocaustu, oparta na dziennikach nastoletniej dziewczynki, spisywanych niebieską kredką w podziemnym bunkrze, w którym wojnę przetrwało 18 Żydów. Klara pisała dziennik na polecenie matki, przekonanej, że zostaną po nich tylko te zapiski. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9FcEYZi8tI/AAAAAAAAAPc/M88WXbLW0d4/s1600/Wojna-Klary_Stephen-Glantz-Clara-Kramer,images_product,11,978-83-240-1174-2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 141px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9FcEYZi8tI/AAAAAAAAAPc/M88WXbLW0d4/s200/Wojna-Klary_Stephen-Glantz-Clara-Kramer,images_product,11,978-83-240-1174-2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5463249053315953362" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Klara pochodziła z majętnej rodziny, jej ojciec był współwłaścicielem dobrze prosperującej fabryki oleju. Mieszkali w Żółkwi, miasteczku na Kresach, pamiętającym swego założyciela hetmana Stanisława Żółkiewskiego i jego sławnego prawnuka, Jana III Sobieskiego. Z tamtych czasów wywodziła się zgodna symbioza Żydów, Polaków i Ukraińców, którą symbolizowały trzy świątynie: kościół katolicki, cerkiew i synagoga, wzniesione przez hetmana w dowód troski o potrzeby religijne wszystkich mieszkańców miasta. Galicyjskie miasteczko, spokojne i dalekie od spraw wielkiego świata, z pięknymi tradycjami tolerancji religijnej, było dla małej Klary mocnym, solidnym, fundamentem, na którym stał jej rodzinny dom. Nie przypuszczała, że dojście do władzy w Niemczech śmiesznego człowieczka, którego początkowo nikt nie traktował poważnie, rozerwie jej życie na strzępy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żydzi mieszkający w Żółkwi doświadczyli tego samego koszmaru, co ich bracia w wierze z innych miejsc Europy: czekała ich bezlitosna eksterminacja. Rodzina Klary długo poszukiwała schronienia. Z propozycją pomocy wystąpił tylko dawny pracownik ojca, dozgonnie wdzięczny za okazane mu niegdyś zaufanie Ukrainiec z kryminalną przeszłością, oraz dawna gospodyni Schwarzów, Julia Beck ze swoim mężem Walentym - folksdojczem, alkoholikiem, erotomanem i hulaką. To w ich domu, w bunkrze pod podłogą ich sypialni, wygrzebanej w ziemi jamie o wymiarach 3x3x1,5 m kilkanaście osób spędziło prawie dwa lata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Klara opowiada rzeczy wstrząsające, historie po których przeszywa dreszcz, zasycha w gardle, krew odpływa z twarzy. W prostych słowach kreśli obrazy, które nie chcą odejść z pamięci. Oto historie skoczków: ludzie wiezieni bydlęcymi wagonami do obozów śmierci wyskakują po drodze. Niektórzy przeżywają, niektórzy giną od strzału lub upadku, niektórych znajdują ludzie, którzy prowadzą ich do lekarza, innych znajdują ludzie, którzy prowadzą ich na gestapo. Często poszukiwacze skoczków znajdują martwe matki z żywymi dziećmi w objęciach. Oto historia rocznego chłopczyka, którego wzięła pod opiekę polska rodzina i wyrzuciła z domu, kiedy dowiedzieli się o śmierci jego ojca. Chłopczyka, o którego los rodzina byłą spokojna, zobaczył krewny, wezwany przez niemieckiego żołnierza do zakopywania trupów: rozgorączkowane, spłakane dziecko leżało żywe w kłębowisku gnijących ciał. Żołnierz, przeklinając swój los, zastrzelił go. Oto nastoletni chłopcy złapali żydowską dziewczynkę, dawną koleżankę ze szkoły, która szukając schronienia dotarła na schody kościoła. Była o krok od ocalenia, gdy oddali ją w ręce katów za kilka litrów wódki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tego nie można czytać, tego nie jest się w stanie czytać, ale na przekór sobie to trzeba czytać, o tym trzeba wiedzieć, to trzeba przypominać. I to jest najważniejsze przesłanie tej książki, jej pierwsza i największa wartość świadectwa historycznego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opowieść Klary ma też drugi walor jako świetnie napisane dzieło literackie. Są tu wszystkie elementy trzymającej w napięciu powieści: niesłychane zwroty akcji, nieustanne napięcie, zdumiewające fakty. Są piękne opisy przedwojennej rzeczywistości w małej ojczyźnie. Mocną stroną “Wojny Klary” są postaci: niejednoznaczne, wielowymiarowe, skomplikowane, monumentalne, wielkie duchem. Walenty Beck, główny dobroczyńca Klary, jej rodziny i przyjaciół, to postać pełna sprzeczności, tak nieprawdopodobna, że nie stworzyłby jej żaden powieściopisarz. Julia i Ala, jego żona i córka, proste kobiety, które nigdy nie traciły głowy i swoją postawą niejeden raz uratowały życie podopiecznym. Ukrywający się w warunkach urągającym wszelkiej przyzwoitości ludzie dręczeni insektami, duchotą, głodem, brudem, rozpaczą, poczuciem bezsilności, koniecznością bezruchu, niepwnością jutra, tęsknotą za dawnym życiem, niewiedzą o losach krewnych i przyjaciół, wiadomościami, które dzieliły się tylko na bardzo złe i tragiczne – ci ludzie o ziemistej cerze, ubrani w łachmany, rozpaczliwie walczyli o zachowanie godności, czego wyrazem było przestrzeganie religijnych powinności i obchodzenie świąt.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“Wojna Klary” jest lekturą niezwykle trudną i bolesną, ale potrzebną: to bardzo osobista relacja z czasów wojny, prywatne spojrzenie na relacje polsko-żydowskie, intymne świadectwo czasów pogardy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka, która jest fenomenalnym materiałem na film, zostanie zekranizowana, prace nad nią podjęła Agnieszka Holland.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Clara Kramer i  Stephen Glantz, &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wojna Klary, &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Znak 2009&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-2271798872055270420?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/2271798872055270420/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/02/uratowani-z-pieka.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/2271798872055270420'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/2271798872055270420'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/02/uratowani-z-pieka.html' title='Uratowani z piekła'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9FcEYZi8tI/AAAAAAAAAPc/M88WXbLW0d4/s72-c/Wojna-Klary_Stephen-Glantz-Clara-Kramer,images_product,11,978-83-240-1174-2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-1082699200464694659</id><published>2010-04-23T18:06:00.000+02:00</published><updated>2010-04-23T20:42:24.965+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>Od mleka z kożuchami po żmiję miedziankę, czyli niezwykłe dzieje Hani Bani</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Dawno, dawno temu, za czasów Władysława Gomułki, żyła sobie dziewczynka o wdzięcznym a znaczącym imieniu Hania Bania, największe dziecko w podwarszawskiej Zielonce, troskliwie hodowane na piersi barwnej rodzinki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9FUZUP9xlI/AAAAAAAAAO0/oEMGRT7gj1g/s1600/Hania-Bania_Hanna-Bakula,images_product,29,978-83-7495-032-9.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 136px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9FUZUP9xlI/AAAAAAAAAO0/oEMGRT7gj1g/s200/Hania-Bania_Hanna-Bakula,images_product,29,978-83-7495-032-9.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5463240616886257234" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Jednym była w życiu miodem (głównie Mamusi i Babci, ale i to nie zawsze), innym dziegciem (do tych niechlubnie zaliczał się Tatuś, który szowinistycznie i odrażająco nie mógł przeboleć, że Hania nie urodziła się Kazimierzem).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hania miała wiele przygód, jedną makabryczniejszą od drugiej, mnóstwo pomysłów, jeden straszniejszy od drugiego, a do tego uwielbiała koloryzować rzeczywistość w stopniu zastraszającym, co odbijało się niekorzystnie na życiu całej rodziny. Pomysłowa dziewczynka wielkimi nożycami obcinała włosy kuzynów w swoim podwórkowym salonie fryzjerskim, nonszalacko zahaczając o uszy klientów, w finale planując podgolenie ich brzytwą,  w nowym kożuchu wpadła do szamba, komunijną sukienkę zachlapaną błotem wyprała w rowie, prawie odgryzła dentystce palec i przeżywała inne takie wesołe historie. Co do potęgi wyobraźni Hani – ta nie miała granic i to stwierdzenie nie jest pustą figurą retoryczną. Z takim przekonaniem opowiedziała w miejscu pracy Tatusia o amerykańskich wynalazkach i elementach wyposażenia wnętrza ich domu, że protoplasta musiał udać się do właściwego urzędu i podpisem zaświadczyć, że nie posiada dóbr luksusowych typu kryształowe żyrandole. Tak mocno wczuła się w rolę sieroty, której rodzina utonęła w czasie powodzi i tak plastycznie nakreśliła sylwetki bliskich, dryfujące przez ogród w charakterze spęczniałych zwłok, że mali kuzyni prawie umarli ze strachu. W liście, który wysłała do domu z kolonii w Iwoniczu, gdzie jej się nie podobało, bo z uwagi na bujne kształty racjonowano jej porcje żywniościowe, rodzina przeczytała, że dziecko ukąszone przez żmiję dogorywa w izolatce i bardzo chciałoby przed śmiercią zobaczyć się jeszcze z bliskimi. Mając 6 lat Hania stworzyła swój pierwszy scenariusz spektaklu teatralnego wystawionego z okazji własnych imienin: w finale sztuki, rozgrywającej się w wagonie PKP, niechętny ubogim sierotom konduktor, który bezdusznie domagał się zapłaty za bilet, został przez nie wypchnięty z pociągu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9FUtGRYIWI/AAAAAAAAAO8/iyz9A0fO_ys/s1600/Hania-Bania-Krolowa-samby_Hanna-Bakula,images_product,7,978-83-7495-636-9.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 136px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9FUtGRYIWI/AAAAAAAAAO8/iyz9A0fO_ys/s200/Hania-Bania-Krolowa-samby_Hanna-Bakula,images_product,7,978-83-7495-636-9.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5463240956731466082" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Hania, która słynęła z doskonałego apetytu, na swoim koncie miała wyczyny legendarne, takie jak zjedzenie dwóch kilogramów pieczonej cielęciny przez jedną noc, gdy zaczytała się w Trylogii. Nienawidziła tylko śniadań, na które Babcia serwowała nieodmienne makaron odsmażany na maśle i mleko z grubym, żółtym kożuchem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Hania Bania” nie jest książką tylko do beztroskiego pośmiania się. PRL relacjonowany z punktu widzenia dziecka i jego głosem, to nie tylko czas kolejek za mięsem, ale bolesnych ran z przeszłości. Dziadek Hani na wakacjach w Rosji wybił sobie dwa zęby na przedzie, a jego kolega na tym samym obozie upadł i stracił oko – takie zdanie, rzucone na jednym tonie z historia o sweterku z amerykańskiej paczki, od razu ustawia do pionu. A spod uciesznej historyjki o inteligentnej dziewczynce przebija smutne życie wyśmiewanego i samotnego dziecka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwutomowa historia o Hani Bani to bardzo dobry kawałek prozy, saga rodzinna smakowita jak ciasto drożdżowe z dużą ilością bakalii, pięknie utrwalona rzeczywistość sprzed pół wieku, zachwycająca szczegółowymi opisami na przykład zawartości szuflady w kuchennym stole.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hanna Bakuła zilustrowała swoje książki świetnymi kolażami, dzieki czemu czyta się wspaniale i ogląda z przyjemnością. Autorka planuje trzecią część, co będzie mnie trzymać przy życiu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Hanna Bakuła, Hania Bania, Muza 2007&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; Hanna Bakuła, Hania Bania. Królowa samby, Muza 2009&lt;/span&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;a href="http://literatura-w-spodnicy-kobieta.netbird.pl/a/21479"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-1082699200464694659?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/1082699200464694659/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/04/od-mleka-z-kozuchami-po-zmije.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/1082699200464694659'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/1082699200464694659'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/04/od-mleka-z-kozuchami-po-zmije.html' title='Od mleka z kożuchami po żmiję miedziankę, czyli niezwykłe dzieje Hani Bani'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9FUZUP9xlI/AAAAAAAAAO0/oEMGRT7gj1g/s72-c/Hania-Bania_Hanna-Bakula,images_product,29,978-83-7495-032-9.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-119524726347114673</id><published>2010-04-23T17:57:00.001+02:00</published><updated>2010-04-23T17:59:25.676+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>Sztuka pamiętania</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;“Kładka nad czasem” to kolejny tom wspomnieniowej prozy Michała Głowińskiego. Poprzednie to “Czarne sezony” (1999), “Magdalenka z razowego chleba” (2001), “Historia jednej topoli” (2003).&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9HDf2iYP8I/AAAAAAAAARY/OxK49B_5OaU/s1600/glwoinski.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 141px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9HDf2iYP8I/AAAAAAAAARY/OxK49B_5OaU/s200/glwoinski.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5463362774960193474" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;W “Kładce...” autor wraca do rodzinnego Miasteczka, by oglądać je i opisywać z wielu różnych perspektyw. Raz z bliska, raz z oddali, raz ogląda je całe od strony rzeki, innym razem od wewnątrz spacerując jego ulicami. Opisuje je takim, jakim niegdyś było i jakim jest dzisiaj. Raz zagląda ludziom w okna, innym razem wygląda przez swoje okno. Kreśli poplątane losy poszczególnych mieszkańców Miasteczka, które są symbolem dziejów całej wspólnoty, opowiada miejscowe legendy i anegdoty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Proza wspomnieniowa tchnie nostalgią, na tym polega jej urok. Głowiński opisuje swoje Miasteczko z czułością, pieczołowicie wyciąga z zakamarków pamięci, odkurza i wystawia na widok publiczny rekwizyty z odległej przeszłości: książki z miejscowej biblioteki oprawione w sztywny papier pakowy, rozebrany wiekowy kościółek. Przypomina postaci sprzed lat: Andzię Przysmak – miejscową damę lekkich obyczajów, tajemniczą Panią Hrabinę, której osoba była nieustannym tematem rozmów małomiasteczkowych plotkarek, sprzątaczkę Kalisiakową, która w ramach awansu społecznego została bibliotekarką i panią Kalisiakową, Głupiego Zdzisia, Gazeciarza, Siwka, panią Pelagię i pana Antoniego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W swoje wspomnienia Głowiński wdzięcznie wplata porównania i uwagi, które nie pozwalają zapomnieć, że mamy do czynienia z wybitnym erudytą oczytanym w klasyce. Jego aluzje są zrozumiałe dla każdego czytelnika o podstawowym wykształceniu humanistycznym. Wiekowe małżeństwo nazywa Filemonem i Baucis, hodowane w czasach okupacji w przydomowym ogródku warzywa porównuje do rożka Almatei, a balie, którymi podczas podtopień nadrzecznych gospodarstw przemieszczali się ich mieszkańcy, z przymrużeniem oka nazywa miejscowymi gondolami. “Kładka nad czasem” dowodzi subtelnego poczucia humoru autora – choćby takie zdanie: “Dzieli sie ono [Miasteczko] za sprawą rzeki i linii kolejowej (...) na części cztery – i tym właśnie, przypomnę, różni się od Galii, która – o tym wie każdy, kto zaliczył początkowy kurs łaciny – podzielona była na części trzy.”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Michał Głowiński przerzuca kładkę nad czasem by odwiedzić miejsca i ludzi, który już dawno zniknęli w mrokach przeszłości, ale także zatrzymuje się przy żyjących i pamiętajacych. W “Epilogu” przyznaje otwarcie, że pisząc swoje opowiadania ubarwiał, fantazjował, łączył realne z wymyślonym. Takie jest prawo literatury, która nie tworzy dokumentów, lecz światy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miasteczko, a raczej jego geograficzny pierwowzór, można łatwo zidentyfikować i zlokalizować na mapie. Tylko po co wymieniać jego nazwę, skoro sam autor tego nie czyni? Jako Miasteczko to miejsce jest uniwersalne, oniryczne, przynależne każdemu czytelnikowi, który zechce przyjąć zaproszenie na spacer po kładce nad czasem. Nie trzeba się obawiać, ta kładka to w istocie solidny most, z którego nie spadniemy w przepaść.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Michał Głowiński, Kładka nad czasem, Wydawnictwo Literackie 2006&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-119524726347114673?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/119524726347114673/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/04/sztuka-pamietania.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/119524726347114673'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/119524726347114673'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/04/sztuka-pamietania.html' title='Sztuka pamiętania'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9HDf2iYP8I/AAAAAAAAARY/OxK49B_5OaU/s72-c/glwoinski.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-3295743539573944659</id><published>2010-04-23T17:56:00.000+02:00</published><updated>2010-04-23T18:57:03.395+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>Sekrety pamięci</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Autobiograficzna powieść Stanisława Lema “Wysoki Zamek” wyjawia wszystko, co czytelnik chciałby wiedzieć o młodym Lemie, ale nawet nie przyszłoby mu do głowy, żeby o to zapytać.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9HROG4CiwI/AAAAAAAAASw/QJ2wQo6K3Oo/s1600/lem.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 120px; height: 177px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9HROG4CiwI/AAAAAAAAASw/QJ2wQo6K3Oo/s200/lem.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5463377863271156482" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;“I was a monster” - przyznaje Lem i opisuje, jak tyranizował otoczenie, np. zgadzał się jeść tylko wtedy, gdy ojciec stał na stole i na przemian zamykał i otwierał parasol. Wybitny pisarz, niezwykle oczytany i świetnie wykształcony wizjoner i filozof, nieco wstydliwie ale jednocześnie z pewną determinacją odsłania tajemnice swego dzieciństwa i wczesnej młodości, kiedy rodziła się jego pasja poznawcza. Opowiada o swoich pierwszych studiach medycznych, odbywanych w sekrecie nad książkami ojca-lekarza, o pierwszych praktykach chirurgicznych, polegających na wybebeszaniu zabawek, o licznych kolekcjach - flag państwowych, fotografii miast dołączanych do czekolad Sucharda, “rupieci elektryczno-mechaniczych”, o manii wyrabiania przeróżnych legitymacji, nadających wyjatkowe uprawnienia, o spacerach z ojcem po Lwowie. Punkty orientacyjne w mieście widzianym oczyma dziecka to staruszka z koszykiem precli, sklep Orensteina z owocami południowymi, cukiernia Zalewskiego z marcepanowymi rzeźbami na wystawie, neonowe reklamy czekolad Sucharda i Milki, sprzedawca baloników, Wesołe Miasteczko, ale także Wysoki Zamek, gdzie chodziło się podczas niespodziewanie wolnej lekcji, i Panorama Racławicka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na przeszłość każdego z nas składają się ludzie i miejsca, nie inaczej jest u Lema. Bohaterami  “Wysokiego Zamku” są rodzice, służba, nauczyciele z gimnazjum im. Karola Szajnochy, koledzy szkolni, cyrkowcy występujący na podwórzu. Wszędzie dookoła panoszą się rzeczy: zamknięte biurka, oszklone szafy kryjące w sobie skarby, cacka, których żywot trwał dopóty, dopóki były niedostępne dla chłopięcych rączek Stasia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wspomnienia Lema są barwne jak obrazki w kalejdoskopie. Jednak nie można dać się uwieść samym obrazom, bardzo kuszącym opisom przedwojennego Lwowa, świata, który przestał istnieć. Warto przyjrzeć się wysiłkowi, z jakim autor wydobywa przeszłość z mroków swojej pamięci, jak się z nią zmaga, a ona zazdrośnie strzeże swoich sekretów: “Przecież przepadnie ze mną, strażniczka zaciekła, sknera, zaprawiona w tyranii, w nieposłuszeństwie, w szyderczej krnąbrności, tak stała i tak krucha zarazem, czuła, a równocześnie obojętna jak węgiel, w krótym odcisnął się liść. Jak ją zrozumieć? Jak się z nią pogodzić?”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“Wysoki Zamek” to książka o poszukiwaniu w odległych latach dzieciństwa tropów wiodących do teraźniejszości, a także o skomplikowanych relacjach nas samych z naszą pamięcią, która jest czymś więcej, niż siecią neuronów. I chyba trzeba w to uwierzyć, skoro tak rzecze Stanisław Lem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Stanisław Lem, Wysoki Zamek, Wydawnictwo Literackie 2006&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-3295743539573944659?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/3295743539573944659/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/04/sekrety-pamieci.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/3295743539573944659'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/3295743539573944659'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/04/sekrety-pamieci.html' title='Sekrety pamięci'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9HROG4CiwI/AAAAAAAAASw/QJ2wQo6K3Oo/s72-c/lem.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-3961796218867961049</id><published>2010-04-23T17:49:00.001+02:00</published><updated>2010-04-23T17:50:49.175+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>Argentyna Gombrowicza</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Witold Gombrowicz był obrazoburcą i niszczycielem mitów narodowych, z zajadłością rozprawiał się z naszymi świętościami i stereotypami, poruszał tematykę homoseksualną, zrzucał symbole z piedestałów i ołtarzy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9HBoqMvCGI/AAAAAAAAARQ/sfLXf_-SrZQ/s1600/gombro.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 123px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9HBoqMvCGI/AAAAAAAAARQ/sfLXf_-SrZQ/s200/gombro.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5463360727243753570" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Operował groteską, parabolą, hiperbolą, ironią; wpisywał się w gatunkowe konwencje literackie, by rozsadzić je od środka. Był człowiekiem ironicznym i zgryźliwym, dumnym i upokorzonym, bezczelnym i nieśmiałym, wybitnym i świadomym granic swoich możliwości. Był postacią na wskroś samotną i tragiczną. I był zakochany w Argentynie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sierpniu 1939 r. Gombrowicz przybił do brzegu Buenos Aires na pokładzie “Chrobrego”. Pod rozpalonym niebem Argentyny dowiedział się o napaści Hitlera na Polskę. Zrezygnował z powrotu do Europy, zdecydował się zostać w Buenos Aires.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiele lat później śladami Gombrowicza udała się włoska pisarka, której wspomnienia z lat sześćdziesiątych przeplatają się z losami señora Gombra, odtworzonymi na podstawie jego “Dzienników”. Z tego dreptania ulicami i zaułkami Buenos Aires wyłania się obraz przerażająco nędznego życia, które wiódł polski pisarz-uchodźca, na początku mając przy sobie 96 dolarów. Przy skromnym trybie życia, jaki prowadził, oszczędności wystarczyły mu na pół roku. Od czasu do czasu mógł liczyć na wsparcie z polskiego konsulatu albo na honorarium za wykład o literaturze dla znudzonych matron. Bywał korepetytorem, pisywał reklamy do gazet. Aby się najeść chadzał na stypy do zupełnie obcych ludzi. Mieszkał w nędznych pensjonatach, za które nie miał czym płacić, więc zdarzało się, że uciekał w nocy i szukał nastepnego schronienia. Argentyńskie życie Gombrowicza było tak pełne groteski i goryczy, jak jego twórczość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cierpiąc głód i nędzę rozpaczliwie bronił swej niezależności, chciał być pisarzem i nikim innym, wzbraniał się przed podjęciem zwykłej pracy. W dzień spacerował po mieście, przyglądał się ludziom, wstępował na tanią kawę z rogalikiem, przesiadywał w bibliotece, wieczorami chadzał popatrzeć na bawiących się mieszkańców Buenos. Chłonął atmosferę miasta, żar lejący się z nieba, gorące rytmy tanga, zatłoczone bary, zapach dymu tytoniowego, łowił spojrzenia atrakcyjnych dziewcząt i przystojnych chłopców. Nocami stukał na swojej starej maszynie do pisania. Tłumaczył “Ferdydurke” na hiszpański, co szło mu bardzo opornie z powodu ograniczonego zasobu hiszpańskich słów, do czasu, gdy jego przyjaciele zawiązali Komitet do spraw Przekładu. Przyjaźnił się z młodym Włochem, który chciał zostać sławnym bokserem, a zginął zatłuczony w nielegalnej walce, z dziennikarzem Robertem Arltem, z “poetą i poszukiwaczem nieskończoności” Jacobem Fijmanem. Los stykał go z różnymi ludźmi, ale Gombrowicz zdecydowanie przedkładał towarzystwo prostych, życzliwych osób nad grono literatów i elity, zmanierowanych i pustych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gombrowicz wyjechał z Argentyny dopiero w 1963 r. Miał już za sobą hiszpański przekład “Ferdydurke (1947), debiut na łamach “Kultury”, która od 1951 r. publikowała jego “Dzienniki”, był autorem “Ślubu” (1953), “Trans-Atlantyku” (1953), “Pornografii” (1960). W 1963 r. pomieszkał w Berlinie, w 1965 r. osiadł we Francji, ożenił się z młodziutką Ritą Labrosse. Ale, jak mawiają, gawędziarze, to już inna historia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka Laury Pariani to niezwykła opowieść, nadzwyczaj plastyczna i kolorowa, wibrująca zmysłowością, opowiedziana słowami, które mają zapach i smak. Przejmująca historia o samotności, tułaczce i literaturze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Laura Pariani, Gombrowicz i Buenos Aires, Wydawnictwo Literackie 2006&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-3961796218867961049?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/3961796218867961049/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/04/argentyna-gombrowicza.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/3961796218867961049'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/3961796218867961049'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/04/argentyna-gombrowicza.html' title='Argentyna Gombrowicza'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9HBoqMvCGI/AAAAAAAAARQ/sfLXf_-SrZQ/s72-c/gombro.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-2480045007908633647</id><published>2010-04-23T16:00:00.000+02:00</published><updated>2010-04-23T18:46:38.671+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>Psy na tropie komisarza Wallandera</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;“Psy z Rygi” to druga w kolejności chronologicznej powieść o perypetiach szwedzkiego komisarza policji Kurta Wallandera. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9HOn2_9Y6I/AAAAAAAAASY/1MaiF5LwBdQ/s1600/psy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 126px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9HOn2_9Y6I/AAAAAAAAASY/1MaiF5LwBdQ/s200/psy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5463375007151121314" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;W Polsce ukazała się jako szósta z kolei, co spowodowało lekkie zgrzyty, bo np. kiedy pada imię Baiby, znane czytelnikowi z następnych, a czytanych wcześniej tomów, to od razu wiadomo, co się stanie z majorem Liepą. Jednak dla wielbicieli komisarza nie ma to większego znaczenia. Znajdą tu klimat znany im z “Morderców bez twarzy”, “Fałszywego tropu” czy “Piątej kobiety”. Jednak nie jest on tak intensywny, jak w wymienionych tomach. Chwilami ma się wrażenie, że autora poniosło: szalona podróż przez zieloną granicę wygląda nierealistycznie, atmosfera osaczenia panująca w Rydze to klimat jak z Kafki. A może tylko dla nas, żyjących w spokoju, jest to nie do pojęcia?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fabuła, jak zwykle u Mankella, wiąże się z problemami społeczno-politycznymi. Akcja toczy się częściowo w Rydze w lutym 1991 r., kiedy na Łotwę dotarł już powiew wolności, ale jednocześnie Moskwa nadal trzyma swoją republikę za gardło i tak naprawdę nie wiadomo, co będzie dalej. Żelazna kurtyna opadła, ukazując nie tylko szlachetnych, ale i podłych, nie tylko czyste intencje, ale i potwory. Na Zachód wyrusza wschodnioeuropejska mafia, wspierana przez wpływowe osobistości z wysokich kręgów politycznych związanych z Kremlem, które chcą zarobić na przemycie narkotyków, a jednocześnie zdyskredytować łotewski ruch narodowowyzwoleńczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Takie są kulisy kolejnej sprawy, przed rozwiązaniem której staje komisarz Wallander. Nie jest już tak rozchwiany emocjonalnie, jak w pierwszej części cyklu, ale nadal nie potrafi znaleźć sobie miejsca po rozstaniu z żoną. Ma napady lęku, boli go serce, boi się zawału. Okrucieństwo zbrodni, których sprawców szuka, przeraża go ciągle tak samo, a chwilami przerasta do tego stopnia, że zastanawia się nad odejściem z policji. To nie powszednieje. Do tego nie da się przygotować. Jego młody kolega Martinsson mówi, że w szkole policyjnej nie uczą, jak postępować z torturowanymi zwłokami. To, z czym przychodzi im się zmierzyć, jest nie do pojęcia i nie do przewidzenia. Takie podejście do pracy policjanta świadczy o głęboko humanistycznym duchu powieści o Kurcie Wallanderze. Nie ma zbrodniarzy, mówi komisarz, są tylko ludzie popełniający zbrodnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nagła i szalona miłość, która każe mu narażać życie w imię cudzych ideałów, czyni z oklapniętego, trochę cynicznego Wallandera bohatera romantycznego. Czytelnik w napięciu patrzy, jak zwykły glina z Ystadu zdobywa się na heroiczne czyny, niczym rycerz na białym koniu przybywa na ratunek ukochanej i ucieka przed sforą wysłaną, by zagryźć ich oboje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wszystko zaczęło się od tego, że morze wyrzuciło na plażę nieoznakowany ponton, w którym były ciała dwóch mężczyzn, torturowanych i zastrzelonych. Ktoś zadzwonił na policję i uprzedził, że tak się stanie. Po wyjaśnieniu, kim są zamordowani, sprawę zamknięto i przekazano policji w Rydze. Wallander odetchnął, że to koniec tej ponurej sprawy. Jednak to był dopiero początek...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Henning Mankell,  Psy z Rygi, W.A.B. 2008&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-2480045007908633647?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/2480045007908633647/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/04/psy-na-tropie-komisarza-wallandera.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/2480045007908633647'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/2480045007908633647'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/04/psy-na-tropie-komisarza-wallandera.html' title='Psy na tropie komisarza Wallandera'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9HOn2_9Y6I/AAAAAAAAASY/1MaiF5LwBdQ/s72-c/psy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-8430841271439639999</id><published>2010-04-22T20:34:00.000+02:00</published><updated>2010-04-23T21:45:18.165+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>Zagłada Żydów krakowskich</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;„Apteka w getcie krakowskim” to niezwykłe, unikatowe świadectwo codziennego życia mieszkańców krakowskiego getta spisane przez uczestnika i obserwatora wydarzeń, właściciela apteki na rogu placu Zgody. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9HoSe_dR6I/AAAAAAAAAS4/a7ojd1oj2Ic/s1600/apteka.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 122px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9HoSe_dR6I/AAAAAAAAAS4/a7ojd1oj2Ic/s200/apteka.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5463403227231635362" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Tadeusz Pankiewicz zdecydował się zostać w getcie i nadal prowadzić aptekę mimo grożącego mu niebezpieczeństwa, mając na uwadze względy ekonomicznie: wiedział, że gdy opuści aptekę zostanie ona splądrowana i zniszczona. Został, by pilnować swojej własności, a Los zupełnie niespodziewanie wyznaczył mu ważną rolę w życiu getta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Apteka w części miasta odciętej od świata była nie tylko miejscem porad medycznych, ale pełniła wielorakie funkcje zależnie od potrzeby. Było to miejsce spotkań i gorących dyskusji politycznych między mieszkańcami getta. Tutaj spotykali się Niemcy i Żydzi, pierwsi mogący za sowitym wynagrodzeniem ocalić drugich. Tutaj wymieniano informacje o tym, co dzieje się poza murami. Pracownice apteki, które miały przepustki umożliwiające im wchodzenie i wychodzenie z getta przenosiły wiadomości, pieniądze i biżuterię. Po każdym wysiedleniu ci, którzy ocaleli pierwsze kroki kierowali do apteki, by dowiedzieć się, jaki los spotkał ich krewnych i znajomych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Plac Zgody był odpowiednikiem warszawskiego Umschlagplatzu: tutaj hitlerowcy dokonywali selekcji wywożonych do obozów zagłady Żydów, tutaj rozgrywały się dantejskie sceny, na które aptekarz i jego pracownice patrzyli z głębi apteki, ukryci za firankami. Im też groziło niebezpieczeństwo: życie lub śmierć w getcie zależały od kaprysu hitlerowców. Podczas jednej z wywózek Tadeusz Pankiewicz znalazł się na placu wśród wygnańców – łut szczęścia i dobry humor dowodzącego operacją Niemca zdecydował, że aptekarz ocalił życie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tadeusz Pankiewicz był bardzo skromnym człowiekiem, co podkreślają osoby, które go znały – zmarł w 1993 r. W książce marginalnie tylko wspomina swoje zasługi oddając cześć wszystkim, którzy z poświęceniem ratowali swoich współbraci. Opisując kolejne akcje wysiedleńcze wylicza tych, którzy zginęli: wspaniałych lekarzy, artystów, działaczy społecznych. Opisuje dramaty poszczególnych osób: młodej kobiety, której nie pozwolono iść na śmierć z matką, oszalałej siwowłosej kobiety w sukni i nocnych pantoflach, błąkającej się po placu Zgody z ratlerkiem przyciśniętym do piersi. Opisuje bestialstwo żołdaków, znęcających się nad kalekami, upokarzających w nieludzki sposób skazanych na pewną śmierć, rozstrzeliwujących niemowlęta w becikach układane na stosach po kilka – żeby nie marnować naboi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wspomnienia Tadeusza Pankiewicza obfitują w tak wstrząsające fakty, że nie chcieli w nie wierzyć ludzie, którzy byli daleko od tych wydarzeń. Autor opisuje powojenne spotkanie z przyjacielem z gimnazjum, Żydem, który wojnę przeżył szczęśliwie w Ameryce. Przyjaciel pobłażliwie odniósł się do „książeczki” Pankiewicza mówiąc, że chyba trochę przesadził z opisami niemieckiego bestialstwa, ale nic nie szkodzi, że poniosła go fantazja, to się należy Niemcom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Apteka w getcie krakowskim” jest jedną z trzech relacji na temat losów Żydów podczas okupacji w Krakowie. Dwie pozostałe, napisane przez Aleksandra Bibersteina i Henryka Zvi Zimmermanna powstały później, podczas gdy Pankiewicz spisał swoje wspomnienia zaraz po wojnie – pierwsze wydanie jego książki ukazało się w 1947 r. – zatem wiernie mógł odtworzyć chronologię wydarzeń i oddać atmosferę getta, opisać sytuację stłoczonych tam ludzi oraz ich dramaty. Z tego względu relacja Tadeusza Pankiewicza jest jednym z najważniejszych dokumentów dziejów krakowskiej społeczności żydowskiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pankiewicz został odznaczony w 1983 r. medalem „Sprawiedliwy wśród narodów świata”, a w jego aptece mieści się teraz Muzeum Pamięci Narodowej. Stąd każdego roku w dniach festiwalu kultury żydowskiej wyruszają uczestnicy spaceru po terenie dawnego getta. Oprowadzani wąskimi uliczkami, wśród niskich kamienic oglądają miejsca, które pamiętają tamte straszne czasy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Tadeusz Pankiewicz,  Apteka w getcie krakowskim, Wydawnictwo Literackie 2007&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-8430841271439639999?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/8430841271439639999/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/04/zagada-zydow-krakowskich.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/8430841271439639999'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/8430841271439639999'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/04/zagada-zydow-krakowskich.html' title='Zagłada Żydów krakowskich'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9HoSe_dR6I/AAAAAAAAAS4/a7ojd1oj2Ic/s72-c/apteka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-3258301651990266953</id><published>2010-04-22T18:53:00.000+02:00</published><updated>2010-04-23T18:54:47.389+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>Freud w Nowym Jorku</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Joe Rubensfeld, prawnik, znawca Freuda i wielbiciel Szekspira, stworzył powieść, która jest fikcyjną opowieścią o perypetiach doktora Freuda w czasie jego pobytu w Nowym Jorku w 1909 r. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9HQvp9bJyI/AAAAAAAAASo/XH-iWXIrsRg/s1600/freud.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 128px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9HQvp9bJyI/AAAAAAAAASo/XH-iWXIrsRg/s200/freud.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5463377340113037090" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Swoją jedyną podróż do Ameryki Freud wspominał niechętnie, jakby spotkała go tam jakaś niemiła przygoda, podczas gdy jego wykłady w Stanach przyciągnęły rzesze słuchaczy, a psychoanaliza zdobyła niebywałą popularność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W fikcyjną fabułę autor wplótł prawdziwe wydarzenia, osoby i sytuacje, ale z dużą nonszalancją przemieścił je w czasie i przestrzeni, korzystając z prawa przysługującego powieściopisarzowi. Nie należy więc traktować tej powieści jak dokumentu historycznego, lecz swobodnie delektować się intrygującą prozą z psychoanalizą i Hamletem w tle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Nowym Jorku dzieją się rzeczy mrożące krew w żyłach. To przede wszystkim one skupiają uwagę czytelnika. Oto w ekskluzywnej rezydencji Balmoral ktoś zamordował młodą dziewczynę. Ofiara była przed śmiercią biczowana. Wkrótce potem ktoś napada inną pannę z towarzystwa w domu jej rodziców. Napadnięta traci głos i pamięć. Po mieście krąży tajemniczy mężczyzna w czarnym płaszczu. Tropy prowadzą do zamożnego nowojorczyka Geoge'a Banwella. Czy to on jest winny? Koronel Hugel i detektyw Littlemore szukają dowodów. Tajemnicze rzeczy dzieją się też wokół doktora Freuda. Ktoś próbuje zastraszyć tłumacza książki Freuda, następca doktora Carl Jung zachowuje się podejrzanie, ktoś naciska na rektora uniwersytetu, na którym Fred miał wygłosić cykl wykładów, aby je odwołał. Spotkanie tych dwóch wątków-zagadek następuje w momencie, gdy słynny wiedeński psychoterapeuta zostaje poproszony o pomoc w odzyskaniu pamięci zaatakowanej przez tajemniczego napastnika pannie Acton.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeplatając sceny z pobytu Freuda w Nowym Jorku ze scenami ze śledztwa i raz po raz zmieniając formę narracji, autor nieustannie trzyma czytelnika w napięciu. Z kolei rozważania na temat psychoanalizy oraz dywagacje dotyczące “być albo nie być” Hamleta stanowią o walorze poznawczym powieści. Intrygujący jest też opisany w powieści Nowy Jork na początku XX stulecia: miasto wielkich inwestycji, ogromnych pieniędzy, balów, burdeli, wszelkiego łajdactwa i nieopisanej nędzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten naprawdę dobrze napisany thriller pewnie wkrótce zostanie sfilmowany. Zanim sięgniecie po tę powieść, wiedzcie, że im gęściejsza staje się atmosfera, tym trudniej oderwać się od lektury.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Joe Rubensfeld, Sekret Freuda, Sonia Draga 2006&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-3258301651990266953?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/3258301651990266953/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/04/freud-w-nowym-jorku.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/3258301651990266953'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/3258301651990266953'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/04/freud-w-nowym-jorku.html' title='Freud w Nowym Jorku'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9HQvp9bJyI/AAAAAAAAASo/XH-iWXIrsRg/s72-c/freud.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-5501623315104491433</id><published>2010-04-22T18:48:00.000+02:00</published><updated>2010-04-23T18:50:35.213+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>Człowiek, który przeżył Zagładę</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;“Przeżyłem” Kurta Lewina to świadectwo Zagłady polskich Żydów na Kresach Wschodnich, we Lwowie, Rawie Ruskiej, Lubaczowie. Spisane wkrótce po przeżytej gehennie, z gorączkową pasją, wspomnienia młodego człowieka, któremu hitlerowski najazd odebrał młodość, pozbawił rodziny i przyjaciół, mają ogromną, nie do przecenienia wartość historyczną. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9HPkFbpoKI/AAAAAAAAASg/W9GIzoM9Fhc/s1600/lewin.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 129px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9HPkFbpoKI/AAAAAAAAASg/W9GIzoM9Fhc/s200/lewin.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5463376041817514146" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Lewin opisuje Lwów, który we wspomnieniach jawi się zazwyczaj jako kraina arkadyjska, targany konfliktami na tle narodowościowym, które kipiały pod cienką warstwą względnego spokoju, a w czasie wojennego bezprawia wybuchły jak wulkan. Narastająca latami nienawiść do Żydów znalazła ujście w przemocy, która przekroczyła wszelkie wyobrażalne granice. Polacy i Ukraińcy brali udział w organizowanych przez hitlerowców pogromach, w znęcaniu się i katowaniu sąsiadów. Życie ludzkie kosztowało 5 litrów wódki – tyle dostawali denuncjatorzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lewin opisuje rzeczy straszne, nie mieszczące się w głowie. Do jednych z najpotworniejszych wydarzeń, których autor był świadkiem, należała masakra na dziedzińcu więzienia Brygidek, gdzie spędzonych z różnych stron miasta Żydów zmuszono do wyciągania rozkładających się trupów zamurowanych w piwnicach przez uciekających Sowietów, bijąc i rozstrzeliwując pracujących. Potworne wrażenie wywierają sceny z obozu Janowskiego, w którym okrucieństwo oprawców zdawało się nie mieć granic: pogrzebana żywcem ranna kobieta, tańczący na pośmiewisko sędziwy rabin, ojciec oszalały po śmierci syna, zabitego na jego oczach, żona komendanta obozu, strzelająca dla zabawy do więźniów. Kiedy ma się świadomość, czego świadkiem był ten młody wówczas chłopiec, ledwie gimnazjalista, który widział, jak rozstrzeliwują jego ojca, nie dziwi ani jego ostry język, ani miotane przekleństwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W mrocznych czasach znaleźli się jednak ludzie, którzy udzielili mu pomocy. Ocalał dzięki nim: dzięki niemieckiemu szoferowi Wichmannowi, dzięki metropolicie kościoła greckokatolickiego Andrzejowi Szeptyckiemu i dzięki oo. studytom, w których klasztorach się ukrywał. Metropolicie Szeptyckiemu i jego bratu Klemensowi autor wystawił piękny pomnik, opisując ich zaangażowanie w ratowanie zagrożonych istnień ludzkich, wspominając, że metropolita jako jedyny duchowny w Europie w oficjalnym liście upomniał się Himmlerowi o Żydów, a sam w Lwowie nawoływał ludność ukraińską do spokoju.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wspomnienia Kurta Lewina, spisane we Włoszech odręcznie, a później przepisane na niemieckiej maszynie, ukazały się w 1947 r. w Izraelu w tłumaczeniu na hebrajski. W 2006 r. ukazały się w oryginale, po polsku. Ich lektura jest wstrząsająca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kurt Lewin, Przeżyłem. Saga Świętego Jura spisana w roku 1946, Zeszyty Literackie 2006&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-5501623315104491433?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/5501623315104491433/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/04/czowiek-ktory-przezy-zagade.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/5501623315104491433'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/5501623315104491433'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/04/czowiek-ktory-przezy-zagade.html' title='Człowiek, który przeżył Zagładę'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9HPkFbpoKI/AAAAAAAAASg/W9GIzoM9Fhc/s72-c/lewin.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-6377021347397985411</id><published>2010-04-22T18:39:00.000+02:00</published><updated>2010-04-25T18:08:13.785+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>"Życie trzeba żyć"</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kiedy życie rozpadnie się na drobne kawałki, trzeba je poskładać na nowo, skleić, dopasowac do siebie rozsypane elementy. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9HNVI8vhiI/AAAAAAAAASQ/uGNo2d0qcQM/s1600/rudzielce.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 136px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9HNVI8vhiI/AAAAAAAAASQ/uGNo2d0qcQM/s200/rudzielce.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5463373586040325666" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;To niełatwe zadanie, które wymaga czasu i cierpliwości. I czasem, przy składaniu tych puzzli, nagle odkrywamy, że w naszej układance były dziury, że nawet nie wiedzieliśmy, że brakuje jakichś fragmentów. Więc szukamy, przetrząsamy kąty i w końcu znajdujemy i z radością wkładamy je na miejsce. I dopiero wtedy nasza układanka wygląda jak nigdy przedtem: jest pełna, kompletna, piękna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uporządkowane, dające względną satysfakcję i poczucie stabilizacji życie Anny, głównej bohaterki “Rudzielców”, zawaliło się pewnego dnia jak dom zbudowany na piasku, gdy zostawił ją ukochany, z którym była związana przez 7 lat. Fale zmiotły jej spokój i plany na przyszłość, a wraz z odpływem zabrały z mieszkania większość mebli, do których niedoszły narzeczony dziwnym trafem rościł sobie prawo. Anna została z pustką u boku, pustką w sercu i w pustym mieszkaniu. I zaczęła od nowa składać swoje życie i planować przyszłość. A że klucz do przyszłości bywa schowany w czasach minionych, bohaterka stanęła oko w oko z rodzinnymi sekretami, przechowanymi specjalnie dla niej na polecenie nieżyjącej od lat babci. Z zapisków, notatek i zdjęć złożyła historię swojej rodziny, która była brakującym elementem w układance jej życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“Rudzielce” to wzruszająca opowieść, której fabuła zahacza o początek XX wieku. Jej bohaterowie to zwykli ludzie, których życie postawiło w niezwykłych okolicznościach. Wielkie tragedie, wielkie miłości i banalna codzienność, a wszystko to owiane wichrem historii, który miotał ludźmi po świecie, raz na zawsze burząc uświetniony tradycją porządek rzeczy, ludzki spokój i na wiele lat odbierając wszelką radość. Pogmatwane losy rodziny Anny czytelnik poznaje po kawałku, z umiejętnie dozowanym napięciem. Stopniowo wyjaśniają się wszystkie wątki, rozplątują zawikłane sprawy, rozjaśniają mroki rodzinnych sekretów. Świadomość własnej przeszłości otwiera bohaterce zupełnie nowe perspektywy na przyszłość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powieść Katarzyny Buziak przypomina, że siła do walki z przeciwnościami jest w każdym z nas, tylko trzeba ją wydobyć, a nic tak nie uskrzydla, jak mądra, dobra miłość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Katarzyna Buziak, Rudzielce, Zysk i Spółka 2007&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-6377021347397985411?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/6377021347397985411/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/04/w-zyciu-trzeba-zyc.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/6377021347397985411'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/6377021347397985411'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/04/w-zyciu-trzeba-zyc.html' title='&quot;Życie trzeba żyć&quot;'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9HNVI8vhiI/AAAAAAAAASQ/uGNo2d0qcQM/s72-c/rudzielce.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-3335268466071242533</id><published>2010-03-29T22:17:00.000+02:00</published><updated>2010-04-29T22:18:39.500+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dla dzieci 10+'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam dzieciom'/><title type='text'>Meg Finn idzie do nieba</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kiedy zmarły ma na swoim koncie tyle samo dobrych, co złych uczynków nie może dostać się ani do nieba, ani do piekła. Dostaje drugą szansę: jego dusza wraca na ziemię, aby przeważyć szalę na stronę dobra lub zła. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9nphJ7yfYI/AAAAAAAAAWQ/EdmWWPgWM_M/s1600/listazy120.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 120px; height: 191px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9nphJ7yfYI/AAAAAAAAAWQ/EdmWWPgWM_M/s200/listazy120.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5465656378602454402" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;W takiej sytuacji, nie potwierdzonej teologicznie lecz wykreowanej przez Eoina Colfera znalazła się nastoletnia Meg Finn, która zginęła podczas włamania do domu emeryta Lowriego. Na mocy prawa panującego w zaświatach wróciła do człowieka, którego skrzywdziła i pomagając mu miała zasłużyć na niebo. Ale nie było to takie proste: na Meg czyhał również władca piekieł, który bardzo cenił potępionych z wyobraźnią. A tej nie brakowało zadziornej nastolatce – w pozaziemskich kręgach dobrze znany był sposób, w jaki rozprawiła się ze znienawidzonym ojczymem. Lucyfer zażądał zatem od Belzebuba, swojej prawej ręki, aby dziewczynkę odnaleziono, skłoniono do złego i dostarczono do piekła. I tak zaczyna się walka ciemnych mocy z siłami dobra o duszę Meg. Walka prowadzona w bardzo współczesnym stylu z wykorzystaniem piekielnej elektroniki, uzupełniającej sztanskie podstępy i podłości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Lista życzeń” to mądra, brawurowa opowiedziana historia o ponoszeniu odpowiedzialności za swoje czyny, w której z poczuciem humoru został odmalowany świat pozaziemski:  Belzebub, piekielny Numer Dwa, nazywany przez księcia ciemności Bubkiem, tak bardzo obawia się utraty stanowiska i związanej z tym konieczności zamieszkania w pobliżu Dołu Kloacznego, że zwraca się z prośbą o pomoc do świętego Piotra. Historia Meg i jej drogi do nieba wciąga od pierwszej do ostatniej strony, akcja toczy się żywo i obfituje w nagłe zwroty, a morał pozostaje jasny i czytelny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To książka adresowana do nastolatków, ale jest warta przeczytania nawet jeśli ma się trochę więcej lat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Eoin Colfer, Lista życzeń, W.A.B. 2004&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-3335268466071242533?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/3335268466071242533/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/03/meg-finn-idzie-do-nieba.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/3335268466071242533'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/3335268466071242533'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/03/meg-finn-idzie-do-nieba.html' title='Meg Finn idzie do nieba'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9nphJ7yfYI/AAAAAAAAAWQ/EdmWWPgWM_M/s72-c/listazy120.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-5642059613935147646</id><published>2010-03-25T19:28:00.003+01:00</published><updated>2010-04-29T22:19:22.593+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam dzieciom'/><title type='text'>Czytam dzieciom - katalog</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;dla dzieci 2+&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;Gdzie jest Bóg?, Joni Oeltjenbruns, Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu 2006&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;dla dzieci 3+&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Arcytrudny alfabet, Marta Pokorska,  Dwie Siostry 2007&lt;br /&gt;Dlaczego zając? Wiersze krakowskich poetów o dzieciach i dla dzieci, Zielona Sowa 2006&lt;br /&gt;The Haunted House, Kazuno Kohara, Macmillan Children's Books 2008&lt;br /&gt;Miś Uszatek, Czesław Janczarski, Nasza Księgarnia 2006&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;dla dzieci 4+&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;seria "Już czytam!", Agnieszka Stelmaszyk, Book House 2009&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;dla dzieci 5+&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Pompon w rodzinie Fisiów, Joanna Olech, Znak, Kraków 2007&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;dla dzieci 7+&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Buba, Barbara Kosmowska, Literatura 2006&lt;br /&gt;seria “Piraci, do abordażu!”, Sebastiano Ruiz Mignone, Egmont 2008&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;dla dzieci 10+&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;seria “Cherub”, Robert Muchamore, Egmont 2008-2010&lt;br /&gt;Lista życzeń, Eoin Colfer, W.A.B. 2004&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-5642059613935147646?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/5642059613935147646/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/03/czytam-dzieciom-katalog.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/5642059613935147646'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/5642059613935147646'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/03/czytam-dzieciom-katalog.html' title='Czytam dzieciom - katalog'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-2774744058121781021</id><published>2010-03-25T16:57:00.002+01:00</published><updated>2010-04-29T22:04:36.276+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>Czytam sobie - katalog</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Katalog tytułów:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;A&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Apteka w getcie krakowskim, Tadeusz Pankiewicz,  Wydawnictwo Literackie 2007&lt;br /&gt;Artur Rex, Thomas Berger, Zysk i s-ka 2001&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;B&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Ballada o chaosiku, Wawrzyniec Prusky, Wydawnictwo Grasshopper 2009&lt;br /&gt;Blondynka śpiewa w Ukajali, Beata Pawlikowska, G+J RBA 2003&lt;br /&gt;Blondynka wśród łowców tęczy, Beata Pawlikowska, Rosner &amp;amp; Wspólnicy, Warszawa 2002&lt;br /&gt;Bezpieczne związki, Barbara Henkel, Nowy Świat 2003&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;C&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Córka Nastawiacza Kości, Amy Tan, Prószyński 2002&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;D&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Don Juan we mgle, Jan Tomkowski, Rosner i wspólnicy 2005&lt;br /&gt;Dziennik, Anna Frank, Znak 2003&lt;br /&gt;Dziennik z łódzkiego getta, Jakub Poznański, Dom Wydawniczy Bellona 2002&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;E&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Extra vergine, Agnieszka Stefańska, Świat Książki 2003&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;G&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Gombrowicz i Buenos Aires, Laura Pariani, Wydawnictwo Literackie 2006&lt;br /&gt;Gosposia prawie do wszystkiego, Monika Szwaja, SOL 2009&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;H&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Hania Bania, Hanna Bakuła, Muza 2007&lt;br /&gt;Hania Bania. Królowa samby, Hanna Bakuła, Muza 2009&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;I&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;I jeszcze jedno... Świat według Clarksona 2, Jeremy Clarkson, Insignis, Kraków 2007&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;K&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Kacper Ryx, Mariusz Wollny, Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2007&lt;br /&gt;Kładka nad czasem, Michał Głowiński, Wydawnictwo Literackie 2006&lt;br /&gt;Kawałki męskie, żeńskie i nijakie, Stefania Grodzieńska, Akapit Press 2001&lt;br /&gt;Korespondencja, Aleksander Wat, oprac. Alina Kowalczykowa, Czytelnik 2006&lt;br /&gt;Kresy czyli obszary tęsknot, Tadeusz Chrzanowski, Wydawnictwo Literackie 2009&lt;br /&gt;Król kier znów na wylocie, Hanna Krall, Świat Książki 2006&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;M&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Moje życie barbarzyńcy, Janina Katz, Santorski &amp;amp; CO 2006&lt;br /&gt;Mówi się, Jerzy Bralczyk, PWN 2001&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;N&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Na wschód od czasu, Joseph Rosenberg, Santorski &amp;amp; CO 2006&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;O&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;One, Radosław Romaniuk, Twój Styl 2005&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;P&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Pelagia i Biały Buldog, Borys Akunin, Noir sur Blanc 2007&lt;br /&gt;Przeżyłem. Saga Świętego Jura spisana w roku 1946, Kurt Lewin, Zeszyty Literackie 2006&lt;br /&gt;Przygody pana Bazylka, Jacek Pałka, Spis Treści 2003&lt;br /&gt;Psy z Rygi, Henning Mankell,  W.A.B. 2008&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;R&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Rauska, Teresa Oleś-Owczarkowa, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2009&lt;br /&gt;Rudzielce, Katarzyna Buziak, Zysk i Spółka 2007&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;S&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Sekret Freuda, Joe Rubensfeld,  Sonia Draga 2006&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;W&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Wojna Klary, Clara Kramer i  Stephen Glantz, Znak 2009&lt;br /&gt;Wysoki Zamek, Stanisław Lem, Wydawnictwo Literackie 2006&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Katalog autorów:&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;A&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;Akunin Borys, Pelagia i Biały Buldog, Noir sur Blanc 2007&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;B&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Bakuła Hanna, Hania Bania, Muza 2007&lt;br /&gt;Bakuła Hanna, Hania Bania. Królowa samby, Muza 2009&lt;br /&gt;Berger Thomas, Artur Rex, Zysk i s-ka 2001&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;Bralczyk Jerzy, Mówi się, PWN 2001&lt;br /&gt;Buziak Katarzyna, Rudzielce, Zysk i Spółka 2007&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;C&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Chrzanowski Tadeusz, Kresy czyli obszary tęsknot, Wydawnictwo Literackie 2009&lt;br /&gt;Clarkson Jeremy, I jeszcze jedno... Świat według Clarksona 2, Insignis, Kraków 2007&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;F&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Frank Anna, Dziennik, Znak 2003&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;G&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Głowiński Michał, Kładka nad czasem, Wydawnictwo Literackie 2006&lt;br /&gt;Grodzieńska Stefania, Kawałki męskie, żeńskie i nijakie, Akapit Press 2001&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;H&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; &lt;/span&gt;Henkel Barbara, Bezpieczne związki, Nowy Świat 2003&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;K&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Katz Janina, Moje życie barbarzyńcy, Santorski &amp;amp; CO 2006&lt;br /&gt;&lt;span&gt;Krall &lt;/span&gt;&lt;span&gt;Hanna&lt;/span&gt;&lt;span&gt;, Król kier znów na wylocie, Świat Książki 2006&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Kramer Clara i  Stephen Glantz, Wojna Klary, Znak 2009&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;L&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Lem Stanisław, Wysoki Zamek,  Wydawnictwo Literackie 2006&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Lewin Kurt, Przeżyłem. Saga Świętego Jura spisana w roku 1946, Zeszyty Literackie 2006&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;M&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Mankell Henning, Psy z Rygi,  W.A.B. 2008&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;O&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Oleś-Owczarkowa Teresa, Rauska, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2009&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;P&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Pałka Jacek, Przygody pana Bazylka, Spis Treści 2003&lt;br /&gt;Pankiewicz Tadeusz, Apteka w getcie krakowskim, Wydawnictwo Literackie 2007&lt;br /&gt;Pariani Laura, Gombrowicz i Buenos Aires, Wydawnictwo Literackie 2006&lt;br /&gt;Pawlikowska Beata, Blondynka śpiewa w Ukajali, G+J RBA 2003&lt;br /&gt;Pawlikowska Beata, Blondynka wśród łowców tęczy, Rosner &amp;amp; Wspólnicy, Warszawa 2002&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;Poznański Jakub, Dziennik z łódzkiego getta, Dom Wydawniczy Bellona 2002&lt;br /&gt;Prusky Wawrzyniec, Ballada o chaosiku, Wydawnictwo Grasshopper 2009&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;R&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Romaniuk Radosław, One, Twój Styl 2005&lt;br /&gt;Rosenberg Joseph, Na wschód od czasu, Santorski &amp;amp; CO 2006&lt;br /&gt;Rubensfeld Joe, Sekret Freuda, Sonia Draga 2006&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;S&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Stefańska Agnieszka, Extra vergine, Świat Książki 2003&lt;br /&gt;Szwaja Monika, Gosposia prawie do wszystkiego, SOL 2009&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;T&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Tan Amy, Córka Nastawiacza Kości, Prószyński 2002&lt;br /&gt;Tomkowski Jan, Don Juan we mgle, Rosner i wspólnicy 2005&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;W&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Wat Aleksander, Korespondencja, oprac. Alina Kowalczykowa, Czytelnik 2006&lt;br /&gt;Wollny Mariusz, Kacper Ryx, Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2007&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-2774744058121781021?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/2774744058121781021/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/03/czytam-sobie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/2774744058121781021'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/2774744058121781021'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/03/czytam-sobie.html' title='Czytam sobie - katalog'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-5262593811231216814</id><published>2010-03-23T22:02:00.000+01:00</published><updated>2010-04-23T23:03:01.360+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>Detektyw w habicie</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wielcy detektywi zawsze byli ludźmi niepozornymi i w ich towarzystwie przestępcy czuli się bezkarnie. Nikt, kto był z prawem na bakier nie traktował poważnie wymiętego porucznika Colombo, starej panny Marple czy Herculesa Poirot – właściciela śmiesznych wąsów. Nawet zleceniodawcy często wątpili w ich umiejętności - zupełnie niesłusznie, jak dobrze wiedzą wielbiciele ich przygód.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9IK4cbSRyI/AAAAAAAAAUA/p8mWhq9ZR_o/s1600/pelagia.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 141px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9IK4cbSRyI/AAAAAAAAAUA/p8mWhq9ZR_o/s200/pelagia.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5463441262773421858" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Do grona tych postaci należy zakonnica Pelagia z klasztoru w Zawolżsku, bohaterka serii powieści Borysa Akunina. Skromna mniszka o bystrym i przenikliwym umyśle, ciesząca się zaufaniem biskupa Mitrofaniusza była przez niego delegowana do wyjaśniania kryminalnych zagadek i podejrzanych wypadków, które zdarzały się w guberni. Niezdarna zakonnica, której wszystko leciało z rąk, potykała się na równej drodze i rozlewała kawę na spodnie siedzącego obok miała słabość do robótek ręcznych - zawsze nosiła przy sobie druty i kłębek włóczki, z którego dziergała wyjątkowe paskudstwa (jednym z jej «dzieł» miał być paseczek dla siostry Eulalii, ozdobiony rzędem trupich czaszek). Kiedy przystępowała do akcji zmieniała się zupełnie: jej bystremu oku nie uszedł żaden szczegół, skrupulatnie zbierała dowody, dyskretnie obserwowała otoczenie. Kiedy sytucja tego wymagała a biskup nakazywał, Pelagia przebierała się za swoją rzekomą siostrę, światową kobietę, swoim urokiem zdobywając salony i dostęp do interesujących informacji. Przypomina to trochę serial «Detektyw w sutannie», w którym podobne sztuczki stosował sympatyczny duet ksiądz Frank i siostra Stephanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Akcja powieści z serii «Kryminał prowincjonalny» toczy się na rosyjskiej prowincji końca XIX wieku. Opisywane wydarzenia rozgrywają się na barwnie odmalowanym społeczno-politycznym tle carskiej Rosji, dobrze znanym z twórczości wielkim prozaików rosyjskich, gdzie trwa umacnianie prawosławia i walka z odszczepieńcami religijnymi, króluje łapownictwo, konkurują ze sobą salony towarzyskie a znudzone damy tęsknie wyglądają rozrywek i nowości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohaterami drugoplanowymi „Pelagii...“ czyni Akunin prowicjonalną śmietankę towarzyską, rosyjskie ziemiaństwo i arystokrację, żyjących spokojnie z dala od stolicy w cichym kraju nad Rzeką, gdzie rządy sprawuje mądry biskup i rozsądny gubernator.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Interesująco poprowadzona fabuła powieści i jej główny wątek kryminalny stanowią atrakcyjną szatę, w którą autor ubrał przypowieść o ludzkich namiętnościach: o bezwzględnej żądzy sławy, władzy i pieniędzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pelagia i Biały Buldog to pierwsza z trzytomowej serii przygód siostry Pelagii. Idę o zakład, że natychmiast sięgniecie po kolejne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Borys Akunin, Pelagia i Biały Buldog, Noir sur Blanc 2007 &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-5262593811231216814?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/5262593811231216814/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/04/detektyw-w-habicie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/5262593811231216814'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/5262593811231216814'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/04/detektyw-w-habicie.html' title='Detektyw w habicie'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9IK4cbSRyI/AAAAAAAAAUA/p8mWhq9ZR_o/s72-c/pelagia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-757453519217695538</id><published>2010-03-23T21:46:00.000+01:00</published><updated>2010-04-23T22:49:40.460+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dla dzieci 7+'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam dzieciom'/><title type='text'>Buba i rodzina</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Sławni rodzice to horror dla dziecka. Jednego sławnego rodzica można jakoś znieść, ale nieszczęścia zazwyczaj chodzą parami. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9IHv-o9fYI/AAAAAAAAATw/XDOk0PsdIMQ/s1600/buba.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 136px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9IHv-o9fYI/AAAAAAAAATw/XDOk0PsdIMQ/s200/buba.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5463437818803879298" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Tak było w przypadku Buby: mama – pisarka, tata – prezenter telewizyjny. Od potomka sławnych rodziców ludzie oczekują, że będzie niezwykłe na miarę swoich protoplastów. A Buba za wszelką cenę chciała zostać sobą, zwyczajną nastolatką w dżinsach i martensach, i była zdecydowana bronić swojego prawa do zwyczajności, więc na pytanie „czy przypadkiem jest córką…?” odpowiadała zdziwionym „Ja?” gwarantującym jej święty spokój.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Buba nie doświadczała nadmiaru rodzicielskiego ciepła. Zabiegani rodzice mijali się w przedpokoju, pędząc do swoich własnych spraw, nie pytając jak córce minął dzień, albo czy nie jest głodna. Obiad podawała jej gospodyni, a popołudniami i wieczorami towarzyszył dziadek, grając z dziewczynką w karty. Buba nie czuła się nieszczęśliwa: z dziadkiem trzymała sztamę, a z rodzicami dawało się wytrzymać. Zaczynała naukę w liceum, próbowała się odnaleźć w nowych okolicznościach, nawiązywała przyjaźnie, odkrywała istnienie płci przeciwnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Buba” to histora życia rodzinnego widzianego oczyma wrażliwej nastolatki, która już dużo wie, ale wciąż dowiaduje się czegoś nowego o swoich bliskich i o sobie. Książka jest utrzymana w stylu poznańskiej sagi Małgorzaty Musierowicz, co liczy się jej zdecydowanie na plus.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest to powieść, która bez szczególnych poprawek mogłaby znaleźć się przed kamerą lub radiowym mikrofonem. Poszczególne rozdziały opowieści o przygodach nastolatki to wręcz gotowe odcinki serialu, ze znakomicie namalowanymi postaciami, interesująco zarysowaną fabułą i jak zwykle u Kosmowskiej bardzo dobrze opowiedziane. Mam nieodparte wrażenie pokrewieństwa z „Tata, a Marcin powiedział…” jeśli chodzi o powtarzalność pewnych sekwencji: w serialu według scenariusza Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk jest to dociekliwość syna, w „Bubie” takim refrenem są kolejne wizyty Mańczaków, zabawnej i uciążliwej towarzysko pary małżeńskiej, która odwiedza rodziców Buby i przeważnie z powodu ich nieobecności skazana jest na towarzystwo dziadka i dziewczynki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książkę znakomicie się czyta. Ciepła opowieść o dziewczynce nazywanej Bubą dostarcza refleksji zarówno nastolatkom jak i rodzicom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Barbara Kosmowska, Buba, Literatura 2006 &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-757453519217695538?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/757453519217695538/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/03/buba-i-rodzina.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/757453519217695538'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/757453519217695538'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/03/buba-i-rodzina.html' title='Buba i rodzina'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9IHv-o9fYI/AAAAAAAAATw/XDOk0PsdIMQ/s72-c/buba.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-1772550849340162455</id><published>2010-03-23T17:18:00.000+01:00</published><updated>2010-04-23T21:02:49.897+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>Szwaja jest dobra na wszystko</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Monika Szwaja zaczęła pisać stosunkowo niedawno (w 2003 r.) i jak już nabrała rozpędu, to leci jak rakieta. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9FbG8fi3CI/AAAAAAAAAPM/L0WKtfVXgKg/s1600/gosposia.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 160px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9FbG8fi3CI/AAAAAAAAAPM/L0WKtfVXgKg/s200/gosposia.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5463247997852900386" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Co kilka miesięcy pojawia się jej kolejna książka i nie są to żadne naciągane sequele czy popłuczyny po debiutanckim sukcesie: Szwaja konstruuje interesujące, wielowątkowe powieści z bogatą galerią postaci, mocno osadzone w naszych czasach, doskonałe pod względem warsztatowym. Gatunkowo są to czytadła, zatem nie Mickiewicz i nie Joyce, czyli chwała Bogu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za co kocham Monikę Szwaję? Za pozytywne przesłanie jej książek. Tutaj zawsze triumfuje prawda i dobro, a jeśli wydaje się, że na wierzchu jest coś zupełnie innego, to mamy 100 % gwarancji, że na ostatnich stronach pójdzie na dno, brzydko gulgocząc. Szwaja nieustannie przekonuje nas, że można zmienić swoje życie w praktycznie każdym momencie, w każdej sytuacji, nawet mając maleńkie dziecko, dorastającą córkę, toksyczną mamusię, będąc porzuconą, zdradzoną, sponiewieraną. Pokazuje piękny świat, dobrych ludzi i nieograniczone możliwości. Nawet jeśli sami z nich nie skorzystamy, to po zamknięciu jej książki jakoś lżej się oddycha.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwielbiam Szwaję za promowanie snobizmu intelektualnego. Co prawda nie znam nikogo, kto z pamięci cytowałby Wysockiego, Okudżawę i innych wielkich poetów (konsultowałam się z przyjaciółką i ona też nie zna), ale wiara w istnienie takich osób podnosi moje ogólne mniemanie o tzw. dzisiejszym świecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chylę czoła przed zachwycającą polszczyzną Autorki. Pełny profesjonalizm, bo i polonistka, i dziennikarka, ale jak niestety wiadomo, wykształcenie i doświadczenie nie zawsze gwarantują  takie efekty. Tutaj są znakomite: dialogi naturalne, opisy akuratne, akcja toczy się żwawo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każda kolejna książka Moniki Szwai jest jak wizyta w gronie przyjaciół: zawsze pojawia się tam ktoś z poprzednich powieści, czasem tylko przemyka przez scenę, czasem rozsiada się na dłużej. Tłem dla każdej jest Szczecin, żurawie w porcie, morze, marynarze na brzegu. Lokalny patriotyzm Autorki budzi ciepły uśmiech.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ma co się wzdragać, drogie Panie i drodzy Panowie, że literatura ledwie popularna, że tylko czytadło. Takiej dawki optymizmu, wiary w człowieka i pozytywnego nastawienia próżno szukać w ambitnej literaturze wysokich lotów. Nie przeczę, wzlatywać trzeba, jednak gdy życie użądli, lepiej pocieszenia szukać u Szwai niż u Dehnela.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Monika Szwaja, Gosposia prawie do wszystkiego, SOL 2009&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-1772550849340162455?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/1772550849340162455/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/03/szwaja-jest-dobra-na-wszystko.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/1772550849340162455'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/1772550849340162455'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/03/szwaja-jest-dobra-na-wszystko.html' title='Szwaja jest dobra na wszystko'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9FbG8fi3CI/AAAAAAAAAPM/L0WKtfVXgKg/s72-c/gosposia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-273962895593143242</id><published>2010-03-23T17:09:00.000+01:00</published><updated>2010-04-23T18:17:39.349+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>Love story z getta</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;“Król kier znów na wylocie” to prawdziwa historia, której nie powstydziłby się hollywoodzki melodramat: jest tu napięcie sięgające zenitu, są nieoczekiwane zwroty akcji i splątane losy wielu bohaterów.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9HGeo5PZ_I/AAAAAAAAARo/L4reFIpuMK4/s1600/karl.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 124px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9HGeo5PZ_I/AAAAAAAAARo/L4reFIpuMK4/s200/karl.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5463366052653000690" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Oto ona i on. Ona zaręczona z innym, on spotyka się z inną. Poznali się przypadkiem, kiedy wstąpiła do koleżanki nawlec sznurówki do butów. Ją zauroczyły jego piękne dłonie oparte na kaflowym piecu, a potem opuszczone bezradnie, on zachwycił się jej oczami, które przypominały mu oczy córki rabina. Zerwała zaręczyny z Jurkiem, wyszła za Szajka. Trwała wojna, było coraz ciężej. Ludzie ginęli, ale oni byli i była ich miłość. Ona pracowała w szpitalu, on w warsztacie. Wyszła z getta, potem wyciągnęła męża. Teraz nazywali się Pawliccy. Wyglądali dobrze: on wysoki blondyn, ona ufarbowana na popielaty blond. Mąż przerzucał ludzi na słowacką stronę, ale wpadł w Krakowie, trafił do Oświęcimia a potem do Mauthausen.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od tej pory życie Izoldy miało tylko jeden cel: wyciągnąć męża z obozu, za wszelką cenę.&lt;br /&gt;Gwałcona, okradziona, więziona, bita nie poddawała się, szła uparcie do przodu, szukała nowych dróg, kolejnych sposobów. Ważny był tylko jej mąż, nie liczyło się nic więcej. Ludzie ginęli za ojczyznę, narażali życie dla swoich przekonań, ona chciała tylko ocalić męża, nic więcej. Mówi o tym tak po prostu. Ton oczywistości bije z każdej strony tej opowieści: jest jak jest, trzeba żyć, trzeba się dostosować. Trzeba brać pieniądze za rozwożenie grypsów, nie wolno wrzeszczeć w bramie, kiedy dobiera się do niej policjant, trzeba stale się pilnować. Trzeba stawiać torbę nie po żydowsku, odmawiać zdrowaśki jak katolik, mówić piskliwym, pewnym siebie głosem dużej służącej. Izolda jeździła, kupowała, sprzedawała, załatwiała: słoninę, cyjanek potasu, tytoń. Była więziona na Pawiaka, była na robotach w Rzeszy, uciekła stamtąd do Łodzi, trafiła do Wiednia a stamtąd do Oświęcimia, potem znowu do Wiednia, skąd wrócili do Łodzi, a wyrzuceni z Polski w 1968 r. wyjechali znowu do Wiednia, a stamtąd do Izraela.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Izolda wierzyła, że odnajdzie i ocali męża, modliła się do Matki Boskiej z medalika od Lilusi, zawierała układy z Panem Bogiem, stawiała kolejne pasjanse, w których upewniała się, że on żyje i szła naprzód. Jej determinacja przejmuje grozą i szacunkiem, bo to nie fikcja, nie spleciona z wielu luźnych motywów papierowa opowieść, tylko autentyczna historia młodej kobiety, opowiedziana przez Hannę Krall w reportażu "Powieść dla Hollywoodu" z tomu “Hipnoza” (1989). Izolda Regensberg zamówiła u niej spisanie swoich losów, marzyła, by na jej podstawie powstał film z Elisabeth Taylor, ale nie była zadowolona z ostatecznego efektu. “Król kier...” jest poprawioną wersją tamtej powieści, taką, w której już nie brakuje “uczuć, miłości, samotności i łez”. Nie ma tu patosu, jest wstrząsająca rzeczywistość opowiedziana słowami najoszczędniejszymi z oszczędnych. Chwilami opowieść się rwie, jakby narratorka złapała zadyszkę, czasem płynie wartko, jakby chciała jak najprędzej wyrzucić z siebie całą historię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szajek odnalazł się, przeżył, oboje przeżyli. Ale wojenna trauma zmieniła ich. I w momencie, w którym happy end wydaje się być tuż-tuż, okazuje się, że ta historia będzie miała zupełnie inne zakończenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejna świetna książka Hanny Krall. Warto przeczytać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Hanna Krall, Król kier znów na wylocie, Świat Książki 2006&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-273962895593143242?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/273962895593143242/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/04/love-story-z-getta.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/273962895593143242'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/273962895593143242'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/04/love-story-z-getta.html' title='Love story z getta'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9HGeo5PZ_I/AAAAAAAAARo/L4reFIpuMK4/s72-c/karl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-8352866885300859378</id><published>2010-02-24T00:03:00.000+01:00</published><updated>2010-04-24T00:04:41.381+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>Tajemnica zeszytu w kratkę</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Dziennik Anny Frank to dzisiaj książka – pomnik. Zapiski dorastającej dziewczynki, która wraz z rodziną i przyjaciółmi ukrywała się przed nazistami w czasie II wojny stały się symbolem losu milionów młodych ludzi, którym wojna zabrała wszystko, nie tylko młodość i marzenia ale także życie. To pierwsza tak głośna w świecie książka traktująca o Holokauście, to wyjątkowa opowieść o zagładzie Żydów w okupowanej Holandii.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9IZYtZo37I/AAAAAAAAAUQ/jDPFHmOJdiM/s1600/frank.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 134px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9IZYtZo37I/AAAAAAAAAUQ/jDPFHmOJdiM/s200/frank.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5463457210248519602" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Anna rozpoczęła swoja opowieść latem 1942 r., wkrótce po tym, jak dostała na urodziny od ojca zeszyt oprawiony w płótno, z okładką w czerwono-pomarańczową kratkę. Nadała swym notatkom formę listów do nieistniejącej przyjaciółki Kitty. Początkowo dzieliła się z nią przeżyciami ze szkoły, opowiadała o koleżankach i kolegach z klasy, o swoich sympatiach i antypatiach. Od momentu zamieszkania w kryjówce w Oficynie Anna opisywała codzienne życie ukrywających się, życie trudne, konfliktowe, męczące. Dwa lata wśród tych samych ludzi w ciasnych pokoikach, dwa lata bez wychodzenia na zewnątrz, nieustanna walka o odrobinę prywatności, o prawo do korzystania z małego stolika w pokoju, konflikty na punkcie podziału jedzenia, nachalne próby wychowywania wrażliwej dziewczynki przez wszystkich obecnych na miejscu dorosłych, brak porozumienia z matką, rozpaczliwa samotność i tęsknota za przyjaciółmi – to wszystko składało się na ciemną stronę codzienności Anny. Ale pisała nie tylko o tym, co złe: miała ulubionego kota, zaprzyjaźniła się z ukrywającym się z nimi chłopcem, pisała opowiadania, odwiedzali ich przyjaciele, pomagający się im ukrywać. Anna marzyła, że zostanie dziennikarką i pisarką, chciała podróżować po świecie, dużo czytała, uczyła się języków. Była bardzo ambitna, uczyła się nawet znienawidzonej algebry, żeby po wojnie nie spaść do niższej klasy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Była bardzo otwartą, bezpruderyjną dziewczyną, traktowała swoje ciało z ciekawością, bez wstydu i lęku. Jej przemyślenia na temat roli kobiety oraz istoty małżeństwa są tak dojrzałe i współczesne, aż dziwnym wydaje się, że ich wyszły spod pióra żyjącej przeszło pół wieku temu nastolatki. O takich ludziach mówi się, że „świetnie się zapowiadają”. Anna nie miała szansy zrealizować swoich marzeń i planów, podzieliła los rzeszy swoich rówieśników, zamordowanych przez nazistów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Losy Dziennika były niezwykłe: ocalony przez Miep Gies, współpracowniczkę i powierniczkę Ottona Franka po aresztowaniu ukrywających się, przeleżał w biurku Miep cały rok, czekając na powrót Anny. Kiedy nadeszła wiadomość o śmierci dziewczynki w obozie Bergen-Belsen Miep przekazała zapiski jej ojcu, który jako jedyny spośród ukrywającej się ósemki przeżył wojnę. Otto Frank tłumaczył na niemiecki fragmenty dziennika i przesyłał swojej matce mieszkającej w Szwajcarii. Pewnego razu przeczytał fragmenty na spotkaniu ocalonych z Zagłady, jeden z gości zainteresował się nimi, długo namawiał Ottona na publikację. I wydanie ukazało się w 1947 r., była to opracowana przez ojca Anny skrócona wersja. Otto Frank był człowiekiem szalenie taktownym, a jego córka bezkompromisowo oceniała zachowania bliskich – stąd zostały opuszczone całe fragmenty dotyczące m.in. relacji z matką. Wkrótce potem Dziennik został przetłumaczony na niemiecki (Anna pisała po niderlandzku), na jego podstawie w Holandii wystawiono sztukę teatralną a także nakręcono film. Książkę przetłumaczono na ponad 60 języków. Pierwsze polskie wydanie ukazało się w 1957 r., kolejne w 1993. Wydany przez Znak w 2003 r. Dziennik to wersja najpełniejsza z dotychczasowych, wzbogacona odnalezionymi w 1998 r. kilkoma stronami zapisków Anny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo ciekawym uzupełnieniem „Dziennika” jest wydana w 1987 r. w Nowym Jorku książka „Anne Frank remembered”. Są to wspomnienia Miep Gies, która przez cały czas ukrywania się Franków pomagała im, przynosiła zakupy i wiadomości, była dla nich wsparciem i pomocą. Miep opowiedziała o życiu swoich przyjaciół od drugiej strony, od zewnątrz, uzupełniła obraz świata opisanego przez Annę. Jej wspomnienia to także dokument codziennego życia w okupowanej Holandii, głodu, biedy, opis sposobów zdobywania pożywienia i działalności holenderskiego podziemia, w którym bardzo angażował się jej mąż Henk. Myślę, że prawdziwie pełnym wydaniem Dziennika byłaby wspólna edycja wspomnień Anny i Miep. Może kolejny wydawca książki Anny Frank zdecyduje się na to?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Anna Frank, &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Dziennik, &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Znak 2003&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-8352866885300859378?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/8352866885300859378/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/02/tajemnica-zeszytu-w-kratke.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/8352866885300859378'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/8352866885300859378'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/02/tajemnica-zeszytu-w-kratke.html' title='Tajemnica zeszytu w kratkę'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9IZYtZo37I/AAAAAAAAAUQ/jDPFHmOJdiM/s72-c/frank.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-1125621059986092158</id><published>2010-02-23T23:59:00.000+01:00</published><updated>2010-04-24T00:00:45.264+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>Bajki Marka Hłaski i Prusa zemsta zza grobu</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Zbiór esejów prof. Tomkowskiego „Don Juan we mgle” to zaproszenie do wyprawy w świat literatury dobrze znanej ale i w świat pisarzy zupełnie zapomnianych. Każdy esej to zachęta do powtórnej lektury nawet najpopularniejszych utworów: „Pana Tadeusza”, „Nocy i dni”, „Chłopów”, „Nad Niemnem”. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9IYeXzTgtI/AAAAAAAAAUI/BEj1xxRpBkE/s1600/don_juan120.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 120px; height: 170px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9IYeXzTgtI/AAAAAAAAAUI/BEj1xxRpBkE/s200/don_juan120.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5463456208018178770" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Autor wskazuje nowe tropy, często pomijane przy omawianiu lektur w szkole, proponuje inne interpretacje, analizuje postaci według własnego klucza. Daje to zupełnie odmienny obraz literatury niż ten, który wynieśliśmy ze szkoły i samo w sobie jest interesującą przygodą intelektualną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Eseje poświęcone polskiej literaturze tchną świeżością spojrzenia i pasją badawczą. Do szczególne błyskotliwych zaliczam ten zatytułowany „Marek Hłasko jako bajkopisarz” – wychodząc od dwóch ponurych bajek opublikowanych w „Utworach wybranych” Tomkowski całą twórczość Hłaski analizuje pod kątem tworzonych przez niego „bajek”, do których należą m.in. bajka o miłości, bajka komunistyczna, bajka ubecka i bajka izraelska. W ten sposób nikt wcześniej nie pisał o twórczości „młodego gniewnego”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W eseju „Artysta i przyrodnik” Jan Tomkowski przypomina konflikt między Prusem a Sienkiewiczem. Niedoceniony przez współczesnych Bolesław pozostawał jedynie cieniem Henryka-pisarza artysty, nagradzanego, hołubionego na salonach i uwielbianego przez damy. Odpłacał się mu początkowo drobnymi uszczypliwościami, a potem całkiem jawnymi atakami, m. in. na „Ogniem i mieczem”, zarzucając autorowi pomieszanie fikcji i rzeczywistości oraz deformację prawdy historycznej, nazywając powieść „taniochą”, a bohaterom przyczepiając łatki typu „Zagłoba – Sfinks ze  łbem wieprza”, „Podbipięta – gilotyna w ludzkiej postaci”, „Skrzetuski – Jezus Chrystus w roli oficera jazdy”. Sienkiewicz odpowiedział złośliwie, swoja ripostę kierując do „jednego z literatów, z fachu przyrodnika”, co mogło być aluzją zarówno do matematyczno-fizycznych studiów Prusa jak i do jego zainteresowań nauką, ujawnionych m. in. w „Lalce”. Wzajemne animozje trwały aż do śmierci Prusa a nawet dłużej: Bolesław konsekwentnie odmawiał uczestniczenia w uroczystościach, na które zaproszony był Henryk, natomiast po śmierci „przyrodnika” na czele jego komitetu pogrzebowego stanął „artysta”. Dziś sytuacja zmieniła się zdecydowanie – powieść XX wieku bliższa jest twórczości Prusa niż Sienkiewicza. Na tym polega Prusa zemsta spoza grobu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prof. Tomkowski wspomina także literatów, o których być może słyszeli jedynie niektórzy, szczególnie pilni studenci polonistyki – Władysława Ordona, na przełomie lat 60. i 70. XIX w. uważanego za najlepszego polskiego poetę, cenionego wyżej niż Asnyk czy Konopnicka, który zakończył życie w domu dla obłąkanych; Aleksandra Mirona, poetę i publicystę, mistrza sonetów, zniszczonego przez alkohol i chorobę umysłową; Marię Bartusówną, stawianą w swoim czasie na równi z Konopnicką młodziutką dziewczyną, zmarłą młodo autorkę przepięknych sonetów zatytułowanych „Myśli przedślubne”, których poetyka jest bliska Młodej Polsce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jan Tomkowski zbiorem esejów „Don Juan we mgle” podtrzymuje opinię, że jest dociekliwym i niekonwencjonalnym badaczem, który piękną i przystępną polszczyzną opowiada czytelnikowi o swoich przemyśleniach, jednocześnie zachęcając do wędrówki śladami twórców i bohaterów literackich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Jan Tomkowski, Don Juan we mgle, Rosner i wspólnicy 2005&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-1125621059986092158?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/1125621059986092158/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/02/bajki-marka-haski-i-prusa-zemsta-zza.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/1125621059986092158'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/1125621059986092158'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/02/bajki-marka-haski-i-prusa-zemsta-zza.html' title='Bajki Marka Hłaski i Prusa zemsta zza grobu'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9IYeXzTgtI/AAAAAAAAAUI/BEj1xxRpBkE/s72-c/don_juan120.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-7408349888838964319</id><published>2010-02-23T22:52:00.000+01:00</published><updated>2010-04-23T22:54:19.088+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>Co kraj to obyczaj, czyli blondynka w dżungli 3</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Pewien Peruwiańczyk założył w Polsce szkołę hiszpańskiego. Planował pozostać w Polsce przez lata, starał się zatem utrzymywać wszechstronne kontakty z Polakami. Pewnego razu wybrał się z wizytą do polskiej rodziny.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9II1ksN5UI/AAAAAAAAAT4/oEMM3FezoKg/s1600/ukajali.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 120px; height: 171px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9II1ksN5UI/AAAAAAAAAT4/oEMM3FezoKg/s200/ukajali.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5463439014429058370" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Wcześniej doinformował się, co w Polsce wypada, a czego nie, czy pani domu należy przynieść kwiaty, czy należy przyjść punktualnie, czy z planowanym opóźnieniem. Wizyta przebiegała w bardzo kurtuazyjnej atmosferze, gość nie okazał ani krzty zdziwienia, kiedy podano mu do jedzenia czerwoną zupę o niemożliwej do wymówienia nazwie. Po kolacji został oprowadzony po domu. Córka gospodarza z dumą zaprezentowała mu swoją świnkę morską. Peruwiańczyk fachowo obmacał zwierzątko i zaproponował, że chętnie pomoże przyrządzić ją w sosie koperkowym. Szybko się z nim pożegnano i nie zapraszano więcej, czego nie mógł zrozumieć. W jego kraju pieczone świnki morskie są bardzo popularnym daniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Blondynka śpiewa w Ukajali" obfituje w anegdoty. To trzecia wydana drukiem relacja Beaty Pawlikowskiej z podróży po Ameryce Południowej, poprzednie stanowiły przedsmak tego wydania. Wydana przez National Geographic w serii "Na krańce świata" książka (pierwsza publikacja polskiego autora w tej serii) to album, na który składają się fantastyczne fotografie i zabawne rysunki autorki, ilustrujące ciekawe i zabawne historie o ludziach i miejscach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie tylko szata graficzna stanowi o przewadze tej "Blondynki..." nad poprzednimi. Pawlikowskiej wyostrzył się język, stała się jeszcze bardziej autoironiczna i operuje jeszcze ciekawszymi porównaniami. Śmieje się z siebie, kiedy opisuje swoją naiwność białasa: do hotelu wiózł ja motorikszrz, którzy wzbudził w niej podziw i sympatię. Chłopak pracował od świtu do późnego wieczora, zarabiał niewiele, ponieważ zyskami dzielił się z właścicielem pojazdu, on był tylko pracownikiem. Wzruszona jego losem turystka wręczył mu 3 sole, chociaż za przywiezienie jej do hotelu policzył 1,5 sola. Dumna ze swego szlachetnego postępku była dopóty, dopóki właściciel hotelu nie uświadomił jej, że przejazd rikszą do dowolnego miejsca w mieście kosztuje 75 centymów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Porównanie gęstej atmosfery do czegoś, co można kroić nożem Pawlikowska rozwija, pisząc o powietrzu tak gęstym, że "gdyby ktoś miał pod ręką scyzoryk, to mógłby je pokroić na kawałki i sprzedawać potem jako strach w kostkach".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podróż do Ameryki Południowej to dla Pawlikowskiej spotkanie z przyrodą, kuchnią i mieszkańcami kontynentu: Indianami, którzy żyją tak jak ich przodkowie, wszystko co im potrzebne czerpiąc z dżungli i tymi, którzy porzucili tradycję na rzecz wygodnego życia, coca-coli, mrożonek, samochodów i tanich podkoszulków. Tych pierwszych jest coraz mniej, bardzo trudno do nich trafić. Tych drugich łatwo spotkać i usłyszeć: to oni, ci "ucywilizowani" w środku peruwiańskiej nocy puszczają na cały regulator Pink Floyd, skutecznie zagłuszając cykady.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pawlikowska jest zafascynowana codziennym życiem Peruwiańczyków. Opowiada o wieczornych ucztach na opustoszałych placach targowych: o zmierzchu wkraczają tam kucharki, które za niewielkie pieniądze serwują rosół z kury z makaronem, podawany czasem z gotowanym bananem, potrawkę z flaków z cebulą i ziemniakami, którą jada się z ryżem i gotowanymi kawałkami manioku, a na deser kisiel z kukurydzy i ryż na mleku w postaci gęstej masy z kawałkami cynamonu. I kompot z trzciny cukrowej do picia. Można samemu przygotować peruwiańskie przysmaki na podstawie przepisów kulinarnych zamieszczonych na końcu książki. Jedną potrawę mamy na pewno wspólną z mieszkańcami Ameryki Południowej: rosół z kury. Nasze niedzielne danie obiadowe Peruwiańczycy jadają na śniadanie, obiad i kolację.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autorka opisuje niezwykłe miejsca, takie jak Iquitos, Amazońską Wenecję, miasto które w porze deszczowej zamienia się w wielkie jezioro, a jego ulice w kanały. Na brzegu rzeki stoją chaty na palach, a w centrum znajduje się Żelazny Dom – budowla skonstruowana przez Gustawa Eiffela i przywieziona do Peru w częściach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Blondynka śpiewa w Ukajali” to książka pisana z pasją i podziwem dla świata, w którym niełatwo jest żyć, ale którego mieszkańcy są pogodni i spokojni. Ludzie przeprawiający się łodziami przez zalane w porze deszczowej Iquitos pozdrawiają się serdecznie, fryzjerka zamyka zakład, kiedy zarobi na obiad, a z miasta do miasta podróżuje się zatłoczonymi do granic możliwości samochodami, w towarzystwie wielu ludzi i zwierząt, często tonąc w błocie po pas. Dobrego samopoczucia mieszkańców Peru nie zakłócają na dłużej ani afery w rządzie, ani kolejne wybory prezydenckie. Polityka jest daleko, a tutaj trzeba po prostu żyć każdego dnia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Beata Pawlikowska, Blondynka śpiewa w Ukajali, G+J RBA 2003&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-7408349888838964319?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/7408349888838964319/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/02/co-kraj-to-obyczaj-czyli-blondynka-w.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/7408349888838964319'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/7408349888838964319'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/02/co-kraj-to-obyczaj-czyli-blondynka-w.html' title='Co kraj to obyczaj, czyli blondynka w dżungli 3'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9II1ksN5UI/AAAAAAAAAT4/oEMM3FezoKg/s72-c/ukajali.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-7447875516777897769</id><published>2010-02-23T22:08:00.000+01:00</published><updated>2010-04-23T22:09:19.726+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>Badmofuker bloguje</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Bazylek ma sześć lat i konkretne plany na życie. Wie, że ożeni się z Karoliną - ona będzie chodziła do pracy, on będzie odprowadzał dzieci do przedszkola a potem całymi dniami grał w gry komputerowe. Ma też dwie dziewczyny rezerwowe, Jadzię i Ewę. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9H-Vsp4ViI/AAAAAAAAATI/K4dFyT5Azck/s1600/bazylek.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 120px; height: 157px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9H-Vsp4ViI/AAAAAAAAATI/K4dFyT5Azck/s200/bazylek.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5463427471694648866" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Zostanie bokserem albo policjantem, ale mowy nie ma, żeby pracował w drogówce, tylko w kryminalnej albo w obyczajówce. Jada wszystko, co nie jest kapustą, a kuchnię swojego taty po prostu uwielbia. Nawet mu zaproponował "rzuć pracę i gotuj dla mnie", ale tata ciągle gotuje tylko na ćwierć etatu, zawodowo nauczając dziatwę szkolną języka Szekspira i Robbiego Williamsa. Uwielbia wygrywać i często już na początku zawodów zaznacza, że to on ma pierwszy znaleźć się na mecie, inaczej w ogóle nie gra. Bardzo lubi grać z tatą w pokemonowe karty, bo tata kompletnie nie zna się na pokemonach i nie wie, które moce i żywioły są najsilniejsze. Z pasją surfuje po Sieci, a najbardziej interesują go aukcje internetowe. Pod niewątpliwym wpływem Internetu wymyślił zabawę w emotikony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Przygody pana Bazylka" to zupełnie wyjątkowa książka. Składa się z wielu krótkich notek-opowiastek, będących zapisem roku z życia Tatulka i Bazylka, dwóch bardzo zaprzyjaźnionych ze sobą mężczyzn wspólnie przedzierających sie przez codzienność przedszkolno-życiową. A wszystko zaczęło się od tego, że rozpadły się bazylkowe kapcie. O tym traktowała pierwsza notka na blogu badmofuker.blog.pl, która pojawiła się 6 lutego 2002 r.. Było to zupełnie zwyczajne wydarzenie, pierwsze z serii takich samych zwyczajnych historii, które przytrafiają się Bazylkowi i Tatulkowi cały czas.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyjątkowość książki polega na niezwykle serdecznej relacji między bohaterami, na przyjaźni i miłości synowsko-ojcowskiej, na wzajemnej czułości i trosce. Samotny tata naprawdę wychowuje swego małego synka, poświęca mu mnóstwo czasu i uwagi. Ta książka powstała z uważnego słuchania bazylkowych opowieści, ze wspólnych zabaw, z udzielania odpowiedzi na mnóstwo pytań. Taki niecodzienny, wzorowy model ojcostwa zachwycił setki osób, które od miesięcy tłumnie odwiedzają strony tego dziennika internetowego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka o Bazylku ma fantastyczna szatę graficzną opracowaną przez spółkę artystyczną zafryki, czyli Piotra Młodożeńca (syna Jana i wnuka Stanisława) i Marka Sobczyka (członka Gruppy). Dowcipne, często ironiczne rysunki są świetnym komentarzem tatulkowych zapisków na bazylkowe tematy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Jacek Pałka, Przygody pana Bazylka, Spis Treści 2003&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-7447875516777897769?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/7447875516777897769/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/02/badmofuker-bloguje.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/7447875516777897769'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/7447875516777897769'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/02/badmofuker-bloguje.html' title='Badmofuker bloguje'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9H-Vsp4ViI/AAAAAAAAATI/K4dFyT5Azck/s72-c/bazylek.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-4479364426714725130</id><published>2010-02-23T18:36:00.000+01:00</published><updated>2010-04-23T18:36:55.871+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>Muzy, żony i kochanki</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Książka Radosława Romaniuka, młodego polonisty z Uniwersytetu Warszawskiego, to opowieść o czterech kobietach, które były towarzyszkami życia wielkich literatów, ich żonami, kochankami, muzami, gospodyniami, opiekunkami, matkami ich dzieci. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9HMiOl1P7I/AAAAAAAAASI/k-Yk7_17qIw/s1600/one.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 148px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9HMiOl1P7I/AAAAAAAAASI/k-Yk7_17qIw/s200/one.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5463372711381516210" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ze swadą, lekką ręką kreśli autor portrety niewiast, które zdecydowały się na niełatwe życie w cieniu wybitnych twórców, po śmierci ledwie wzmiankowane, i to nie zawsze, w ich notach biograficznych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka Romaniuka to odwrócenie porządku znanego z lekcji języka polskiego. Tutaj, mimo że to ich mężowie byli wielkimi poetami i pisarzami, na pierwszym planie są One. One mówią, patrzą, słuchają, One kuszą, ale także One piszą. Zofia Tołstojowa pisała dziennik i przepisywała zagryzmolone rękopisy męża, bowiem Lew Tołstoj ciągle nanosił poprawki, potrafił napisać na nowo cały obszerny fragment powieści na marginesach szpalty przysłanej z wydawnictwa do korekty. Wedle relacji syna Ilji “Wojnę i pokój” przepisała osiem razy, a “Annę Kareninę”, “Elementarze” i “Wybory czytanek” jeszcze więcej. Maria Kasprowiczowa po śmierci Jana wydała swoje dzienniki, zapiski z okresu ich małżeństwa. Na bieżąco zapisała 29 zeszytów. Nadieżda Jakowlewna czuwała nad archiwum Osipa Mandelsztama, w latach 60. opracowała najpełniejszą edycję jego dzieł, ale równolegle prowadziła swoje zapiski, wydane jako “Wspomnienia”. Anna Iwaszkiewiczowa prócz dziennika pisała eseje, publikowała na łamach “Wiadomości Literackich” pod pseudonimem Adam Podkowiński, a także tłumaczyła Prousta, Saint-Exupery'ego, Verne'a, Gide'a, Virginię Woolf.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W rozdziałach poświęconych Annie Iwaszkiewiczowej i Marii Kasprowiczowej można wyczytać wiele smaczków obyczajowych z dziejów młodopolskiej bohemy, sporo anegdot i plotek. Ot, choćby historia znajomości Iwaszkiewiczów: ona, córka przemysłowca, zaręczona z księciem Radziwiłłem, dosłownie na kilka dni przed ślubem zrywa zaręczyny, rażona miłością od pierwszego wejrzenia. On, ubogi literat, poeta z Ukrainy udający cynika, o skłonnościach homoerotycznych. Według rodzinnej anegdoty Iwaszkiewicz pojawił się w życiu panny Lilpopówny za sprawą św. Antoniego, do którego zanosiła modły niechętna wybrance syna księżna Radziwiłłowa. Wokół nich barwni Skamandryci różnych wyznań i ze wszystkich stron Rzeczpospolitej: łódzki Żyd Tuwim, lwowiak Wierzyński, warszawiak Lechoń, warszawski Żyd Słonimski. Albo małżeństwo Kasprowiczów: ona Rosjanka, córka generała, on dwukrotnie rozwiedziony, wróg rosyjskiego imperium, ona młoda kusicielka, on świeżo porzucony przez drugą żonę, ojciec niewiele młodszych od niej córek. Przyjechał prosić o rękę Marusi Bunin ubrany ekstrawagancko w zakopiańską pelerynę, nadającą mu wygląd tatrzańskiego rozbójnika. Ślub wzięli najpierw cywilny, a potem w kościele protestanckim, bo w cerkwi on nie chciał, a w kościele katolickim nie mógł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opowieści o życiu Nadieżdy Mandelsztam i Zofii Tołstojowej są o wiele bardziej dramatyczne. Pierwsza po aresztowaniu męża przez wiele lat była nękana przez sowieckie władze, druga obciążona nadmiernie domem, dziećmi i gospodarstwem, dręczona wizjami nowego chrześcijaństwa roztaczanymi przez męża-proroka i jego wyznawców wpadała w coraz głębszą chorobę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Biografie niezwykłych żon wielkich mężów spisane przez Romaniuka pokazują je w pełnym świetle, wyciagając z cienia, w którym tkwiły za życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Radosław Romaniuk, One, Twój Styl 2005&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-4479364426714725130?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/4479364426714725130/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/02/muzy-zony-i-kochanki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/4479364426714725130'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/4479364426714725130'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/02/muzy-zony-i-kochanki.html' title='Muzy, żony i kochanki'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9HMiOl1P7I/AAAAAAAAASI/k-Yk7_17qIw/s72-c/one.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-9116296771974211323</id><published>2010-02-23T18:30:00.000+01:00</published><updated>2010-04-23T18:32:31.261+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>Jeszcze jedno złamane życie</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wiele świadectw Holokaustu ukazało się na przestrzeni tych kilkudziesięciu lat po zakończeniu wojny, a każde następne porusza tak samo. Chór ludzi, których życie zniszczyła hitlerowska machina, brzmi jeszcze mocniej, kiedy dołącza do niego kolejny głos. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9HLhcFR3PI/AAAAAAAAASA/oIFat09yYYk/s1600/nawschod.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 132px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9HLhcFR3PI/AAAAAAAAASA/oIFat09yYYk/s200/nawschod.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5463371598311578866" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ten krzyk leci w górę i rozrywa Niebiosa, mąci spokój żyjących w stabilizacji zjadaczy chleba, wstrząsa logiką i rozumem. Bo jak naród, z którego wywodzi się Beethoven, Mozart i Goethe, mógł mordować dzieci, przewozić ludzi w warunkach niegodnych żadnej żywej istoty, truć ich jak robactwo, katować na oczach rodzin?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“Na wschód od czasu” to zbiór poetyckich opowiadań o dzieciństwie w Łodzi i młodości w łódzkim getcie. Joseph Rosenberg opisuje swoich rodziców i siostry, przyjaciół, sąsiadów, nauczycieli. Opowiada o swojej fascynacji literaturą i spotkaniach z rówieśnikami o podobnych zainteresowaniach. Centralną postacią jego opowiadań jest ojciec, podobnie jak w twórczości jednego z idoli Rosenberga, Brunona Schultza. Stateczny, do końca wierny swoim przekonaniom,  był jedynym oparciem, bastionem, namiastką spokojnego życia w wirującym, nieobliczalnym czasie Zagłady,  kiedy nikt nie był niczego pewiem, nikt nie miał pojęcia, gdzie się obudzi następnego dnia i czy w ogóle się obudzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Język opowiadań Rosenberga jest poetycki, baśniowy, zupełnie nieprzystający do opisywanej rzeczywistości łez, bólu i upokorzenia. Dlatego ta książka robi na czytelniku takie mocne wrażenie. Młody człowiek, który chciałby opisywać beztroską młodość, miłość i piękno, jest zmuszony pisać o codziennej nędzy, strachu i śmierci. Nigdy nie będzie pisał życzeń na kolejne urodziny swoich siostrzenic, bo opowiada, jak siostry tulą maleńkie córeczki i cicho nucą im kołysanki w bydlęcym wagonie, jadącym wprost do dymiących krematoriów Auschwitz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piękna literatura o strasznym czasie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Joseph Rosenberg, Na wschód od czasu, Santorski &amp;amp; CO 2006 &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-9116296771974211323?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/9116296771974211323/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/02/jeszcze-jedno-zamane-zycie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/9116296771974211323'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/9116296771974211323'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/02/jeszcze-jedno-zamane-zycie.html' title='Jeszcze jedno złamane życie'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9HLhcFR3PI/AAAAAAAAASA/oIFat09yYYk/s72-c/nawschod.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-1999404118615841531</id><published>2010-02-23T18:26:00.000+01:00</published><updated>2010-04-23T18:27:49.727+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>Ludzie z fotografii</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;W serii Literatura skandynawska wydawnictwa Santorski ukazały się, tłumaczone z duńskiego, wspomnienia pochodzącej z Krakowa Janiny Katz. Droga, jaką ta książka pokonała, by trafić w ręce polskiego czytelnika, zdumiewa, a jednocześnie jest symbolem tułaczego życia. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9HKYa-03yI/AAAAAAAAAR4/q4WGTsYjWek/s1600/katz.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 121px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9HKYa-03yI/AAAAAAAAAR4/q4WGTsYjWek/s200/katz.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5463370343885627170" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ta historia to kolejne, bolesne świadectwo żydowskich losów w Polsce XX wieku: najpierw wojna, która zabrała całą rodzinę i przyjaciół, a potem przymusowa emigracja w latach 60.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autorka snuje swoją opowieść, zszywając ją – jak patchwork – ze strzępów własnych wspomnień, fragmentów fotografii, przebłysków pamięci. Opowiada o swojej rodzinie, którą zna tylko z cudem ocalałych zdjęć i opowieści matki. Z całej rodziny wojnę przeżyły tylko one dwie, matka i córka. Tylko matka-Lola miała tradycyjny pogrzeb i tylko ona zmarła śmiercią naturalną. Jej męża zastrzelono w Płaszowie, jej rodziców zagazowano w Auschwitz. Historia rodzinna, jakich wiele, zbyt wiele, w XX stuleciu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dramatycznym motywem książki jest wzajemne docieranie się matki i córki. Matka przeżyła trzy obozy z fotografiami dziecka, jego maleńkim bucikiem i mocną wiarą, że córka żyje i pewnego dnia się odnajdą. Córka jako dwuletnia dziewczynka zamieszkała w czasie wojny w Dobczycach, gdzie żyła kochana i szczęśliwa, pod opieką przybranej matki Marii i Matki Bożej Fatimskiej, pod której figurą, stojącą na werandzie, często się modliła. Powrót matki, która zjawiła się nagle jako zupełnie obca kobieta i zabrała ją do siebie, dziewczynka potraktowała jako zamach na jej znany, bezpieczny świat. Minęło wiele czasu, zanim zaakceptowała Lolę, przestała jej dokuczać, zaprzyjaźniła się z nią, pokochała i zanim nauczyły się żyć razem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugim wątkiem pełnym napięcia jest zmaganie się narratorki z własną tożsamością, na które składało się odrzucenie żydostwa, zwrot ku katolicyzmowi i równoczesne zaangażowanie w działalność ZMP. Barbarzyńca pokonał w niej Żydówkę, kiedy sprofanowała jedyną ocalałą pamiątkę rodzinną, koronkę po babce: kawałek tkaniny ufarbowała na granatowo i uszyła z niej bluzkę. Jednak z czasem Żydówka pokonała barbarzyńcę, czego dowodem jest ten zbiór wspomnień, będący jednocześnie kadiszem – żydowską modlitwą za zmarłą matkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“Życie jest opowiadaniem. Ale tylko największym szczęściarzom udaje się przepisać je na czysto” - to ostatnie zdanie książki jest westchnieniem wdzięczności dla Losu, który pozwolił Janinie Katz, wnuczce bogatych po kądzieli i pobożnych po mieczu Żydów, na opowiedzenie swojej historii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Janina Katz, Moje życie barbarzyńcy, Santorski &amp;amp; CO 2006&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-1999404118615841531?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/1999404118615841531/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/02/ludzie-z-fotografii.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/1999404118615841531'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/1999404118615841531'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/02/ludzie-z-fotografii.html' title='Ludzie z fotografii'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9HKYa-03yI/AAAAAAAAAR4/q4WGTsYjWek/s72-c/katz.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-621797944712511344</id><published>2010-02-23T18:04:00.000+01:00</published><updated>2010-04-25T20:11:17.193+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>Listy niedokończone</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Aleksander Wat był postacią, której droga twórcza była równie kręta jak życie osobiste. Jako pisarz i poeta zaczynał od awangardy, był współtwórcą polskiego futuryzmu, potem w latach dwudziestych skłaniał się ku postawangardzie, by ostatecznie w latach powojennych tworzyć poezję tradycjonalistyczno-egzystencjalną.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9HFP008diI/AAAAAAAAARg/63hZL-3OBCk/s1600/wat.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 122px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9HFP008diI/AAAAAAAAARg/63hZL-3OBCk/s200/wat.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5463364698646541858" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Jego rozwój społeczno-polityczny przebiegał od filozofii awangardowego dandysa, poprzez sympatię dla komunizmu i redagowanie „Miesięcznika Literackiego” a później kierowanie wydawnictwem Gebethnerta i Wolffa, aresztowanie przez NKWD, sześcioletnią tułaczkę po sowieckich więzieniach i zsyłkę do Kazachstanu, aż do powrotu do Polski i emigacji na Zachód. Do tego dochodzi zmaganie z nieuleczalną chorobą i własną tożsamością: z urodzenia polski Żyd, z zainteresowania awangardzista, w młodości z przekonania komunista, a w wieku dojrzałym katolik. Zmagania z tymi przeciwstawnymi tendencjami charakteryzują całą twórczość Wata. W kontekście życia tak pełnego sprzeczności i pędzonego w zasadzie cały czas na walizkach, określenie pisarza mianem Żyda Wiecznego Tułacza nabiera szczególnego znaczenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Korespondencja” Aleksandra Wata, wybrana i opracowana przez Alinę Kowalczykową, to kolejny, czwarty tom „Pism zebranych” pisarza. Pierwsza część zawiera listy pisane przez autora „Mojego wieku”, druga adresowane do niego. Wśród osób, z którymi pisarz korespondował, byli m.in. Józef Czapski, Jerzy Giedroyc, Jarosław Iwaszkiewicz, Czesław Miłosz. W zbiorze znalazły się także bardzo osobiste listy do i od żony i syna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Alina Kowalczykowa podkreśla dwa założenia, którymi kierowała się przygotowując wybór korespondencji Wata: z jednej strony była to chęć ukazania przyjaźni, animozji, spraw i wydarzeń istotnych dla pisarza, a z drugiej pragnienie wyeksponowania jego biografii intelektualnej, która wyłania się z toczonych listownie dyskusji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tułaczy tryb życia rodziny Watów nie sprzyjał gromadzeniu archiwaliów, a jednak zachowało się ich nadspodziewanie dużo. Najmniej dokumentów przetrwało z lat przewojennych, nieliczne z zesłania do Kazachstanu. Najobfitsza jest korespondencja z czasów powojennej emigracji, ale sporo listów jest niekompletnych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczególnie przejmujący wydźwięk mają listy do najbliższych, żony i syna. Ich tematy są bardzo zróżnicowane: od przyziemnych spraw finansowych, poprzez relacje z międzynarodowych kongresów PEN Clubu, w których i opisy europejskich miast (Wenecji, Florencji, Rzymu, Paryża, Kopenhagi, Weimaru), przez opisy pobytu w sanatorium i sprawozdania z efektów męki twórczej aż po wyrazy ogromnej tęsknoty za rodziną, gorące zapewnienia o miłości do żony i surowe napomnienia adresowane do syna, aby nie sprawiał matce kłopotów. Wstrząsające wrażenie wywiera ostatni, pożegnalny list do rodziny, napisany tuż przed popełnieniem samobójstwa. „Nie ratować”, „Pozwólcie mi umrzeć” apelował, prosząc żonę o przebaczenie, pisząc, że nareszcie uwalnia się od cierpienia, które towarzyszyło mu przez 15 lat (pisarz cierpiał z powodu syndromu Wallenberga, który powodował u niego potworne bóle w lewej połowie twarzy).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ostatnich latach wzrasta zainteresowanie twórczością Aleksandra Wata, którego życie i dzieło jest autentycznym świadectwem XX wieku. Miejmy nadzieję, że światło dziennie ujrzą kolejne dokumenty, które pozwolą jeszcze lepiej poznać tę niezwykłą postać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Aleksander Wat, Korespondencja, oprac. Alina Kowalczykowa, Czytelnik 2006&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-621797944712511344?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/621797944712511344/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/02/listy-niedokonczone.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/621797944712511344'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/621797944712511344'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/02/listy-niedokonczone.html' title='Listy niedokończone'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9HFP008diI/AAAAAAAAARg/63hZL-3OBCk/s72-c/wat.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-7704328074125464588</id><published>2010-01-29T22:02:00.000+01:00</published><updated>2010-04-29T22:03:28.227+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>Legenda na nowo</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wszyscy znają historię króla Artura i rycerzy Okrągłego Stołu, królowej Ginewry romansującej z Lancelotem- rycerzem wszechczasów, czarownika Merlina i poszukiwań Świętego Graala. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9nl238s4qI/AAAAAAAAAWI/EEUMZ8czlDA/s1600/artur.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 134px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9nl238s4qI/AAAAAAAAAWI/EEUMZ8czlDA/s200/artur.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5465652353685054114" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Pisarz, który z powszechnie znanej legendy czyni treść swojej powieści ma dwa wyjścia: albo opowiedzieć ją przewrotnie, „odkrywając” przed czytelnikami okoliczności wydarzeń i tworząc fikcyjnych bohaterów, albo opowiedzieć ją po prostu śmiesznie. Najlepiej połączyć obie techniki, jak zrobił Thomas Berger.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jego „Artur Rex” to groteskowa opowieść, w której kronikarski ton narratora i powaga w relacjonowaniu wydarzeń zostały zestawione z bardzo niewyszukanymi w treści wypowiedziami bohaterów:  „- Nie mów o tym, czego nie rozumiesz, stara – odparł pan Hektor, który miał siedemdziesiąt pięć lat, a jego żona osiemnaście, ale w ten właśnie sposób zwracano się do żon w sielankowej Walii.”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ironicznie potraktowani zostali władcy i duchowni, bezlitośnie odarci z całej powagi, w którą stroił ich romans rycerski. Berger opisał ich jako pijaków, rozpustników, oszustów i okrutników. Nie oszczędził także głównych bohaterów legendy arturiańskiej: Artur jest  gapowaty, Ginerwa pryszczata, czary Merlina nie działają na kobiety, a Lancelot na skutek „miękkiego życia” staje się impotentem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Utrzymanie pięćsetstronicowej powieści na równym poziomie nie jest rzeczą łatwą. Nie udało się to niestety Bergerowi, ok. trzechsetnej strony najwyraźniej stracił rozpęd i polot. I pozostałe dwieście stron to tylko sprawnie opowiedziana legenda rycerska. Bohaterowie starzeją się, a nad idyllicznym królestwem Brytanii gromadzą się czarne chmury, po kątach czai się zdrada i nienawiść. I pewnie też dlatego przestaje być śmiesznie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Thomas Berger, Artur Rex, Zysk i s-ka 2001&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-7704328074125464588?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/7704328074125464588/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/01/legenda-na-nowo.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/7704328074125464588'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/7704328074125464588'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/01/legenda-na-nowo.html' title='Legenda na nowo'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9nl238s4qI/AAAAAAAAAWI/EEUMZ8czlDA/s72-c/artur.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2593822392104039246.post-211039009736366617</id><published>2010-01-25T23:34:00.001+01:00</published><updated>2010-04-25T23:35:32.161+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam sobie'/><title type='text'>Romans królowej</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;John Updike, przedstawiając w swej powieści wydarzenia poprzedzające akcję „Hamleta”, skupił się na losach występnej pary kochanków – Gertrudy, matki Hamleta i Klaudiusza, jej szwagra. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9S1gR8VMpI/AAAAAAAAAVY/IAZgZQVhw3I/s1600/gert.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 120px; height: 186px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9S1gR8VMpI/AAAAAAAAAVY/IAZgZQVhw3I/s200/gert.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5464191814084145810" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Jednak główną bohaterką książki jest duńska królowa. Czytelnik ogląda średniowieczną rzeczywistość jej oczami, widzi świat przez pryzmat jej uczuć, obaw i niepokojów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Historia rozpoczyna się w chwili, gdy Gertruda poddając się woli ojca wychodzi za Horwendila – wzór rycerza, który jest cenionych wojownikiem, poważanym kandydatem na króla. Skupiony na władzy, na jej rozszerzaniu i umacnianiu, Horwendil był całkowicie obcy wrażliwej żonie. Gertruda była przez całe życie u boku króla rozpaczliwie samotna.&lt;br /&gt;Uwięziona w murach zamku jedynie z okna widywała szeroki świat. Jedyny syn oddalał się od niej coraz badziej. Niegdyś żywa, inteligentna dziewczyna gnuśniała pośród nudnego życia, na które była skazana. I wtedy, gdy minęła jej pierwsza młodość, gdy właściwie niczego już się nie spodziewała, zastygła w codzienności, z dalekiego świata, zza horyzontu widzianego z okien Elsynoru nadszedł mężczyzna, który ja rozumiał, który cieszył się jej towarzystwem, który ją pokochał. Czy mogła pozostać mu obojętną?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mistrzostwo powieści Updike’a polega na tym, że średniowieczna historia, opowiedziana językiem stylizowanym na średniowieczny, opowiada także o ludziach współczesnych, opowiada o naszych uczuciach, lękach, namiętnościach. Powieści nie czyta się jak legendy, jak historii ludzi dawno nieżyjących – ma się nieodparte wrażenie, że to historyczny kostium, w który pisarz odział nasze życie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po lekturze „Gertrudy i Klaudiusza” „Hamleta” czyta się już zupełnie inaczej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;John Updike, Gertruda i Klaudiusz, Prószyński i S-ka 2001&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2593822392104039246-211039009736366617?l=czytam-dzieciom.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/feeds/211039009736366617/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/01/romans-krolowej.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/211039009736366617'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2593822392104039246/posts/default/211039009736366617'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czytam-dzieciom.blogspot.com/2010/01/romans-krolowej.html' title='Romans królowej'/><author><name>Chuda</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00551912972409040464</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9GGMtoIu6I/AAAAAAAAAQo/rnbBcDLDvc0/S220/dorka.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_lxZ_xNW1KYE/S9S1gR8VMpI/AAAAAAAAAVY/IAZgZQVhw3I/s72-c/gert.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
