„Wiewiór Wystraszny” Melanie Watt to świetna książka idąca z duchem czasu, bo wręcz interaktywna.Przede wszystkim jest to zabawna opowieść o przełomie w życiu neurotycznego żołędziożercy, który spędział czas na hodowaniu własnych lęków, monitorowaniu okolicy pod kątem ewentualnych zagrożeń i unikaniu wszelkich kontaktów ze światem zewnętrznym. Wiewiór, który był przygotowany na najgorsze, bo miał spakowany zestaw na wszelki wypadek i przygotowany plan ewakuacji, sam sobie fundował atmosferę zagrożenia, szerzoną w polskich szkołach z różnym natężeniem przez ponad 40 lat na lekcjach PO. Pamiętacie śmierdzące maski przeciwgazowe i zatęchłe schrony? Brr.
Interesująca forma graficzna książeczki daje nieograniczone możliwości gier i zabaw towarzyskich dla rodziców i małoletnich – w czasie lektury spontanicznie rodzą się zadania typu: pokaż identyczne rysunki w planie dnia Wiewióra, wskaż różnice między Wiewiórem w poniedziałek a Wiewiórem w piątek, policz żołędzie, odczytaj godzinę na zegarze, itd.
Krótkie podpisy w katalogu strachów i programie dnia Wiewióra zachęcają dzieci do samodzielnego czytania, bo np. nasz Piotruś - umie, owszem, ale woli słuchać.
Załączona do książeczki mapa podróży w Nieznane wraz z instrukcją dla dorosłego i dla dziecka, której nie znajdziecie w kanadyjskim oryginale, bo jest to autorski projekt polskiego wydawcy, jest świetnym materiałem do przepracowania dziecięcych lęków. Mapę wymyśliła piętnastoletnia Zuzanna Piela, a narysowała Dominika Balakowska.
Mówię Wam, Wiewiór rządzi! :)
Melanie Watt, Wiewiór Wystraszny, Wydawnictwo ELAY 2010
