Jestem przekonana, że wszyscy, którzy poznali parę nietuzinkowych przyjaciół z książki „Rico, Oskar i głębocienie”, bez wahania sięgną po drugą część ich przygód. Nie zawiodą się, czeka ich bardzo przyjemna lektura: mądra, ucząca tolerancji, z wartką akcją, narracyjnym rozmachem, smakowitymi kawałkami, żartobliwymi komentarzami w świetnym tłumaczeniu Elżbiety Jeleń. Co więcej, podobnie jak pisząca te słowa, będą wyglądać trzeciej, bo autor podrzucił na koniec kilka interesujących motywów, które zapewne rozwinie. Mam nadzieję, że Wydawnictwo WAM ma ją w planach wydawniczych, bo ukazała się w niemieckim oryginale w 2011 r. Nawet znalazłam w sieci fragmenty, ale niestety po niemiecku, który znam na poziomie zbyt podstawowym, by zabierać się za lekturę („Guten Tag”, „Guten Abend”, „Danke”, „Grüß Gott”, „Herzlich willkommen”, „Ja naturlich”). Czekam zatem na inicjatywę wydawniczą WAM i niecierpliwie przebieram nogami pod biurkiem. I czynię to z pełną świadomością, że obiektem mojego czytelniczego niedosytu i pożądania jest książka dla dzieci. Jednak muszę Wam wyznać, że jako czytelnik szukający w beletrystyce przede wszystkim smakowitej, mądrej rozrywki, z jednakową przyjemnością czytuję książki dla młodszych i dla starszych czytelników, pod jednym wszak warunkiem – muszą być dobre. Seria o lekko upośledzonym Rico i jego piekielnie inteligentnym, ale pełnym lęków przyjacielu Oskarze to beletrystyka najwyższej próby.
Andreas Steinhöfel, Rico, Oskar i złamanie serca, Wydawnictwo WAM 2012.
